Nadmiar tkanki tłuszczowej obniża testosteron i podwyższa estradiol

Chociaż nadmiar tkanki tłuszczowej często w pierwszej kolejności bywa postrzegany jako defekt estetyczny, to tak naprawdę niesie on za sobą szereg negatywnych konsekwencji zdrowotnych i innych – wpływających niekorzystnie na komfort życia. Co ciekawe, niepożądane następstwa mogą występować już w sytuacji, w której poziom zatłuszczenia jest niższy niż ten charakterystyczny dla otyłości. Wiele zależy w tej materii o lokalizacji tkanki tłuszczowej oraz jej aktywności endokrynnej. Szczególnie ciekawy w tym kontekście okazuje się jej wpływ na aktywność i przemiany hormonów płciowych takich jak testosteron i estradiol.

Przeczytaj koniecznie:

Diety niskowęglowodanowe a testosteron i kortyzol

Endokrynne działanie tkanki tłuszczowej

Tkanka tłuszczowa oprócz tego, że stanowi rezerwuar energii zapasowej wykazuje też aktywność endokrynną, produkując i uwalniając do krwi związki zwane adipokonami, które wpływają na funkcjonowanie innych tkanek i narządów. W ostatnich latach odkrywamy coraz to nowe funkcje substancji uwalnianych z adipocytów (komórek tkanki tłuszczowej). Związki te pełnią istotne biologicznie funkcje, ale ich nadwyżka spowodowana nadmierną ilością i aktywnością tkanki tłuszczowej jest po prostu szkodliwa i prowadzi do rozmaitych zaburzeń homeostazy organizmu.

Tkanka tłuszczowa a hormony płciowe

Istnieją dowody na to, że nadmiar tkanki tłuszczowej przyczynia się do występowania nieprawidłowości w aktywności hormonów płciowych. Przykładowo, u mężczyzn otyłych obserwuje się niższy poziom testosteronu oraz wzrost stężenia estradiolu. Efektem tego są zaburzenia płodności, spadek libido, no i dalsze problemy z masą i składem ciała. Efekt ten wynika ze wzmożonej aktywności aromatazy – hormonu przekształcającego testosteron w estradiol. Wspomniany enzym syntetyzowany jest w adipocytach – im więcej zapasów tłuszczowych, tym większa jego aktywność i tym większa część testosteronu ulega niechcianej konwersji do estrogenu…

Rozwiązanie problemu

Nie ulega wątpliwości, że najbardziej wskazanym sposobem pozbycia się hormonalnych zaburzeń będących skutkiem nadmiaru tkanki tłuszczowej jest po prostu zmniejszenie nadmiernej masy ciała. W innym wypadku problem będzie się pogłębiał. Można sobie spróbować pomóc włączając do diety  naturalne substancje zmniejszające aktywność estrogenów i hamujące działanie aromatazy. Do związków pochodzenia naturalnego należą m.in. bioaktywne składniki warzyw takich jak brokuły, kalafior, kapusta, brukselka, katechiny z zielonej herbaty, polifenole zawarte w winogronach (i czerwonym winie – ale z dawką trzeba uważać, ze względu na obecność etanolu). Inhibitory aromatazy obecne są także w pieczarkach, koniczynie (tej jednak raczej się nie jada), niektóre flawonoidy z owoców cytrusowych takie jak kwercetyna (obecna także w innych owocach i warzywach takich jak cebula), propolis (źródło chryzyny) i cynk zawarty m.in. w owocach morza.

Czy efekt stosowania wspomnianych pokarmów będzie wyraźny – trudno powiedzieć, dane naukowe są w tej materii niepełne. Niemniej jednak istnieją dowody na to, że syntetyczne inhibitory aromatazy mogą wspomagać redukcję tkanki tłuszczowej. Warto więc spróbować.