IIFYM – chwilowa moda czy przełom w kształtowaniu sylwetki? Cz. II

W poprzedniej części artykułu, wstępnie przybliżyłem ideę koncepcji żywieniowej zwanej IIFYM, która koncentruje się w swoich założeniach głównie na zapewnieniu odpowiedniej podaży makroskładników. Jako punkt odniesienia obrałem przy tym tzw. „czystą dietę”, czyli sposób odżywiania, oparty bądź to na produktach o określonych walorach prozdrowotnych (lub korzystnych dla sylwetki) lub też przynajmniej – na pokarmach pozbawionych pewnych niepożądanych składników, wskazując na pewne jej wady. W niniejszej części artykułu chciałbym odnieść się do najczęstszych zarzutów wytaczanych przeciwko IIFYM.

Przeczytaj koniecznie:

Odchudzanie bez liczenia kalorii


Również, albo też – zwłaszcza w przypadku tłuszczów kwestią niezmiernie ważną jest ich jakość. Przykładowo przemysłowe izomery trans nienasyconych kwasów tłuszczowych są szkodliwe i należy ich unikać. W diecie dobrze by było miejsce dla pokarmów takich jak:

  • tłuste ryby (źródło omega 3),
  • orzechy i nasiona,
  • nierafinowane oleje roślinne ubogie kw kwasy omega 6 (np. oliwa z oliwek),
  • całe jaja,
  • pełnotłusty nabiał,
  • awokado.

W menu warto znaleźć także miejsce dla warzyw i owoców dostarczających witamin, błonnika, potasu i wielu innych cennych składników.

No dobra” – stwierdzą zagorzali zwolennicy IIFYM„przecież to zliberalizowana „czysta dieta”, której konserwatywny skład został poszerzony o kilka dodatkowych pokarmów (biały ryż, wieprzowina, pełnotłusty nabiał). A gdzie lody, hamburgery, pizza?” Cóż odpowiedź jest prosta: zdroworozsądkowe IIFYM zakłada, iż podstawą diety są produkty charakteryzujące się wysoką wartością odżywczą, nie koniecznie wszystkie te wymienione przed chwilą, ale pewna ich część lub przynajmniej produkty z podobnych kategorii. Natomiast artykuły żywnościowe będące źródłem pustych kalorii stanowić mogą pewne uzupełnienie menu, albo raczej dodatkowe jego urozmaicenie wprowadzające element „relaksujący”. Takie podejście może nieść za sobą wiele korzyści: z jednej strony uwalnia od piętna „czystej miski” i wizji permanentnego wmuszania w siebie niesmacznych posiłków opartych na znienawidzonych piersiach z kurczaka, suchym ryżu i brokułach, a z drugiej zapewnia odpowiednie odżywienia organizmu i daje dużo frajdy. Chociaż bowiem praktyka pokazuje, że można zmniejszyć nadmierną masę ciała jedząc tylko w barze szybkiej obsługi, to nie jest to z pewnością rozwiązanie optymalne. Warto sobie bowiem zapamiętać, że przecież nie chodzi o udowadnianie czy coś jest możliwe czy też nie, ale o poszukiwanie rozwiązań dających możliwie dobre efekty możliwie niskim kosztem. Kluczem jest więc optymalizacja, a nie robienie sobie pod górkę po to tylko by pokazać „że da się”. No chyba, że się nie chce wykorzystać w pełni potencjału własnego oraz potencjału diety.

Podsumowanie

To oczywiście nie jest ostatnia część niniejszego opracowania, ale można już pokusić się o sformułowanie pewnych wniosków:

  • w diecie typu IIFYM kluczowe znaczenie ma bilans kaloryczny i     rozkład makroskładników,
  • dieta typu IIFYM nie koniecznie musi opierać się tylko na śmieciowym jedzeniu, (ale wyróżnia się dość liberalnym do niego podejściem)
  • dieta typu IIFYM powinna się opierać na wartościowych pokarmach, przy czym nie muszą to być „jedynie słuszne produkty” takie jak płatki owsiane, białka jaj, pierś z kurczaka, ryż i brokuły, (jak sugeruje typowe dieta kulturystyczna), ani też tylko pokarmy, które rzekomo występowały już w paleolicie (jak sugeruje dieta paleo).     

W kolejnej części artykułu przedstawię przykładową dietę opartą na założeniach IIFYM i porównam jej wartość odżywczą z wartością „czystej diety”.  

IIFYM – chwilowa moda czy przełom w kształtowaniu sylwetki?

IIFYM – chwilowa moda czy przełom w kształtowaniu sylwetki? Cz. III