Dieta Dukana a aktywność fizyczna

W ostatnich czasach najpopularniejszą dietą odchudzającą jest oczywiście dieta Dukana oraz wszelkie jej odmiany i adaptacje. Polacy masowo odchudzają się na białku, a co istotne po dietę proteinową coraz częściej „sięgają” nie tylko osoby o przeciętnej aktywności fizycznej, ale także ludzie aktywni i w związku z tym pojawiają się wątpliwości czy wysoka podaż białka, a jednocześnie niska – dających energię węglowodanów i tłuszczy może być łączona z wysiłkiem fizycznym? Czy nie doprowadzi to do obniżenia kondycji albo nie spowoduje pokarmowych niedoborów czy też – groźniejszych komplikacji zdrowotnych?

Przeczytaj koniecznie:

Diety okiem dietetyka: Dieta proteinowa (Dukana)

Wysiłek fizyczny w sposób wybitny sprzyja spalaniu tkanki tłuszczowej i poprawie estetyki sylwetki. Stąd też wiele odchudzających się osób wprowadza w życie regularną aktywność, najczęściej jest to po prostu rekreacyjnie bieganie, jazda na rowerze, pływanie i treningi na siłowni. Tymczasem dieta Dukana i większość rozmaitych jej odmian przewijających się w książkach, gazetach i na forach internetowych zostały stworzona jakby w oderwaniu od kwestii regularnych treningów. Jest to istotny mankament, któremu warto poświecić trochę uwagi.

 Faktycznie przyznać trzeba, że niemal całkowita eliminacja z diety produktów węglowodanowych  i tłuszczowych co ma miejsce w fazie uderzeniowej diety Dukana, nie tylko nie sprzyja aktywności ruchowej, ale w połączeniu z treningiem może doprowadzić do niepożądanych następstw. Trening fizyczny, jak powszechnie wiadomo wiąże się z utratą elektrolitów, wody, oraz – co może nie wszyscy wiedzą – zaburza równowagę kwasowo-zasadową ustroju (są to zjawiska zupełnie naturalne). Równowaga kwasowo zasadowa pozawala zachować optymalne pH płynów ustrojowych, a to jest konieczne dla prawidłowej pracy enzymów umożliwiających przebieg praktycznie wszystkich procesów metabolicznych zachodzących w ustroju

W normalnych warunkach, przy zbilansowanej diecie opisane powyżej straty i zaburzenia (o ile wysiłek nie jest przesadnie intensywny) nie stanowią istotnego problemu i są na bieżąco pokrywane i korygowane dzięki m.in składnikom zawartym w konwencjonalnej żywności. W przypadku fazy uderzeniowej diety białkowej sytuacja wygląda jednak inaczej. Zbyt wysoka podaż białka niekorzystnie wpływa na równowagę elektrolitową i działa silnie kwasotwórczo. Wiąże się z tym szereg niepożądanych następstw z których niektóre – pomijając już kwestię kondycji i samopoczucia - mogą stanowić pewne zagrożenie dla zdrowia.

Co prawda wysoka podaż białka i niski udział składników energetycznych takich jak tłuszcz i sprzyja uruchamianiu rezerw zamagazynowanych wokół bioder i pasa, ale w przypadku kiedy jadłospis opieramy niemal wyłącznie na produktach białkowych znaczną część spalanych substratów stanowią również aminokwasy – czyli składniki elementarne protein. W czasie wysiłku wydatek energetyczny się zwiększa, tak więc zarówno tłuszczu zapasowego jak i też – aminokwasów z pożywienia i z mięśni spalanych jest więcej.

Aminokwasy z których składają się białka to w istocie rzeczy dość kiepski surowiec energetyczny, ponieważ znaczna część energii z niego uzyskanej to energia cieplna (a nie  energia użyteczna - czyli ATP). Tak więc żeby pokryć wzmożone zapotrzebowanie organizm musi owych aminokwasów spalić relatywnie więcej niż glukozy czy tłuszczów. Niestety metabolizmowi białkowych składników żywności zachodzący w ustroju towarzyszy jednoczesne wytwarzanie amoniaku, którego neutralizacja i eliminacja obciąża narządy takie jak wątroba i nerki oraz wiąże się z większą utratą płynów – co pogłębia odwadniający efekt treningu. Co istotne, jeśli wątroba i nerki w skrajnych przypadkach nie nadążają z neutralizacją amoniaku i dochodzi do podtrucia organizmu. Szczególnie wrażliwy jest tutaj układ nerwowy.

Jak więc widać, faza uderzeniowa diety białkowej nie tylko sama w sobie stwarza pewne zagrożenia dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale także może sprawić, że zwykły trening fizyczny przekroczy możliwości adaptacyjne ustroju. Czy można jakoś temu zaradzić?

Owszem, należy porzucić zalecenia autora najpopularniejszej diety proteinowej wprowadzając trzy podstawowe modyfikacje:

Po pierwsze nie powinno się ograniczać swojego menu jedynie do białka. Dieta może być skuteczna również wtedy kiedy zawierać będzie pewne ilości dobrych węglowodanów i zdrowych tłuszczy. Oliwa z oliwek, tłuste ryby, orzechy, a także pewne ilości masła jak najbardziej mogą znaleźć się w każdym etapie odchudzającej, wysokobiałkowej diety.

Po drugie, należy zadbać o wysoki udział warzyw. Pól kilograma na dobę to minimum. Warzywa są źródłem witamin, związków fenolowych oraz działających alkalizująco składników mineralnych, przez co znoszą częściowo niekorzystny wpływ diety białkowej na równowagę kwasowo zasadową.

Po trzecie, należy włączyć do diety wysokozmineralizowaną wodę zasobną w magnez oraz wapń, czyli pierwiastki, które mogą intensywnie ubywać z naszego organizmu pod wpływem wysokiej podaży białka, a których odpowiednie spożycie sprzyja spalaniu tłuszczu i poprawie estetyki sylwetki.

Najgorszym rozwiązaniem jest "książkowe” stosowanie opisanej tutaj diety i unikanie fizycznego wysiłku. Takie podejście należy zdecydowanie odradzić.