Dieta, której nie lubisz nie pozwoli Ci schudnąć

„Sympatia” względem diety odchudzającej wydawać się może czymś niezwykle dziwnym, a wręcz – kuriozalnym, zapewniam jednak, że w istocie pomysł ten nie jest wzięty z księżyca. Tak naprawdę, dieta która sama w sobie jest uciążliwa choćby ze względu na swoją restrykcyjność i niską smakowitość posiłków aż prosi się o to by ją przerwać. I w praktyce tak właśnie często się dzieje. To jest jeden z głównych powodów, dla których teoretycznie skuteczne diety nie przynoszą efektów w praktyce.

Przeczytaj koniecznie:

Magiczny owoc, zmieniający odczuwanie smaku

Co decyduje o skuteczności diety?

W jednym z poprzednich artykułów wspomniałem o niezwykle istotnym aspekcie związanym ze skutecznością diet odchudzających. Otóż, pomimo ze istnieje niezliczona liczba strategii żywieniowych ukierunkowanych na redukcję tkanki tłuszczowej, pomimo iż różnią się one pomiędzy sobą istotnie założeniami, to skuteczność ich bywa zazwyczaj podobna o ile – uwaga – przestrzegane są zasady na których się opierają. Oczywiście nie mowię tutaj o egzotycznych wymysłach takich jak „Dieta Kapuściana”, a raczej bardziej racjonalnych strategiach typu „Dieta Zone”, Dieta Atkinsa”, „Dieta Ornisha” i im podobnych. Generalnie jednak przestrzeganie lub nieprzestrzeganie założeń ustalonej strategii żywieniowej jest jednym z podstawowych czynników rzutujących na skuteczność danej diety.

Prosta, ale często zapominana zasada

Nie ulega wątpliwości, że zdecydowanie chętniej wykonujemy czynności, które sprawiają nam frajdę niż te, które dostarczają nieprzyjemnych wrażeń. Mało kto jednak tę elementarną wiedzę przenosi na kwestie związane z odżywianiem. Wielu osobom wydaje się wręcz, że im bardziej restrykcyjna jest dana dieta odchudzająca i im brutalniejsze w swojej niesmakowitości posiłki, tym finalny efekt będzie lepszy. Niestety w praktyce sytuacja wygląda inaczej. Przesadne „przykręcanie śruby” może okazać się na tyle nieznośne, iż doprowadzi w końcu do zaniechania podejmowanych działań i zwrócenia swoich oczu w stronę budki z kebabem.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda wtedy, kiedy realizacji założeń danej diety nie towarzyszy permanentne uczucie głodu oraz gdy posiłki są – jeśli nawet nie koniecznie smaczne – to przynajmniej zjadliwe. W takiej sytuacji realizacja założeń diety jest nie tylko możliwa, ale wręcz może dawać pewną frajdę, o ile oczywiście towarzyszą temu oczekiwane efekty w postaci ubytku centymetrów i kilogramów. Czy jednak stworzenie diety odchudzającej, która „da się lubić” jest w praktyce możliwe? Odpowiedź brzmi: „zdecydowanie tak”. Zagadnienie to jednak omówię szerzej w osobnym artykule, w ramach tego opracowania chciałem jedynie uczulić, iż fundowanie sobie ekstremalnych i nieżyciowych rozwiązań żywieniowych prowadzić do postępującej niechęci do diety, czego finalnym skutkiem jest zniechęcenie i brak jakichkolwiek satysfakcjonujących efektów…

Podsumowanie

Kluczem do osiągnięcia zamierzonego efektu jest konsekwencja w realizowaniu założeń stosowanej diety. Żeby to było możliwe konieczne jest jednak odpowiednie, pozytywne nastawienie, a nawet można zaryzykować użycie terminu „entuzjazm” względem podejmowanych działań. Bez tego realizacja ustalonego planu okazuje się na dłuższą metę trudna lub wręcz – niewykonalna. I to właśnie dlatego tak wiele osób „wysypuje się” po dwóch lub trzech tygodniach stosowania diety… Nie każdą dietę jednak da się polubić. Ważne jest więc również by wprowadzane strategie żywieniowe były odpowiednio dopasowane do podstawowych parametrów antropometrycznych, aktywności dziennej, a także możliwości czasowych i organizacyjnych na przygotowanie posiłków oraz – preferencji kulinarnych.