Preferencje żywieniowe dziecka - masz na nie wpływ!

Preferencje i nawyki żywieniowe wpajane latoroślom w okresie ich wczesnego dzieciństwa mają znaczne odzwierciedlenie w zagrożeniu nadwagą i otyłością w latach późniejszych, dorosłości. Mając świadomość występowania takiego zjawiska rodzice i opiekunowie powinni rozsądnie wykorzystać czas opieki i starać się wpoić swoim pociechom korzystne nawyki. Jakie strategie działania mogą przynieść korzyści, a jakie przyniosą wprost odwrotny efekt?

Przeczytaj koniecznie:

Otyłe mamy a ryzyko nadwagi u dziecka

Zbyt szybkie wprowadzanie nowych pokarmów do menu

Dzieci mają to do siebie, że z upływem czasu „nabywają” zdolności do akceptowania i konsumpcji pewnych pokarmów, wg rodziców są one po prostu „wybredne”. Mądry opiekun stopniowo wprowadza nowe smaki, nie naciska, daje czas na przyzwyczajenie. Rodzic niecierpliwy, nie mogąc znieść, że dziecko wypluwa wszystko i wiecznie się krzywi przy konsumpcji np. warzyw, zostawia w menu pociechy tylko takie pożywienie, na które maluch reaguje pozytywnie, czyli np. wszystko, co jest słodkie.
I pojawia się problem. Raz, że dziecko nie ma możliwości poznania nowych smaków, dwa, że doprowadza do niedoborów substancji odżywczych. I gdy rodzic orientuje się, że popełnił błąd i próbuje przekonać do konsumpcji poprzez naciskanie i wszelkiego rodzaju rozwiązania „na siłę”, to efekt tych działań może być całkowicie odwrotny od zamierzonego. Istnieje ryzyko, że niechęć do nowych pokarmów pogłębi się,spowoduje negatywne asocjacje z jedzeniem i może przyczynić się do ukształtowania niezdrowych nawyków żywieniowych, które w przyszłości zaowocują zwiększeniem ryzyka otyłości lub też doprowadzą do zaburzeń odżywiania.

Zakazy/nakazy

Rodzicom wydaje się, że całkowite wyeliminowanie konkretnego produktu z diety dziecka, zwłaszcza, jeżeli będzie to wyjątkowo smaczny i niezdrowy rarytas, i zastąpienie go teoretycznie "zdrowszą alternatywą" (choć przez dziecko traktowane będzie jako obrzydliwy produkt) rozwiąże problem. Jednak istnieje dość duże prawdopodobieństwo,  że osiągną efekt całkowicie przeciwny od zamierzonego. Takie ograniczenie może przyczynić się do wzmożonej ochoty na „zakazany owoc”, do większego pragnienia i nasilonej chęci konsumpcji.
Czasami, o wiele lepiej od nakładania całkowitych restrykcji na dany produkt, sprawdza się jego ograniczenie, pozwolenie dziecku na spożycie od czasu do czasu.

Całkowitym przeciwieństwem zakazywania konsumpcji jest zmuszanie do spożywania posiłków. Rodzice karmią swoje dzieci na siłę, głównie wtedy, kiedy sami są głodni lub też sugerując się informacjami podanymi np. w książkach traktujących o żywieniu/rozwoju. Niejednokrotnie też zwykłe nudzenie się i marudzenie latorośli traktowanie jest jako sposób zakomunikowania o głodzie.

Takie działania rodziców zaburzają zdolność dziecka do wsłuchania się w to, co mówi ich organizm, nie potrafią odczytać sygnału o sytości bądź głodzie, co w przyszłości może mieć opłakane skutki. Dodatkowo, jeżeli posiłki podawane były jako „lek” na słabszy humor, zdenerwowanie czy też nudę, to może wpłynąć to niekorzystnie na stosunek do jedzenia w późniejszym życiu. Zarówno wprowadzanie zakazów, jak i zmuszanie dziecka do konsumpcji tworzy negatywny nastrój, a posiłki budzą tylko i wyłącznie negatywne skojarzenia.

Przykład idzie z góry...

Mały człowiek uczy się świata obserwując i naśladując zachowania osób, które ma „obok” siebie. Dlatego to, jak odżywiają się rodzice, rodzeństwo będzie stanowiło dla niego wyznacznik pewnych zachowań. Jeżeli osoby, z którymi przebywa na co dzień same spożywają „śmieciowe” jedzenie, nie zasiadają wspólnie przy stole, nie są otwarci na nowe potrawy, krytykują nowe smaki, są wiecznie na diecie, a jedzenie (zarówno przygotowanie jak i konsumpcję) traktują jako zło konieczne, to niestety stwarza realne zagrożenie, ba, daje pewność!, że takie zachowania dziecko przeniesie na siebie i swoje późniejsze życie.

Zachowania, które sprzyjające budowaniu pozytywnych nawyków żywieniowych:

  • Oferowanie szerokiej gamy nowych produktów, lecz unikanie z „wciskania” ich na siłę.

  • W przypadku produktów, które nie wzbudziły zainteresowania dziecka, nie posmakowały mu nie należy się poddawać i rezygnować, tylko zrobić (po jakimś czasie) kolejną próbę. Być może podanie danego posiłku w innej formie lub też zaangażowanie dziecka do działań w kuchni okaże się pomocne i zachęci do spróbowania

  • Pamiętanie, że dziecko ma prawo czegoś nie lubić. Żaden z dorosłych nie byłby szczęśliwy, gdyby na siłę próbowano mu „wcisnąć” coś, na sam widok czego robi mu się niedobrze. Dziecko powinno mieć możliwość wyboru i samodzielnego podejmowania decyzji.

  • Warto włożyć odrobinę pracy i wykazać się inwencją twórczą w końcowym etapie przygotowywania posiłków, czyli podczas układania ich na talerzu i serwowania maluchowi. W końcu konsumuje się także oczami.

  • Wspólne przygotowywani posiłków, siedzenie przy stole, spokój, poczucie bezpieczeństwa podczas jedzenia – o to należy zadbać.

  • Warto chwalić i nagradzać za dobre sprawowanie, ale należy unikać traktowania jedzenia jako nagrody.