Schudnij 9kg w 14 dni, czyli kilka słów na temat “diety 100”

Chcesz schudnąć łatwo, szybko i skutecznie? Niejaki Jorge Cruise znalazł na to sposób. Wystarczy zastosować się do porad z napisanej przez niego książki i… cieszyć się ze znikających kilogramów. Wyniki mają być spektakularne. Co najważniejsze, założenia diety są proste i nie wymagają ani posiadania specjalistycznej wiedzy z dziedziny żywienia, ani nawet nie zmuszają do skrupulatnego liczenia wszystkich spożywanych kalorii! Na jakiej zasadzie działać ma ów cudowna strategia i jaki efektów można się po niej spodziewać?

Przeczytaj koniecznie:

Czy istnieje skuteczniejsza dieta odchudzająca niż dieta Dukana?

Kim jest Jorge Cruise?

Jorge Cruise jest trenerem personalnym I instruktorem fitness, od lat specjalizującym  się w odchudzaniu, który na pewnym etapie swojego życia postanowił zając się pisaniem książek. Oczywiście swoje publikacje poświęcił w pełni kwestiom związanym z pracą nad sylwetką, przy czym stosunkowo dużo uwagi poświęca odżywianiu. Pomysły i strategie autora są nastawione na ekstremalną skuteczność, przy czym w swoim podejściu zwraca on uwagę na konieczność utrzymania wysokiego tempa przemiany materii i stworzenia odpowiedniego środowiska hormonalnego do tego by organizm sięgnął po zgromadzone zapasy tłuszczowe. Jedna z ostatnich książek jaką  Jorge Cruise napisał nosi tytuł „The 100” i stanowić ma podobno przełom w odchudzaniu, pozwalający stracić nawet 9kg w dwa tygodnie. W ostatnich czasach dieta opisana w tej książce zaczyna się cieszyć rosnącą popularnością. Warto  więc uważnie przeanalizować jej założenia i zastanowić się czy faktycznie jest tak bardzo skuteczna.

„The 100” – co to takiego?

Strategia żywieniowa przedstawiona przez Jorge Cruise’a opiera się na dość prostych założeniach, których realizacja nie powinna sprawiać problemów nawet osobom z nikłym pojęciem na temat żywienia. Zgodnie z zaleceniami autora podczas odchudzania winniśmy bazować na sycących produktach białkowych, zdrowych tłuszczach i dużej ilości warzyw. Unikać musimy natomiast pokarmów dostarczających cukrów, zarówno tych prostych jak i złożonych. Dzięki temu możliwe jest z jednej strony wyregulowanie łaknienia (zmniejszenie uczucia głodu, co prowadzi do obniżenia spożycia energii ogółem), a z drugiej – stworzenie odpowiedniego środowiska hormonalnego umożliwiającego spalanie tłuszczu (obniżenie poziomu glukozy i insuliny). Mówiąc wprost – jest więc to dieta niskowęglowodanowa, w zasadzie można powiedzieć, że podstawowe jej założenia są dość dobrze znane i nieraz już opisywane. Czym więc wyróżnia się pomysł Cruise’a? Ano tym, że liczymy tylko wybrane kalorie.

Dlaczego akurat „The 100”?

Sama nazwa diety wydaje się początkowo trochę enigmatyczna, jednak autor pomysłu nie trzyma nas zbyt długo w niepewności i szybko dowiadujemy się, iż tytuł książki wynika z jednego z głównych założeń skrupulatnie obmyślonej strategii odchudzającej. Chodzi mianowicie o to, by spożycie energii pochodzącej z węglowodanów utrzymać  w pewnych ryzach. Sztywnym limitem jest 100 kcal na dobę. Biorąc pod uwagę, że 1g węglowodanów dostarcza 4kcal łatwo policzyć, iż dzienne spożycie tego składnika nie powinno przekraczać 25g. Co z białkiem i z tłuszczem? Tutaj nie ma limitów, można jeść w zasadzie dowoli i mimo to spalanie tłuszczu będzie następować, a co najważniejsze – tempo utraty masy ciała będzie spektakularne. Tak przynajmniej przekonuje autor (no i oczywiście kolorowa prasa, która w ostatnim czasie intensywnie promuje „dietę 100”,  wskazując na liczne jej zalety). Czy jednak można mu zaufać?

Odgrzany pomysł

Jak już wspomniałem, „dieta 100” to de facto dieta niskowęglowodanowa. Teoretycznie jej unikatowość polega na założeniu wprowadzenia limitu dla kalorii pochodzących z węglowodanów, ale w rzeczywistości pomysł ten trudno uznać za przełomowy. O węglowodanowych limitach podczas odchudzania pisało już wielu poprzedników Jorge Cruise’a, m.in. znany wszystkim Robert Atkins. Co najważniejsze, założenia tego typu były już formułowane kilkadziesiąt lat temu, tyle że najczęściej wyrażano je w jednostkach mas (gramach) a nie energii (kilokaloriach). I na tym polega tutaj cała „różnica”.  Czy więc „dieta 100” faktycznie działa? Cóż, skoro jest to dieta niskowęglowodanowa, to – jak pokazują badania z zastosowaniem tego typu modeli żywieniowych – powinna być skuteczna w redukowaniu tkanki tłuszczowej. Czy jednak limit spożycia węglowodanów zaproponowany w książce przez autora jest na tyle uniwersalny, że będzie optymalny w każdym wypadku? Należy mieć co do tego wątpliwości…

Na jakie efekty można liczyć?

Jorge Cruise przekonuje, że stosując opracowaną przez niego dietę można stracić nawet 9kg w dwa tygodnie. Osiągnięcie takiego efektu jest jednak raczej mało prawdopodobne, żeby nie powiedzieć – niemożliwe. I nie chodzi tutaj o defekt samej diety, ale o ograniczenia fizjologiczne narzucone nam przez Matkę Naturę. Badania naukowe wskazują, że istnieje pewien górny limit tempa spalania zapasów tłuszczowych, którego raczej nie da się przeskoczyć. Wynosi on około 66 kcal na każdy kilogram posiadanego tłuszczu na dobę. Oznacza to, że w przypadku stukilogramowego mężczyzny z poziomem tkanki tłuszczowej wynoszącym 30%, maksymalna dobowa utrata tkanki tłuszczowej wynosić będzie około 250g. W ciągu dwóch tygodni taka osoba straci więc góra 3,5kg, o ile oczywiście uda się jej wspomniane tempo utrzymać, co w praktyce bywa bardzo trudne, ze względu na pewne zdolności adaptacyjne organizmu pozwalające mu spowalniać tempo przemiany materii w przypadku głębszego deficytu kalorycznego…

Podsumowanie

„Dieta 100” to po prostu nowa odsłona starej i dobrze znanej diety niskowęglowodanowej wywodzącej się z pomysłów autorów takich jak dr Robert Atkins. Sukcesem Jorge Cruise’a jest to, że udało mu się odgrzać i podać jako własne danie dobrze wszystkim znaną potrawę w postaci sprawdzonej metody odchudzającej, która co prawda nie jest nawet w połowie tak spektakularna jak sam autor sugeruje, ale w wielu przypadkach po prostu działa. Jej skuteczność nie jest jednak sukcesem Jorge Cruise’a, a jego poprzedników, takich jak chociażby wspomniany tutaj dwukrotnie Atkins.  Warto pamiętać, że najlepszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem w walce z nadmiarem tkanki tłuszczowej jest nie tyle „stosowanie diet” co trwała zmiana nawyków żywieniowych. Od tego warto byłoby zacząć odchudzanie.