Gorący temat: tkanka tłuszczowa czy nadmiar wody?

Gdyby bazować na obiegowych relacjach, należałoby uznać, że problem „z nadmiarem wody w organizmie” jest zjawiskiem niezwykle powszechnym. Co więcej, wiele osób jest przekonanych, iż przyczyną zaburzonej estetyki sylwetki w ich wypadku nie jest nadmiar tkanki tłuszczowej a woda zgromadzona w ustroju. Przekonanie to podsycają niekiedy sami dietetycy i trenerzy, zwłaszcza ci, którzy mają powiązania z firmami zajmującymi się dystrybucją i sprzedażą środków wspomagających „usuwanie wody z ustroju”. Warto się zastanowić nad istotą powyższego zagadnienia.

Przeczytaj koniecznie:

Siedem mitów na temat wody


Wazopresyna, sód, chlor i woda

Warto wiedzieć, że wazopresyna zmniejsza objętość wydzielanego moczu zatrzymując wodę w organizmie, obkurcza przy tym lekko naczynia krwionośne i podnosi zarazem ciśnienie tętnicze krwi. Najważniejszy skutek jej działania w omawianym kontekście to zwiększenie resorpcji zwrotnej wody w kanalikach zbiorczych nerek, dzięki czemu woda „cofa się” do krwiobiegu. Prowadzi to do zwiększonego nawodnienia przestrzeni międzykomórkowych i nasilonego zatrzymywania tam chloru. Chlor natomiast „pociąga za sobą” sód.  Sód ma diałanie „ściągające wodę” i tak koło się zamyka, w organizmie wody jest więcej, tyle że nie koniecznie wypełnia ona jedynie przestrzeń wewnątrzkomórkową, a przedostaje się też od sfery międzykomórkowej, a sylwetka przez to nie wygląda na odpowiednio „dociętą”. Czy to może być problemem? Owszem – i to istotnym, ale manifestuje się on optycznie wtedy gdy tkanki tłuszczowej jest mało.

Zawodnicy sportów sylwetkowych stosują manipulacje sodem i wodą by problemu się pozbyć, niemniej jednak raz, że nie są one obojętne dla zdrowia, a dwa – stanowią ryzykowne rozwiązania również pod względem pragmatycznie rozumianej skuteczności (istnieje problem by „wstrzelić się” w odpowiedni moment z wyjściem na scenę). Dodatkowo, popełniane są elementarne błędy polegające na ograniczeniu spożycia płynu podczas ładowania węglowodanowego, co uniemożliwia efektywne wchłanianie glukozy z jelit (przez co schodzi ona do niższych odcinków przewodu pokarmowego co jest istotnym problemem), a także – co utrudnia jej wnikanie do komórek mięśniowych.  Sytuację drastycznie komplikować może stosowanie sterydów anaboliczno-androgennych, nieuregulowany poziom estrogenów (które często są za wysoko jedynie przy selektywnym zablokowaniu receptorów), rozregulowana gospodarka hormonalna diuretykami (również środki oszczędzające potas są problemem - gdyż w ich wypadku bez odpowiednich badań nie można oszacować równowagi elektrolitowej)

Kilka słów na zakończenie

Naprawdę rzadko zdarza się, by kluczowym problemem dla poprawy estetyki sylwetki (i już zwłaszcza – dla zmniejszenia nadmiernej masy ciała), był zbyt wysoki poziom płynów w organizmie. W przypadku nadwagi i otyłości przyczyną, którą z którą trzeba się uporać jest nadmiar tkanki tłuszczowej – stosowanie środków diuretycznych, choćby lekkich, ziołowych nie ma tutaj wielkiego uzasadnienia, a jedynie może zafałszować wyniki jeśli na moment poziom wody ustrojowej ulegnie lekkiemu obniżeniu. W przypadku bardzo niskiego poziomu zatłuszczenia, „nieprawidłowy ruch wody” w ustroju oraz zbyt duża jej ilość w tkance podskórnej teoretycznie mogą istotnie wpływać na optykę sylwetki. W takich sytuacjach jednak korzystne efekty mogłoby dawać stosowanie zabiegów mających na celu obniżenie poziomu kortyzolu i zapewnienie optymalnej podąży sodu i potasu (zarówno eliminacja sodu z diety jak i jego nadmiar przyczyniają się do problemów z „wodą ustrojową”).