Kompleksowe suplementy witaminowo-mineralne – stosować czy nie?

Dla wielu osób suplementacja kompleksowym preparatem witaminowo-mineralnym to dziś standard, tyle się przecież mówi o tym, że współczesna żywność jest wyjałowiona i bez zapewnienia dodatkowej podaży niezbędnych mikroelementów zamkniętych w kapsułce nie jest możliwe pokrycie dziennego zapotrzebowania na wszystkie niezbędne składniki. Faktycznie, wysoko przetworzone produkty żywnościowe są niezwykle ubogie w witaminy i składniki mineralne czy jednak preparat zawierający zestaw wszystkich witamin, wzbogacony o kompleks składników mineralnych jest sensownym rozwiązaniem tego problemu?

Przeczytaj koniecznie:

Jesienno-zimowa suplementacja witaminowa

Niedobory witamin i składników mineralnych są niezwykle powszechne. Nie są to co prawda skrajne deficyty zagrażające życiu, ale ich konsekwencje po pewnym czasie zaczynają odbijać się na zdrowiu, samopoczuciu i kondycji psychofizycznej. I chociaż jako dietetyk jestem zdania, że podstawowym sposobem pokrywania dziennego zapotrzebowania organizmu na wszelkie niezbędne składniki odżywcze jest odpowiednia dieta oparta na nisko przetworzonych, konwencjonalnych produktach żywnościowych, to mam też świadomość, że praktyczna realizacja w 100% zbilansowanego menu, jest dla wielu osób po prostu problemowa. Jednak problem dotyczy zazwyczaj jednego, dwóch najwyżej kilku składników, nigdy całego ich pakietu. Stąd też stosowanie preparatu zawierającego kompleks witamin i składników mineralnych jest nieuzasadnione.

Mam oczywiście świadomość, iż większości osób nie chce się zastanawiać nad tym, której „cegiełki” w ich menu brakuje i wolą  zadziałać „kompleksowo”, tyle że w praktyce takie rozwiązanie nie tylko, że może nie być skuteczne, ale niekiedy wręcz – szkodliwe.

Jako dietetyk, w ramach swojej praktyki zawodowej, kiedy tłumaczę klientom konieczność spożywania odpowiedniej ilości warzyw i owoców często spotykam się z uwagą typu „to nie będzie konieczne, ponieważ mam dobry preparat witaminowo-mineralny”. W zasadzie stwierdzenie to znakomicie obrazuje sposób myślenia wielu osób, zgodnie z którym stosowanie odpowiedniego suplementu zwalania z obowiązku dbania o odpowiednią podaż witamin i składników mineralnych z konwencjonalnej żywności. Tym samym preparat witaminowo-mineralny, zamiast „łatać” ewentualne dziury w diecie, paradoksalnie przyczyniać się może do ich pogłębienia. Nierzadko bowiem osoby stosujące suplementy witaminowo-mineralne traktują je jako substytut zróżnicowanej, bogatej w warzywa i owoce diety.

Mało kto zdaje sobie także sprawę, że preparaty witaminowo-mineralne , wbrew wrażeniu jakie robią, nie zaspokajają zapotrzebowania na wszystkie niezbędne składniki, których dostarczają. Przykładowo, dzienne zapotrzebowanie dorosłej osoby na wapń oscyluje w przedziale 900 – 1200mg na dobę, tymczasem w kompleksowych, wieloskładnikowych preparatach dawka tego pierwiastka mieści się zazwyczaj w przedziale 50 – 100mg. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku magnezu. Zapotrzebowanie organizmu na potas sięga 5g na dobę, a w przypadku osób intensywnie trenujących jest jeszcze wyższe, tymczasem w wieloskładnikowych preparatach witaminowo-mineralnych ilość tego pierwiastka zazwyczaj stukrotnie niższa.

Co więcej również w przypadku witamin sytuacja nie jest taka na jaką wygląda. Przykładowo, w konwencjonalnej żywności do witaminy E zalicza się cztery różne tokoferole i cztery różne tokotrienole, a w suplementach jest to zazwyczaj jeden związek – allfa tokoferol. Najnowsze badania wskazują, że wysokie spożycie alfa-tokoferolu obniża w organizmie poziom gamma-tokoferolu, co w kontekście ogólnie pojętego zdrowia jest zjawiskiem niekorzystnym. Problematyczne są także rozmaite interakcje pomiędzy składnikami suplementów diety, które sprawiają, że niektóre związki albo są gorzej wchłaniane, albo same utrudniają absorpcję innych ważnych składników. Nie bez znaczenie jest też kwestia potencjalnych nadmiarów niektórych witamin i składników mineralnych.

Największym ryzykiem obarczeni są mężczyźni suplementujący preparaty zawierające spore ilość żelaza – pierwiastka, którego nadmiar jest niezwykle niebezpieczny (toksyczny) i o który stosunkowo łatwo w przypadku mężczyzn nawet bez dodatkowej suplementacji.

Wnioski

Jak więc widać, preparaty witaminowo mineralne nie koniecznie stanowią tak cenne uzupełnienie diety jak mogłoby się wydawać. Raz, że osoby stosujące tego typu środki podświadomie czują się zwolnione z dbania o należytą podaż witamin i składników mineralnych z konwencjonalnej żywności, a dwa – suplementy tego typu nie tylko, że w istocie mogą nie pokrywać zapotrzebowania organizmu na wybrane składniki, które zawierają w składzie, to na dodatek potencjalnie zwiększają ryzyko nadmiarów pierwiastków takich jak żelazo czy cynk, co jest zdecydowanie niekorzystne. Czy więc w ogóle należy definitywnie zrezygnować z preparatów witaminowych czy mineralnych? Nie! Lepszą alternatywą jest jednak suplementacja kierunkowa, czyli dostarczanie przy udziale suplementów diety dokładnie tych składników, których brakuje w naszym menu, najczęściej są to: witamina D i magnez, a niekiedy także wapń czy witaminy z grupy B. Tego typu rozwiązanie jest zdecydowanie bardziej rozsądne i przede wszystkim – skuteczne.