Seks czy trening?

O tym, że seks korzystnie wpływa na zdrowie, nikogo zapewniać nie trzeba. Podnosi naszą samoocenę, redukuje stres, zmniejsza ryzyko depresji. To, co robimy w sypialni, działa nie tylko na naszą duszę, ale także ciało. Ale nie przesadzajmy: "Seks to nie trening!" - apelują specjaliści.

Przeczytaj koniecznie:

Ile czasu powinien trwać udany seks?

Oprócz tego, że seks jest niezwykle przyjemny, również korzystnie wpływa na zdrowie. Poprawia krążenie, działa przeciwbólowo, zmniejsza ryzyko raka prostaty. Doskonale działa także na nasze samopoczucie: rozładowuje stres, napięcie, zmniejsza ryzyko depresji, a nawet poprawia jakość snu. Niepokojące jest jednak to, że coraz częściej możemy przeczytać o tym, ile kalorii spalamy podczas namiętnej nocy z ukochanym. Jeśli tak podchodzimy do tematu, gra zaczyna być niebezpieczna z kilku powodów.

Chodzi o intymność

Przede wszystkim nie powinniśmy postrzegać seksu w kategoriach treningu. Gra miłosna sprawia nam większą przyjemność wtedy, gdy poza doznaniami stricte fizycznymi, dzielimy się uczuciem.

- Chodzi tutaj o intymność. W sytuacji, gdy jesteśmy w związku i regularnie uprawiamy seks, bliskość fizyczna jest pewnego rodzaju dopełnieniem. Dzięki niej czujemy się jeszcze bardziej bezpiecznie, co przekłada się na nasze samopoczucie - wyjaśnia seksuolog Arkadiusz Bilejczyk. - Rozładowujemy napięcie, ale też dostarczamy sobie nawzajem dużo pozytywnych emocji.

Dlatego seks ze stałym partnerem da nam zdecydowanie więcej, niż przypadkowe przygody na jedną noc, które też mogą być bardziej atrakcyjne, jednak służą jedynie rozładowaniu napięcia - przypomina seksuolog.

Seks to nie trening

Dzisiaj kalorie najchętniej liczymy podczas każdej czynności. Chcemy wiedzieć ile spalamy podczas mycia wanny, okien, odkurzania. Gdy idziemy na spacer, bierzemy ze sobą krokomierz. Zastanawiamy się także nad tym, ile kalorii można spalić podczas upojnej nocy.

- Kiedyś mówiło się, że facet po orgazmie jest tak wyczerpany, jakby przed chwilą przeniósł tonę węgla. Okazuje się, że to tylko powiedzenie. Z licznych badań wynika, że przeciętna zabawa seksualna to wysiłek zbliżony do wspinaczki po schodach na pierwsze piętro. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak długo trwa stosunek i jaki on jest. Jednak umówmy się: żeby traktować seks jako substytut treningu, musielibyśmy być niezwykle aktywni. Tak można by było powiedzieć w sytuacji, gdybyśmy codziennie zabawiali się po kilka razy i do tego w bardzo intensywny sposób, a wtedy już niekoniecznie to by nam się spodobało.

Czy to oznacza, że powinniśmy sobie dawkować przyjemność? Nie! Seks to zdrowie! Pamiętajmy jednak, by nie patrzeć na sypialnię jak na salę do zajęć fitness.

Artykłuł pochodzi z serwisu: fitness.sport.pl