Promocja z okazji pierwszego dnia lata! Ceny wszystkich planów -25% z kodem "FITLATO" Skorzystaj z promocji

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Złamałam założenia diety odchudzającej - co teraz?

Złamałam założenia diety odchudzającej - co teraz?
Przestrzeganie założeń ustalonej diety redukcyjnej nie zawsze jest proste. Zazwyczaj wręcz niesie za sobą pewne problemy, które wynikają z wszechobecnych pokus i z jakże pospolitej do nich słabości. Nieraz zdarza się tak, iż pomimo starań nie udaje się wytrwać w ustalonym „reżimie” i w efekcie na talerzu pojawiają się niepożądane produkty, chociażby słodycze, dania z barów szybkiej obsługi, piwo i inne. W tym miejscu rodzi się pytanie – co zrobić, kiedy taki „wypadek” zdarzy się w praktyce?

Po pierwsze - nie łam się!

Bardzo często zdarza się tak, iż już nawet niewielki „skok w bok na diecie” sprowadzający do skuszenia się na batonika wiąże się z dużym poczuciem winy. Wywołany w ten sposób stan psychiczny jest nie tylko nieprzyjemny, ale wręcz – szkodliwy dla gospodarki metabolicznej. Wiąże się on bowiem z zwiększonym wydzielaniem kortyzolu, hormonu katabolicznego dla tkanki mięśniowej i sprzyjającego odkładaniu tłuszczu w pewnych partiach ciała. Tego typu podejście jest niewłaściwe i warto zdać sobie z tego sprawę starając się „poluzować” psychikę i nie stresować się nadto konsekwencjami. Myślenie typu „jeden batonik – tydzień treningów w plecy” nie ma żadnego uzasadnienia i jest szkodliwe. Stało się – trudno, nikt nas za to po głowie głaskać nie będzie, ale też nikt jej nam z tego powodu nie urwie. Jeśli skończyło się na niewielkiej dawce słodkości zjedzonej pierwszy raz od dawna – w żaden sposób nie odbije się to na sylwetce. Byleby nie okazało się, iż symboliczny batonik to czynnik spustowy otwierający wrota do cukierni i wywołujący niepohamowane łakomstwo.

Po drugie - nie przerywaj diety, nie zaczynaj znów od poniedziałku

„Zaczynanie od początku” po pierwszym potknięciu to dość popularne zjawisko wśród osób pracujących nad sylwetką. Związane jest ono z przekonaniem, iż jednorazowy skok w bok niweluje dotychczasowe efekty i rujnuje motywacje, w związku z czym konieczne jest „nowe rozdanie”, czyli wystartowanie z planem żywieniowo-treningowym „od najbliższego poniedziałku”. Jest to o tyle groźna praktyka, że prowadzi do sytuacji, w której czas pomiędzy wspomnianym występkiem a dniem nowego startu zamienia się w okres totalnej swawoli. Jeśli to tylko pojedynczy epizod – to jeszcze pół biedy, ale częściej cały proces przybiera formę cykliczną. Wtedy takie przerywane odchudzanie prowadzi do przyrostu masy ciała, obniżenia poczucia własnej skuteczności i co za tym idzie – spadku samooceny. To oczywiście praktyka szkodliwa. W przypadku potknięcia polegającego na sięgnięciu po jakiś niewskazany produkt żywnościowy, czy nawet – w przypadku epizodycznego obżarstwa, nie należy przerywać podjętych działań i wyznaczać nowej daty startu. Trzeba robić swoje, chyba, że słabościom do niezdrowych pokarmów ulegamy co chwilę, wtedy należy… No właśnie – o tym za chwilę.

Po trzecie - zrewiduj dotychczasowa dietę

Fakt, iż podczas próby realizacji założeń diety odchudzającej nie jesteśmy w stanie utrzymać przyjętego rygoru musi mieć jakąś przyczynę. Można oczywiście zrzucić winę na słabą wolę, ale to zazwyczaj jedynie wierzchołek problemu. Jego istota tkwi głębiej, nierzadko – w samej konstrukcji diety. Warto mieć na uwadze, że im bardziej restrykcyjny jest plan żywieniowy jaki stosujemy i im mniej kalorii dostarcza tym organizm bardziej domaga się dostarczenia porcji energii i tym większa ochotę mamy na wysokokaloryczne i nafaszerowane rafinowanymi cukrami produkty. Osoby, którym „skoki w bok” zdarzają się pomimo starań – po kilka razy w tygodniu powinny zastanowić się czy przypadkiem nie warto zmodyfikować diety. Co z tego bowiem, że jest „idealnie ułożona” skoro i tak nie jest realizowana w praktyce? Lekkie poluzowanie, zwiększenie spożycia kalorii czy też podniesienie smakowitości posiłków może okazać się zbawienne i ułatwić kontrolę łaknienia.

Po czwarte - unikaj ekspozycji na pokusy

Nie ulega wątpliwości, że produktami które najczęściej „wpadają w ręce” w okresie redukcji tkanki tłuszczowej są słodkości. Niestety, niemal wszyscy mamy do nich dużą słabość i nie ma co wystawiać się zbyt często na próbę. Dlatego też warto pomyśleć o tym, by zmniejszyć ekspozycję na ewentualne pokusy. W tym celu można chociażby unikać spacerów alejkami marketów, gdzie mieszczą się wyroby cukiernicze. Nie należy też chomikować ich w zaciszu kuchennych szafek, na wszelki wypadek „dla gości”, gdyż wiemy doskonale kto spałaszuje zapasy w chwili słabości. To oczywiście tylko przykłady, możliwości jest więcej i dobrze jest mieć je na uwadze. Warto natomiast zadbać o to by pod ręką mieć zdrowsze i bardziej wartościowe (a zarazem mniej kaloryczne) odpowiedniki konwencjonalnych słodkości takie jak chociażby owoce. Okazjonalne zjedzenie nadprogramowej mandarynki jest nieporównywalnie bardziej przyjazne dla zdrowia i dla sylwetki niż okazjonalne wciągnięcie paczki ciastek.

Po piąte - oszukuj z głową

Warto wiedzieć, ze w dietetyce istnieje coś takiego jak „posiłki oszukane”. Są to kontrolowane odstępstwa od diety, które wprowadzane są okazjonalnie w celu… no właśnie, jaki jest cel owych rozwiązań? Tak naprawę posiłki oszukane pomagają znieść napięcie psychiczne związane z jej przestrzeganiem, co może przekładać się na efektywność pracy nad sylwetką. To jest dość ciekawa zależność powiązana głównie ze zmniejszeniem wydzielania kortyzolu, co pociąga za sobą ubytek zgromadzonej wody i pomaga „odblokować” metabolizm. Słabość do sięgania po niezdrowe przekąski można odpowiednio ukierunkować planując, iż w konkretnym dniu o konkretnej porze pozwolimy sobie np. na kawałek sernika czy pizzy lub np. batonika. Taka perspektywa pomaga też lepiej kontrolować zachowania żywieniowe w dniach gdy posiłków oszukanych nie planujemy. Należy mieć jednak na uwadze, iż posiłki oszukane to nie jest coś co wprowadzamy już na starcie redukcji, a raczej po kilku tygodniach konsekwentnego realizowania planu.

Podsumowanie

Złamanie ustalonych zasad stosowanej diety nie jest oczywiście powodem do chluby, ale – nie powinno być też postrzegane jako życiowy dramat. Potknięcia zdarzają się nawet najlepszym, ci jednak się nimi nie zrażają, wyciągają wnioski i działają dalej – i dlatego właśnie osiągają sukcesy.