Co zrobić w chwilach gdy  „nie ma czasu na dietę”?

Nieraz zdarzają się takie dni, że brakuje czasu na przygotowanie zdrowych i wartościowych posiłków. W takich sytuacjach nie należy jednak ani panikować, ani tym bardziej zapychać się śmieciowymi produktami takimi jak frytki czy ciastka. Oczywiście jednodniowe odstępstwo od planu nie zrujnuje od razu sylwetki, ale należy mieć na uwadze, iż nawet w takich momentach są sposoby na to by sobie radzić.

Przeczytaj koniecznie:

Co jeść w barze szybkiej obsługi?

Pomyśl o tym wcześniej

Chociaż niekiedy zdarza się, że obowiązki i wyzwania niespodziewanie „walą się na głowę”, to zazwyczaj jest tak, iż z pewnym wyprzedzeniem wiemy, że czeka nas pełen pracy okres. W takich sytuacjach mamy szansę odpowiednio się do niego przygotować. Jeśli pozwala na to czas, to warto zarezerwować sobie wcześniejszy wieczór na to by przygotować posiłki na trudny dzień. Wbrew pozorom nie jest to ani specjalnie trudne, ani uciążliwe. Nic nie stoi na przeszkodzie, by np. na pierwsze i drugie śniadanie w dniu jutrzejszym spożyć dzisiejszą kolację. Może to być kanapka z mozzarellą, piersią kurczaka i pomidorem, może być szybka sałatka, może być nawet porcja owsianki lub kawałek pieczonego mięsa z warzywami. Możliwości jest wiele. Większość z nich będzie opcją nieporównywalnie lepszą niż hamburger z bistro. Na drugą połowę dnia można zarezerwować sobie dwie miarki odżywki proteinowej, porcje owoców (świeżych lub suszonych), orzechy, migdały, jogurt naturalny lub kefir.

Bądź kreatywny

Wiemy już co zrobić, jeśli natłok obowiązków jest związany z zaplanowanymi działaniami, nieraz jednak zdarza się tak, że trudna sytuacja pojawia się niespodziewanie, wtedy konieczna jest improwizacja. Warto wiedzieć, że zarówno w zwykłym sklepie spożywczym jak i na stacji benzynowej, w restauracji czy przydrożnym bistro dokonywać można lepszych bądź gorszych wyborów. W „spożywczaku” przykładowo znaleźć można wiele produktów wysokiej jakości, które nie wymagają skomplikowanej obróbki, a zaliczyć do nich można:

  • owoce (jak choćby banany),
  • orzechy i nasiona (choćby odżywcze i sycące migdały)
  • przetwory mleczne, (serki wiejskie, jogurty naturalne),
  • warzywa (np.: gotowe sałatki).

Z wspomnianych powyżej artykułów można zbilansować pełnowartościowy posiłek.  Jeśli zdarzy się nam zajrzeć do restauracji lub baru szybkiej obsługi, powinniśmy zwrócić uwagę by zamawiany przez nas posiłek zawierał:

  • dobrej jakości białko (np.: grillowaną lub pieczoną rybę bądź mięso w kawałku, ale bez panierki),
  • solidną porcję warzyw (świeżych, gotowanych lub grillowanych),
  • w razie potrzeby porcję węglowodanów (najlepiej w postaci ryżu lub gotowanych bądź pieczonych ziemniaków).

Wiele restauracji posiada specjalną ofertę dla osób aktywnych, odchudzających się, preferujących mniej przetworzone pokarmy. Warto zapytać obsługi lub po prostu starannie zlustrować menu.

Nie przesadzaj z ilością

Kwestią niezwykle ważną jest umiar w konsumpcji. Tym więcej uwagi powinniśmy do niego przykładać im gorsze jakościowo jedzenie spożywamy. Jeśli zdarzy się nam zamówić kebab z frytkami, hamburgera, lub pizzę, dobrze jest pamiętać o tym, by po prostu się tego typu daniami nie przejadać. Jedno ciastko z kremem to opcja lepsza niż dwa ciastka. W przypadku tego typu potraw i deserów należy zjeść tyle by zaspokoić „pierwszy głód”, a nie by najeść się do syta. Pokarmy wysoko przetworzone, nafaszerowane solą, cukrem i tłuszczem zazwyczaj sycą dopiero gdy zjedzone są w przesadnie dużych ilościach. „Zestawy powiększone” to nie jest dobra opcja. Jeśli po zjedzeniu podstawowej porcji mamy ochotę na jeszcze, warto odczekać 5 – 10 minut. Po tym czasie od konsumpcji zazwyczaj organizm przestaje się domagać jedzenia.

Podsumowanie

Niekiedy, przy bardzo napiętym harmonogramie, zostaje niewiele czasu na to by na bieżąco dbać o przygotowanie posiłków. W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma nasza umiejętność organizowania sobie czasu, sztuka dokonywania lepszych wyborów i kreatywność przekładająca się na umiejętność improwizacji. Nie bez znaczenia jest też umiar, który jest „złotym środkiem” zwłaszcza wtedy gdy wygłodzeni sięgamy po kebab, hamburgery czy pizzę.