Osiem zasad bezpiecznej redukcji – część druga

W jednym z poprzednich artykułów zainicjowałem temat traktujący o „bezpiecznej walce z tkanką tłuszczową”, koncentrując się przy tym na aspektach żywieniowych. Zagadnienie samo w sobie jest dość skomplikowane i wymaga szerokiego spektrum oraz holistycznego podejścia, dlatego też w niniejszym artykule stanowiącym kontynuację rozpoczętego wątku uzupełnię go o kilka dodatkowych aspektów. Zapraszam do lektury.

Przeczytaj koniecznie:

Różnorodność – zapomniana zasada zdrowej diety



Zasada siódma – nie ignoruj sygnałów wysyłanych przez organizm

Jeśli od pewnego czasu czujesz się fatalnie, masz coraz mniej siły na treningach, chodzisz przemęczony, poddenerwowany lub zestresowany, ciągle jesteś śpiący, odczuwasz permanentne bóle mięśni lub stawów, to wiele wskazuje na to, że Twój organizm nie wytrzymuje tempa redukcji i fundowanych mu obciążeń. Wbrew pozorom stosowanie mocniejszych środków pobudzających nie pomoże w rozwiązaniu problemu. Prawdopodobnie jedyną słuszną opcją to przerwa od redukcji lub przynajmniej okresowe zwiększenie kaloryczności z towarzyszącym zmniejszeniem obciążeń treningowych. Nie ma przy tym żadnej gwarancji że tydzień czy dwa odpoczynku załatwią sprawę. Wiele zależy od tego jak mocno skumulowały się przeciążenia i w jakim stanie jest organizm. Przetrenowanie to nie przelewki, a podczas redukcji szczególnie o nie łatwo.

Zasada ósma – osiągnąłeś zamierzony cel - powiedz sobie dość

Kiedy po wielu tygodniach ciężkich zmagań nagle pojawia się upragniona „krata” na brzuchu i sylwetka z dnia na dzień zaczyna wyglądać lepiej, to pojawia się pokusa by pociągnąć redukcję do ekstremalnych poziomów tkanki tłuszczowej. To może nie być dobry pomysł. Nie tylko ekstremalne rozwiązania odchudzające, ale także bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej może przyczyniać się do zaburzeniu w wydzielaniu hormonów regulujących funkcjonowanie gospodarki energetycznej. W efekcie dochodzi do zaburzenia kontroli łaknienia oraz – spadku tempa metabolizmu. Po „zakończeniu” diety prowadzi to do efektu „dobicia”, któremu towarzyszy trudne do pohamowania łakomstwo. Niekiedy stan ten utrzymuje się tygodniami. Jeśli sylwetka prezentuje się estetycznie i jeśli udało się nam osiągnąć to co planowaliśmy – warto skoncentrować się na „ugruntowaniu” efektu, a przekraczanie fizjologicznych ograniczeń lepiej zostawić sobie na kolejną redukcję.

Podsumowanie

Oczywiście istnieje wiele innych ważnych aspektów, na które należy zwrócić uwagę podczas redukcji, by przebiegała ona w odpowiedni sposób. Można choćby zwrócić uwagę na kwestię odpowiedniej ilości snu, czy też cały temat rozpatrywać na płaszczyźnie strategii treningowych. Wymienione tutaj aspekty odnoszą się jedynie do materii żywieniowej i zahaczają o suplementację i pewne elementy fizjologii ludzkiego organizmu. Zastosowanie się do podanych zasad w sposób wyraźny pomaga nie tylko w osiągnięciu zaplanowanego celu, ale także w utrwaleniu efektu. Nie oszukujmy się – w końcu przecież wypracowanie estetycznej formy to jedno, a utrzymanie finalnego efektu w czasie – to coś zupełnie innego. W kolejnych artykułach poświęcę więcej uwagi zagadnieniom związanym z „wychodzeniem” z niskokalorycznej diety.

Osiem zasad bezpiecznej redukcji – część pierwsza