Wakacje dziecka  - jak je mądrze zorganizować?

Wielkimi krokami zbliżają się wakacje i większość rodziców zaplanowała już atrakcje swoim pociechom. Obozy konne, żeglarskie, harcerskie, językowe, ale i plażowanie, wypady na działkę, zabawy z rówieśnikami czy też zajęcia zorganizowane (półkolonie) w mieście – możliwości jest naprawdę cała masa. Na drodze do spędzenia fantastycznych wakacji wbrew pozorom niekoniecznie stać muszą środki finansowe (a raczej ich brak), lecz m.in. nadmierne ambicje rodziców, by – przez przypadek – dziecko nie leniuchowało za bardzo, by wykorzystało czas wolny w 100%.

Przeczytaj koniecznie:

Zakichane wakacje – czyli nie daj się alergii

Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe

Choć każdy z opisanych powyżej rodziców z pewnością działa w dobrej wierze, to warto skonsultować – zanim podejmiemy decyzję o wysłaniu dziecka na jakikolwiek obóz/wyjazd – czy ono ma ochotę na właśnie takie spędzanie wolnego czasu. Nie planujmy dwutygodniowego obozu konnego, jeśli latorośl panicznie boi się zwierząt, nie wymyślajmy wyjazdu żeglarskiego, gdy największym pragnieniem dziecka jest harcerski survival. Oczywiście rolą rodzica jest planowanie/pomoc w zagospodarowaniu czasu wolnego, należy jednak pamiętać, by nie uszczęśliwiać wymyśloną przez siebie samego formą aktywności na siłę. Wyobraźcie sobie, że cały rok marzyliście o odpoczynku, wyspaniu się, błogim nic nie robieniu i wypadzie pod palmy, a zamiast tego otrzymaliście pakiet „wyremontuj swój dom w dwa tygodnie” (swoją drogą kiedyś bardzo częsta atrakcja wakacyjna wybierana przez rzesze Polaków).

Zapytaj dziecko o zdanie - to przecież jego czas wolny

Planując wakacyjne atrakcje warto wziąć poprawkę na to, że nie powinny one być karą. Oczywiście nie można też pozwolić, by młody człowiek zupełnie sam decydował o spędzeniu wolnego czasu - zwłaszcza, jeżeli na co dzień jest leniwy i bardzo chętnie całe dwa miesiące spędziłby z paczką chipsów przed telewizorem. Takie rozwiązanie jest niedopuszczalne, lecz niezmiernie często występujące i wygodne dla rodziców...

I na koniec warto zastanowić się, w jakim stopniu niechęć dziecka do aktywności ruchowej wynika z tego, co obserwuje w swoim domu rodzinnym. Być może otyli rodzice, nękani wyrzutami sumienia i obawami, że dziecko pójdzie w ich ślady, chcą zrobić wszystko, by zaczęło się ruszać. Niestety, nie tędy droga! Mamo, tato, zapamiętajcie - przykład idzie z góry. Z góry, czyli od was.