Chcesz masy? Jedz wołowinę!

O tym, że jedzenie mięsa sprzyja rozbudowie muskulatury wiedzą nawet weganie. A jeśli nie wiedzą, to mają szansę się przekonać stając w szranki z mięsożercami w konkurencjach kulturystycznych… Jeśli jednak zależy nam na maksymalizacji efektów, należy wybierać mięso najbardziej wartościowe. Tutaj – uwaga - popularna pierś z kurczaka niestety nie jest optymalnym wyborem (co nie oznacza, ze nie warto jej jadać). Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest dobra jakościowo wołowina. Dlaczego warto ją jeść?

Przeczytaj koniecznie:

Sosy na zimno – zdrowy i smaczny dodatek do mięs i warzyw

Kulturyści jedzą steki

O tym, ze wołowina może być ważnym składnikiem kulturystycznej diety wiadomo nie od dziś. Mówią i piszą o tym dietetycy, trenerzy jak i sami sportowcy. Polecam przy okazji przyjrzeć się dietom czołowych zawodników zza ocenu: hamburgery i steki stanowią integralny element ich codziennego menu.  Oczywiście naiwnym byłoby sądzić, że ogromna muskulatura jaką udało im się wypracować to zasługa tylko i wyłącznie mięsa wołowego, bo w grę wchodzi wiele innych ważnych czynników… Nie ulega jednak wątpliwości, że uwzględnienie go w jadłospisie  - przynajmniej od czasu do czasu - niesie za sobą szereg istotnych dla pracy nad sylwetką korzyści

Niepodważalne walory

Dobra jakościowo wołowina charakteryzuje się przede wszystkim znakomitym aminogramem, dostarczającym potężnej dawki aminokwasów egzogennych, w tym szczególnie cennej dla mięśni leucyny. Jednak bardzo ważnym jej walorem jest stosunkowo wysoka zawartość kreatyny – najsilniejszej znanej substancji anabolicznej stosowanej w legalnym wspomaganiu wysiłku. Nie bez znaczenia jest także obecność sprzężonych dienów kwasu linolowego (CLA), których spożycie może chronić przed przyrostem tkanki tłuszczowej podczas przyjmowania nadprogramowej dawki kalorii. Wysoka zawartość witamin z grupy B, zwłaszcza – witaminy B12 ułatwia pokrycie zwiększonego zapotrzebowania na te składniki pokarmowe, a cholina i betaina wpływają korzystnie na gospodarkę lipidową i usprawniają pracę wątroby.

Jakie mięso wybierać

Teoretycznie najbardziej doskonałym elementem tuszy wołowej jest polędwica, ale w praktyce nie ma absolutnie konieczności bazować tylko na tej części mięsa. Udziec, rostbef, antrykot, rozbratel i inne – mogą okazać się nie tylko niezwykle smakowite ale i wartościowe. Nie wszystkie elementy tuszy nadają się jednak w równym stopniu do tego samego sposobu kulinarnej obróbki. Osobną, ale ważną kwestią jest pochodzenie wołowiny. Nie ulega wątpliwości, że najlepiej jest wybierać mięso pochodzące od krów wypasanych trawą. Jak łatwo się przekonać, trzeba jednak wykazać się pewną inicjatywą by taki produkt zdobyć, ale nie jest to niemożliwe. Koszt mięsa jest jednak wyższy o około 15 – 30% niż w przypadku elementów tuszy wołowej od krów z chowu przemysłowego.

Jak często jadać i jak przygotowywać

Teoretycznie wołowinę można byłoby jeść nawet codziennie, choć warto zachować pewną różnorodność diety wprowadzając doń także inne rodzaje mięsa, ryby i dania z jaj i nabiału. Na niekorzyść zbyt częstego spożywania mięsa wołowego przemawiają także względy ekonomiczne. Pewne wątpliwości wołowina budzi także w kontekście zdrowotnym, jednak obawiałbym się raczej przetworzonych przemysłowo form tego mięsa. Jeśli chodzi o sposób przygotowania, to najbardziej polecane jest gotowanie, duszenie i pieczenie w folii oraz podawanie na surowo (tatar). Jak najbardziej dozwolone jest także krótkotrwałe smażenie na dobrej jakości tłuszczu o wysokiej stabilności termicznej (np. olej koksowy, masło klarowane).

Podsumowanie

Wołowinę warto jadać, zwłaszcza jeśli zależy nam na rozbudowie muskulatury, ale nie tylko. Wołowina oczywiście stanowić może także wartościowy element diety osób, które nie koniecznie marzą o dużych mięśniach, a chcą np. zredukować tkankę tłuszczową. Wysokie walory odżywcze tego mięsa przemawiają zdecydowanie za włączeniem go do jadłospisu. Porcji wołowiny z ziemniakami spożytej po treningu nie zastąpi żadna odżywka.