Słodkie przekąski pobudzają apetyt

O tym, że słabość do słodkości może być czynnikiem sprzyjającym tyciu wiadomo od dawna. W powszechnym przekonaniu jednak główną wadą wyrobów cukierniczych jest to, że są wysokokaloryczne. W praktyce sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Produkty tego typu okazują się bowiem wywierać negatywny wpływ na funkcjonowanie mechanizmów kontrolujących łaknienie. Efektem tego jest wzrost spożycia energii, co w prowadzi zazwyczaj do szybkiego przyrostu masy ciała.

Przeczytaj koniecznie:

Słodycze przyspieszają proces starzenia

Słodycze jako nieodłączny składnik „zachodniej diety”

Jakkolwiek byśmy się tego nie wypierali, słodycze stanowią dość istotny składnik naszej diety. Poza nielicznymi jednostkami, które programowo ich nie jedzą, w zasadzie każdemu zdarza się regularnie sięgać po coś słodkiego. Nieraz są to „oczywiste słodkości” takie jak czekolada, batoniki, cukierki czy lody, a nieraz „słodycze przebrane za zdrową żywność” takie jak jogurty owocowe, batoniki zbożowe czy popularne musli.  Nawet jeśli na co dzień staramy się ograniczać konsumpcję tego typu produktów, to przynajmniej od czasu do czasu ulegamy czy to wewnętrznemu pragnieniu czy też – zewnętrznej presji i sięgamy po ciastko do kawy czy kawałek urodzinowego tortu.

Dlaczego tak lubimy słodkości?

Nasza słabość do słodkości wywodzi się zarówno z uwarunkowań ewolucyjnych, jak i społecznych i kulturowych. W zasadzie od wczesnego dzieciństwa uczeni jesteśmy, że słodkości połączone są z formą wyrażania pozytywnych uczuć, przekazywania ich i odbierania. Słodyczami jesteśmy nagradzani, dostajemy je w ramach pocieszenia, konsumujemy podczas świątecznych okoliczności. W sytuacji kiedy gorzej się czujemy, jesteśmy zestresowani – również chętnie sięgamy po coś słodkiego by rozładować psychiczne napięcie. Nie byłoby w tym wszystkim niczego złego gdyby nie fakt, iż wyroby cukiernicze stanowią jedno z większych żywieniowych zagrożeń dla zdrowia i dla kompozycji sylwetki.

Kontrola poboru pokarmu

Mechanizmy kontrolujące pobór pokarmu działają w taki sposób by zapewnić odpowiedni stan odżywienia organizmu bez udziału naszej woli. Oczywiście mamy możliwość kontrolowania w pewnym stopniu tego co, ile i kiedy konsumujemy, udział naszej woli jednak w tym procesie ma pewne ograniczenia. W zasadzie można powiedzieć, że to ile kalorii dostarczamy z pożywienia w dużej mierze uzależnione jest od tego jak bardzo jesteśmy głodni. Uczucie głodu natomiast, choć winno być uzależnione od spożycia energii, w niektórych wypadkach może być istotnie zaburzone prowadząc do przejadania się, czego skutkiem jest przyrost masy ciała.

To co jemy wpływa na to ile jemy

Okazuje się, że to jak często i jak bardzo jesteśmy głodni uzależnione jest w dużej mierze nie tylko od tego ile kalorii dostarczamy, ale także –od tego – skąd one pochodzą. Innymi słowy liczy się nie tylko to ile, ale także –co jemy. Zaobserwowano m.in., że nisko przetworzone produkty żywnościowe, zwłaszcza te będące źródłem białka (a także te będące obfitym źródłem błonnika) mogą powodować zmniejszenie łaknienia (i w ten sposób wspomagać proces odchudzania). Są też takie pokarmy, które działają wręcz odwrotnie, czyli – doprowadzają do nasilenia uczucia głodu prowadząc tym samym do zwiększenia poboru pożywienia (i w ten sposób sprzyjając przyrostowi masy ciała). Produktami, które w sposób ewidentny pobudzają  łaknienie są… słodycze.