Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Po diecie i tak przytyję…

Po diecie i tak przytyję…
Istnieje naprawdę wiele dobrych powodów ku temu, by nie podejmować żadnych działań mających na celu poprawę estetykę sylwetki. Tak przynajmniej sądzą wieczni malkontenci, którzy walkę ze swoją nadwagą sprowadzają jedynie do ciągłego narzekania. Jedną z teorii mających tłumaczyć, dla czego walka z nadmierną masą ciała jest stratą czasu jest ta, która głosi, iż nawet po skutecznej kuracji odchudzającej, utracone kilogramy szybko wracają. Warto się więc zastanowić, czy przeświadczenie to jest słuszne…

Efekt jo-jo to fakt czy fikcja?

O efekcie jo-jo, czyli szybkim powrocie utraconych kilogramów po zakończeniu odchudzania mówi i pisze się wiele. Zwłaszcza w odniesieniu do egzotycznych diet redukcyjnych i innych metod mających rzekomo przynosić spektakularne rezultaty w krótkim czasie. Trzeba w tym miejscu przyznać, że faktycznie zjawisko to istnieje i dotyka sporej części osób odchudzających się. Tyle że czy na podstawie statystyk można zakładać, że efekt jo-jo jest nieodłącznym cieniem ewentualnych (chwilowych) postępów? Cóż, wydaje się to co najmniej wątpliwe. Istnieje bowiem spora grupa osób, którym udało się definitywnie wygrać z otyłością bądź nadwagą. Oczywiście nie są to jednostki, których walka trwała kilka dni czy tygodni, a zazwyczaj wiele miesięcy. Sceptycy zaraz mogą zwrócić uwagę, że tak naprawdę nie ma pewności czy za dziesięć czy piętnaście lat utracone kilogramy nie wrócą, ale czy po tak długim czasie efekt ten – o ile oczywiście wystąpi – nadal będzie można sklasyfikować jako jo-jo?

Skąd się bierze efekt jo-jo?

Efekt jo-jo nie jest wcale magiczną właściwością naszego organizmu sprawiającą iż, dąży on do przywrócenia wszystkich utraconych kilogramów tłuszczu za wszelką cenę i niezależnie od czynników zewnętrznych.  Żeby było jasne: istnieją mechanizmy, które sprawiają, że organizm broni się przed utratą tłuszczowych zapasów i dąży do ich wyrównania, ale mają one charakter warunkowy  i można na nie wpływać dwukierunkowo. Pech chciał, że większość osób wybiera akurat takie rozwiązania, które pobudzają aktywność wspomnianych powyżej uwarunkowań. Bardzo agresywne metody odchudzające do tego stopnia naruszają ustrojową równowagę, że dochodzi do silnego wyrzutu kortyzolu, spadku aktywności  tarczycy i  gwałtownego spowolnienia metabolizmu. Utrwalanie takiego stanu zmienia organizm w maszynę do odkładania tłuszczu.

Najważniejsze jednak jest samo podejście, które przejawiają nie tylko jednostki eksperymentujące z idiotycznymi dietami, ale również te, które próbują walczyć z nadmierną tuszą racjonalnymi metodami. O co dokładnie chodzi?

Otóż wiele osób po zakończeniu kuracji odchudzającej wraca do realizowanych wcześniej nawyków żywieniowych, czyli mówiąc wprost – naraża się na działanie dokładnie tych samych czynników, które już raz doprowadziły do przyrostu masy ciała przed zastosowaniem diety odchudzającej). Tak więc chyba należy zadać tutaj pytanie: „na Boga - jaki efekt jo-jo?” To bowiem, że tyje się od tego od czego wcześniej już się tyło nie jest niczym nadzwyczajnym. To nie jest efekt jo-jo, tylko naturalna kolej rzeczy. Koniec i kropka!

Wnioski

Zakończenie walki z nadmierną masą ciała może, ale wcale nie musi skończyć się powrotem utraconych kilogramów. Powielanie takich teorii jest po prostu wymigiwaniem się od pracy nad sylwetką przez wiecznych malkontentów i  - powiedzmy sobie to szczerze – leniuchów, którym po prostu się nie chce. Receptą pozwalającą utrwalić wypracowane efekty jest trwała zmiana nawyków żywieniowych a nie jedynie sezonowe podejście do kwestii diety.