Nadmierne spożycie białka - inne spojrzenie

Organizm sportowca potrzebuje więcej białka niż organizm osoby prowadzącej siedzący tryb życia – to fakt, który nie budzi wątpliwości. Co więcej, wyższe zapotrzebowanie na proteiny dotyczy również osób, które trenują rekreacyjnie, o ile jednak są to sesje wysiłkowe o wysokiej intensywności. O konieczności spożywania większych ilości białka w przypadku wzmożonej aktywności mówi i pisze się tyle, że stosunkowo często jego dzienna podaż jest wyższa niż to konieczne by zaspokoić potrzeby ustrojowe. Mając ten fakt na uwadze warto się zastanowić – co w takiej sytuacji się dzieje. Innymi słowy, należy odpowiedzieć na pytanie: czy nadmiar białka jest szkodliwy, a jeśli tak – to jakie są jego konsekwencje?

Przeczytaj koniecznie:

Czy białko roślinne należy wliczać do diety?

​    

Tak więc, w świetle powyższych danych należy uznać, że obiegowe przekonania dotyczące konieczności przyjmowania bardzo dużych ilości protein (niekiedy sięgających 4g na kg masy ciała) są nieuzasadnione (wyjątkiem jest okres stosowania diety z ujemnym bilansem energetycznym, gdy zapotrzebowanie na białko może wzrosnąć nawet do 3,1g na kg BEZTŁUSZCZOWEJ masy ciała). Faktycznie brakuje dowodów na to, że tego typu praktyki niosą za sobą jakiekolwiek korzyści – czy jednak można uznać je za szkodliwe? Cóż, obiegowe źródła często podają, że duże dawki protein niszczą nerki, wątrobę, kości i stawy, zakwaszają organizm i przyczyniają się do rozwoju otyłości i cukrzycy. Czy jednak założenia te mają rzetelne uzasadnienie?

Jakie jest „naturalne” spożycie białka dla człowieka?

Istnieje takie przekonanie, które mówi, że naturalny udział energii z białka w diecie człowieka wynosi około 10 – 15% lub też 12 – 15%. W praktyce jednak tego typu złożenia są dość problematyczne. Co to bowiem znaczy, że spożycie danego makroskładnika jest „naturalne?” Jedyne co przychodzi do głowy to odniesienie tego aspektu do zwyczajów żywieniowych populacji „nieskażonych” zachodnią cywilizacją prowadzących tradycyjny (np. rolniczo-pasterski, albo zbieracko-łowiecki) tryb życia. Jeśli jednak będziemy chcieli sięgnąć do literatury źródłowej, to może się okazać, ze rozpiętość w spożyciu protein jest spora. W rzeczywistości znamy zarówno społeczności, w przypadku których podaż białka mieściła się we wspomnianym zakresie, jak i takie gdzie spożycie tego makroskładnika było dużo wyższe.

Co to w praktyce oznacza?

Przykładowo, w populacjach zbieracko-łowieckich, takich jak członkowie plemion Kung czy Hadza, udział energii z protein wynosił około 20 – 30%, a wg niektórych badaczy jeszcze więcej. W przypadku grenlandzkich Inuitów żywiących się niemal wyłącznie produktami pochodzenia zwierzęcego, udział energii z białka mógł sięgać 50%! Generalnie członków powyżej wymienionych społeczności uznać należałoby za zdrowych i cieszących się znakomitą kondycją fizyczną. Wskazywać by to mogło, iż „naturalne” i zarazem bezpieczne spożycie białka jest wyższe, niż się powszechnie sądzi, na ten fakt skądinąd powołują się często entuzjaści diety paleolitycznej, która odnosi się do biologii ewolucyjnej i badań.

Problem polega na tym, że istnieją dane, które wskazują, że skrajnie wysokie spożycie protein w przypadku tradycyjnych społeczności niosło niekiedy za sobą negatywne konsekwencje – wskazują na to niezależne od siebie opisy znanych podróżników. Przykładowo można spotkać się z opisami, które mówią, iż w okresach wczesnowiosennych, gdy mięso zwierzyny łownej stawało się niezwykle chude, przedstawiciele łowiecko-zbierackich populacji doświadczali wielu przykrych objawów opisywanych jako Rabbit Starvation (królicza głodówka). Pisał o tym m.in. Vilhjalmur Stefansson. Do symptomów tej przypadłości wywołanej zbyt wysokim spożyciem protein i zarazem zbyt małą podaż innych składników pokarmowych, zaliczano:

  • bóle głowy,
  • nieustający głód,
  • osłabienie ,
  • biegunki,     
  • wymioty,
  • w skrajnych wypadkach - śmierć.

Opisy podróżników nie są niestety rzetelnym materiałem naukowym, choć termin Rabbit Starvation podejmowany był również przez naukowców zajmujących się weryfikacją wpływu spożywania dużych dawek protein na stan zdrowia człowieka. Powyższe dane nie są jednak z pewnością wystarczające by definitywnie rozstrzygnąć podjęty temat.