Chcesz masy? Jedz ryby!

O rybach mówi się, że są zdrowe, że dobrze działają „na serce”, że należy je jeść by cieszyć się dobrą formą psychofizyczną, ale że ich spożywanie korzystnie wpływa na rozwój muskulatury? Czy to nie pomyłka? Odpowiedź brzmi: NIE! Ryby morskie są bowiem źródłem wielu składników niezwykle przydatnych w okresie budowania masy mięśniowej. W niniejszym opracowaniu odpowiem na pytania dotyczące tego jakie konkretnie składniki w sobie kryją i jakie korzyści wiążą się z ich konsumpcją.

Przeczytaj koniecznie:

Owoce i warzywa a masa mięśniowa

Polak ryb nie lubi...

Niestety tłuste ryby morskie jadamy raczej rzadko. Jeśli już zdarzy się od czasu do czasu zjeść rybę, to najczęściej pada na pangę, tilapię lub – w okresie świąt – karpia, czyli ryby słodkowodne, które nie zawierają wielu cennych dla naszego organizmu składników. Naszą niechęć do ryb morskich tłumaczymy bądź to preferencjami kulinarnymi bądź wysoką ich ceną. Faktycznie dobre jakościowo mięso dziko żyjącego łosia jest zazwyczaj o wiele droższe niż mięso ryb słodkowodnych hodowlanych takich jak panga, tilapia czy karp. Biorąc jednak pod uwagę szereg korzyści związanych z jego konsumpcją warto do dań z ryb morskich po prostu się przekonać..

Pełen pakiet ważnych składników

Ryby morskie stanowią nie tylko znakomite źródło pełnowartościowego białka, ale także dostarczają witaminy D, selenu i długłańcuchowych kwasów omega 3 oraz astaksantyny. Wszystkie wymienione powyżej składniki są ważne dla zachowania zdrowia oraz – dla utrzymania efektywnego wzrostu muskulatury. O niezwykłych walorach witaminy D mówi się ostatnio bardzo dużo, istnieją publikacje sugerujące, że związek ten może mieć wpływ na poziom testosteronu i już choćby z tego powodu warto dbać o adekwatną do potrzeb organizmu jego podaż. Odpowiednie spożycie kwasów omega 3 jest ważna dla utrzymania wysokiej wrażliwości insulinowej, która sprzyja budowie dobrej jakościowo masy. W przypadku selenu natomiast zaobserwowano, że niedobory tego pierwiastka mogą być związane z nasilonym katabolizmem mięśniowym. Wszystko czyni z ryb morskich ważny składnik diety ukierunkowanej na rozbudowę muskulatury.

Jak wybrać dobrą rybę?

Oczywiście najlepiej jest wybierać ryby morskie, tłuste, najlepiej – świeże, a przynajmniej bez dodatku glazury. Zdecydowanie najlepiej jest wybierać mięso ryb dziko żyjących, ryby hodowlane charakteryzują się niższą wartością odżywczą, a niekiedy także wyższym poziomem zanieczyszczeń.  Świeżość ryby stosunkowo łatwo ocenić po zapachu jaki wydziela. Psująca się ryba wydzielają związek zwany trimetyloaminą, której woń jest wyjątkowo nieprzyjemna i po prostu odrzuca. Dodatkowo można zerknąć na wygląd skrzeli, najlepiej by były bladoczerwone i jeśli są beżowe, brązowe, matowe i zwłaszcza – pozlepiane, po zakupy należy wybrać się do innego sklepu.

Jak często jadać i jak przygotowywać?

Chociaż ryby zawierają wiele cennych dla zdrowia i muskulatury składników, to nie należy przesadzać z ich spożyciem. Jedna, dwie, góra trzy porcje łososia w tygodniu w zupełności wystarczą. Tkanki jadalne ryb niestety kumulują w sobie rozmaite zanieczyszczenia środowiskowe i o ile badania naukowe niezbicie potwierdzają, że w przypadku umiarkowanego spożycia korzyści wielokrotnie przewyższają ewentualne ryzyko, to w przypadku nielimitowanego udziału w diecie sytuacja wyglądać może inaczej.  Ważny jest też rodzaj obróbki termicznej jakiej poddawana jest ryba. Najbardziej polecane są: parowanie, duszenie, pieczenie w folii. Zdecydowanie mniej – grillowanie i smażenie.

Podsumowanie

Ryby morskie takie jak łosoś dziko poławiany warto jeść zarówno dla ogólnie pojętego zdrowia – jak i dla sylwetki. Warto pamiętać, ze porcja ryby to nie tylko solidna dawka kwasów omega 3, ale także najwyższej jakości białko, witamina D oraz selen i – w przypadku łososia – astaksantyna.