Dietetyczny cukier?

Nadmierne spożycie sacharozy to zmora naszych czasów. Od wczesnego dzieciństwa, jesteśmy wręcz przymusowo faszerowani tym cukrem, co oczywiście negatywnie odbija się na zdrowiu i estetyce sylwetki prowadząc do rozwoju otyłości, jak i wielu innych groźnych chorób, takich jak miażdżyca, cukrzyca, dna moczanowa czy nowotwory. Nasza słabość do słodkiego jest jednak tak duża, że trudno nam zupełnie zrezygnować z dosładzanych pokarmów. Stąd też istnieje duże zapotrzebowanie na zdrowsze zamienniki sacharozy. Oprócz sztucznych substancji słodzących, polioli i stewiozydów często polecanym rozwiązaniem jest fruktoza. Cukier ten jest co prawda równie kaloryczny co sacharoza, ale ze względu na to, iż jest bardziej słodka może być używana w mniejszych dawkach. Poza tym charakteryzuje się też niskim indeksem glikemicznym, co postrzegane bywa jako niepodważalny walor, którego nie da się przecenić. W praktyce jednak fruktoza to „zło wcielone”, które może zrobić jeszcze więcej zamieszania w organizmie niż sacharoza.

Przeczytaj koniecznie:

Stevia – naturalny słodzik alternatywą dla aspartamu

Pułapka indeksu glikemicznego

Indeks glikemiczny postrzegany bywa jako niezależny system rankingowy pozwalający ocenić jakość spożywanej żywności. Przyjęło się, że produkty o wysokim IG stanowią niepożądany, a te o niskim IG – mile widziany składnik diety. Tak naprawdę, pokarm nie musi charakteryzować się wysokim indeksem glikemicznym, by mógł przyczyniać się do upośledzenia funkcjonowania gospodarki energetycznej organizmu. Tak właśnie sytuacja wygląda w przypadku fruktozy, której wysokie spożycie zaburza mechanizmy kontroli łaknienia jak i może doprowadzać do niekontrolowanej konsumpcji. Dodatkowo, cukier ten, ze względu na specyficzny metabolizm łatwo zamieniany jest na kwasy tłuszczowe i odkładany w wątrobie lub w adipocytach.

Zdrowotne skutki

Zwiększając spożycie fruktozy narażamy się na rozregulowanie gospodarki lipidowej, co objawia się zaburzeniem proporcji poszczególnych lipoprotein i triglicerydów, co następnie sprzyja rozwojowi miażdżycy. Dodatkowo, pod wpływem wysokich dawek fruktozy komórki niezwykle łatwo tracą wrażliwość insulinową, co sprzyja tyciu i rozwojowi cukrzycy. Przy okazji rośnie też poziom kwasu moczowego, co zaburza funkcje śródbłonka i przyczynia się do rozwoju nadciśnienia. Przy znacznym spożyciu fruktozy o wiele łatwiej nabawić się stłuszczenia wątroby niż przy równie wysokim spożyciu glukozy.

Podsumowanie

Jak widać, fruktoza wcale nie jest zdrowszym ani bardziej przyjaznym dla sylwetki cukrem. Wysokie jej spożycie niesie bowiem za sobą szereg negatywnych konsekwencji. Warto jednak dodać, że wspomniana tutaj sacharoza – jest też źródłem fruktozy, ale zawiera jej około 50%. Należy też wspomnieć, iż fruktoza stanowi zagrożenie dla nas wtedy gdy spożywana jest w formie rafinowanej. W przypadku dostarczania jej z owoców, powyższe problemy nie mają miejsca. Związane jest to z tym, że owoce zawierają relatywnie niewiele fruktozy oraz zawierają substancje, które wpływają na gospodarkę insulinowo-glukozową (mowa tutaj o błonniku i flawonoidach).