Oleje roślinne, których należy unikać w czasie ciąży

W ostatnim czasie coraz więcej uwagi poświęca się kwestiom związanym z tym, jak należy odżywiać się w okresie ciąży. Trend ten ma uzasadnienie, gdyż to co jedzą przyszłe mamy wpływa nie tylko na ich zdrowie, ale także na rozwój dziecka. W niniejszym poradniku zwrócę uwagę na kwestię spożycia olejów roślinnych, które często polecane są jako źródło zdrowych tłuszczów, a które tak naprawdę niejednokrotnie dostarczają niepożądanych składników lipidowych mogących stanowić szczególnie niewskazany element diety w czasie ciąży.

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego warto ćwiczyć w czasie ciąży?

Dwa oblicza olejów roślinnych

Tłuszcze roślinne przedstawiane są zazwyczaj w samych superlatywach. Jako ich główne zalety często przedstawia się dane dotyczące niskiej zawartości kwasów tłuszczowych nasyconych i brak cholesterolu – składników, które obwiniane bywają za wzrost ryzyka rozwoju chorób układu krążenia. Tymczasem w rzeczywistości, zalety te są mocno na wyrost. Dane wskazujące na negatywny wpływ cholesterolu pokarmowego na stan zdrowia trudno uznać za przekonujące, zwłaszcza w świetle wyników badań, które podważają taką zależność. W przypadku tłuszczów nasyconych problem jest bardziej złożony i winien być rozpatrywany w szerszym kontekście, niemniej jednak również istnieją publikacje naukowe – w tym przeglądy systematyczne dostępnych wyników badan – które sugerują, iż negatywny wpływ tychże związków na kondycję układu krążenia bywa mocno przeceniany.

Inną rzekomą zaleta tłuszczów roślinnych jest wysoka zawartość kwasów nienasyconych, których zwiększone spożycie ma obniżać ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych i nieść za sobą inne korzyści zdrowotne. Również jednak i w tym wypadku wspomniane walory wydają się być przeceniane. Nie wszystkie kwasy nienasycone stanowią bowiem pożarny składnik diety. Nadmiar niektórych z nich jest po prostu szkodliwy, a biorąc pod uwagę nasze zwyczaje żywieniowe, zjawisko zbyt dużego ich spożycia staje się dość powszechne. O jakich tłuszczach mowa? Oczywiście o kwasach tłuszczowych należących do rodziny omega 6, których konsumpcja w ostatnich kilku dekadach istotnie wzrosła, co jest zjawiskiem szczególnie niepożądanym w przypadku kobiet w ciąży.

Kłopotliwe omega 6

Przeprowadzone w ostatnim czasie badania, których wyniki opublikowane zostały w prestiżowym periodyku naukowym - w Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism, wskazują wyraźnie na  konieczność limitowania podaży kwasów tłuszczowych z rodziny omega 6 takich jak kwas linolowy (LA), w przypadku  kobiet w ciąży. Obniżenie ich konsumpcji  przy jednoczesnym zwiększeniu spożycia kwasów tłuszczowych z rodziny omega 3, może spowodować, iż dziecko urodzi się w lepszej kondycji zdrowotnej i – uwaga – lepiej będzie się rozwijać w przyszłości.Istnieją dane, które wskazują na korelację pomiędzy podwyższonym poziomem kwasów omega 6 we krwi matki i problemami z nieprawidłową masą i składem ciała u dzieci. Podobnie też istnieją przesłanki by uważać, że brak równowagi pomiędzy wspomnianymi lipidami negatywnie odbija się na rozwoju mózgu, skutkując spadkiem potencjału intelektualnego.

Których olejów najlepiej unikać, a które można stosować

Kobiety w ciąży winny unikać olejów roślinnych szczególnie zasobnych w kwasy omega 6, a należą do nich:

  • olej słonecznikowy,
  • olej krokoszowy,
  • olej sojowy,
  • olej kukurydziany,
  • olej z pestek winogron,
  • olej lniany niskolinolenowy,
  • olej z orzeszków ziemnych,
  • olej sezamowy,
  • olej z pestek dyni

W zamian warto włączyć do diety oleje ubogie w kwasy omega 6, a zasobne w kwasy jednonienasycone lub wielonienasycone z rodziny omega 3 jak np.:

  • oliwa z oliwek,
  • olej rzepakowy,
  • olej lniany wysokolinolenowy