Dlaczego dania z barów szybkiej obsługi są aż tak tuczące?

O tym, że regularne stołowanie się w barach szybkiej obsługi to znakomity sposób na pogorszenie kompozycji sylwetki wiadomo od dawna. Niewiele jednak mówi się o tym, dlaczego serwowane tam dania są aż tak bardzo tuczące. Kalorie kaloriami, ale przecież nikt nikogo nie zmusza by zamawiać od razu całą pizzę czy podwójną porcję lodów. Mimo to jednak zdecydowana większość regularnych bywalców takich miejsc notuje konsekwentny przyrost masy ciała… Dlaczego tak się dzieje?

Przeczytaj koniecznie:

Czego nie wiesz na temat dań typu fast food

Pozorne podobieństwa

Teoretycznie dania serwowane w barach szybkiej obsługi nie są niczym wyszukanym. Weźmy pod przysłowiową lupę, takie hamburgery:  bułka, mięso i dodatki warzyw takich jak sałata czy ogórek - na pierwszy rzut oka niewiele różnią się od robionych w domach kanapek, poza tym, że podawane są „na ciepło”. Kebab z frytkami? No tak, frytki przecież smażone są na głębokim tłuszczu, ale czy faktycznie danie to jest „gorsze” od kotletów mielonych z zasmażką robionych przez z teściową czy chociażby domowego schabowego? Okazuje się, że pomimo powierzchownych podobieństw, są też pewne różnice, które sprawiają, że idąc na obiad do baru szybkiej obsługi prawdopodobnie wrócimy z niego grubsi, niż gdybyśmy spożyli posiłek w domu czy też  nawet – przyjęli zaproszenie od rodziny lub znajomych.

Cukier, tłuszcz i sól

Nie ulega wątpliwości, że czynnikiem w sposób istotny przekładającym się na fakt, że im częściej jemy w barach szybkiej obsługi tym szybciej tyjemy, jest wysoka wartość kaloryczna serwowanych tam potraw połączona z niską wartością odżywczą i słabymi właściwościami sycącymi. Faktem też jest, że dania typu fast-food składają się głównie z cukrów, soli, tłuszczu, czyli składników które połączone razem w sposób wybitny sprzyjają tworzeniu zapasów tłuszczowych w organizmie. Tyle że o tym wiadomo od dawna i nie ma nawet specjalnie sensu by się nad tą kwestią rozwodzić, trzeba jedynie o tym pamiętać. Warto zwrócić uwagę natomiast na trochę inne ujęcie problemu. Otóż okazuje się, że właściwości tuczące dań serwowanych w barach szybkiej obsługi powiązane są także z innymi czynnikami, które najczęściej są zupełnie przez nas ignorowane.

Fast-food od podszewki

Oferta barów szybkiej obsługi skonstruowana jest w taki sposób, by klient kupił i zjadł jak najwięcej i jeszcze – wrócił po deser. Zależność ta jest szczególnie widoczna w przypadku sieciowych punktów gastronomicznych, gdzie wszystko (począwszy od lokalizacji punktu i wystroju wnętrza, przez obowiązujące promocje i  skład poszczególnych posiłków po kolor ścian i rodzaj emitowanej muzyki), zostało starannie zaplanowane przez grupę specjalistów, których celem jest zapewnienie firmie maksymalnych obrotów. Mało kto wie, że działania mające na celu z jednej strony zachęcenie klienta do zakupu „zestawu powiększonego”, a z drugiej – przywiązanie go do marki, poprzedzone są specjalnie zaprojektowanymi badaniami.

Przykładowo, prowadzone są eksperymenty pozwalające zbadać m.in. tzw. „efekt zachęcający do konsumpcji”, czyli oceniające w jaki sposób dana kompozycja bodźców smakowych wpływa na naszą chęć do dalszego jedzenia (pomimo, iż uczucie głodu zostało już dawno zaspokojone). W badaniach tego typu wykorzystuje się również urządzenia pozwalające zobrazować zmiany w mózgu po spożyciu poszczególnych produktów. Dzięki temu możliwe jest określenie odpowiedzi neurologicznej organizmu na konsumpcję poszczególnych kombinacji składników takich jak cukier, sól i tłuszcz. Po przeprowadzeniu eksperymentów, opracowywane są specjalne wzory matematyczne pozwalające tworzyć receptury dań typu fast-food posiadających właściwości uzależniające i… sprzyjające aktom niepohamowanego łakomstwa.

Podsumowanie

Dania serwowane w barach szybkiej obsługi są niezwykle tuczące nie tylko dlatego że są wysokokaloryczne, ale również z tego powodu, że  stanowią mieszankę składników, po spożyciu których organizm przechodzi w stan „przejadania i odkładania”. Potrawy te są zaprojektowane w taki sposób by uzależniały i zachęcały do niepohamowanej konsumpcji, przy okazji doprowadzając do zaburzenia wielu ważnych parametrów metabolicznych i powodując szybki przyrost masy ciała. Oczywiście zachowując umiar w spożyciu, można od czasu do czasu zjeść porcję frytek,  pizzę czy hamburgera. Problem polega na tym, że jedynie nielicznym jednostkom udaje się ten umiar zachować.