Kandydoza bez ściemy : Cz. I

Kandydoza jest przypadłością, którą diagnozuje się coraz częściej. Problem polega na tym, że owe diagnozy często stawiane są przez osoby bez odpowiedniej wiedzy i bez wykonania należnych badań. Co więcej, po pochopnym rozpoznaniu choroby wprowadzane są często praktyki lecznicze niemające wsparcia w literaturze fachowej, będące niekiedy produktem mocno wybujałej fantazji. Warto więc przyjrzeć się bliżej kandydozie i spróbować odpowiedzieć na pytania dotyczące tego: jak dochodzi do rozwoju tej choroby, jakie są jej objawy i skutki oraz – jak ją wyleczyć.

Przeczytaj koniecznie:

Dieta sportowa a wrzody żołądka

Kandydoza bez ściemy : Cz. II

Kandydoza ma wielkie oczy

Jakiś czas temu uczestnicząc czynnie w targach sportowych miałem okazję wymienić kilka zdań z osobą zajmującą się „naturopatią” i „ziołolecznictwem”. Spotkanie było dość ciekawe, gdyż pojechałem tam służbowo jako dietetyk i udzielałem konsultacji, a jak się okazało – sam kilka ciekawych rad otrzymałem, a przy okazji zostałem także zdiagnozowany i muszę przyznać, że to co usłyszałem było zatrważające. Otóż dowiedziałem się m.in., że:

  • cierpię na refluks (prawda jest taka, że nic mi o tym nie wiadomo, a taka przypadłość zazwyczaj manifestuje się w przykry sposób),
  • męczą mnie niewytłumaczalne dla mnie bóle głowy (na szczęście głowa boli mnie rzadko, a jeśli – to wiem od czego),     
  • jestem zakwaszony od mięsa (faktycznie jadam mięsa sporo, ale wbrew pozorom dietą jest stosunkowo trudno doprowadzić do zaburzenia gospodarki kwasowo-zasadowej),
  • cierpię na kandydozę.

I tutaj takie małe wtrącenie: zawsze imponowało mi, że nasi polscy lekarze potrafili u mnie diagnozować pewne schorzenia bez specjalistycznych badań a jedynie przy pomocy stetoskopu. Tutaj moja rozmówczyni była jeszcze bardziej biegła w diagnostyce medycznej. Dokonała rozpoznania wszystkich powyższych przypadłości po pierwszym zdaniu jakie wypowiedziałem! Mówiąc wprost, wystarczyło że otworzyłem usta by prawda sama wyszła na jaw. Oczywiście każde z powyżej przytoczonych twierdzeń było intrygujące, ale najbardziej zaciekawiła mnie sprawa kandydozy. To nie jest byle refluks, ale naprawdę poważna i trudna w leczeniu choroba, więc zacząłem drążyć temat. Po zadaniu kilku pytań (każde było przerywane jak tylko przesadnie zaznaczałem swoje wątpliwości), dowiedziałem się, że rozpoznanie kandydozy jest proste, można tego dokonać po zapachu z ust: z moich podobno zalatywało alkoholem, co było jeszcze bardziej zaskakujące, bo choć zdarza mi się wypić kieliszek wina do obiadu, to wtedy na pewno nie miało to miejsca, jak tylko o tym wspomniałem - usłyszałem w odpowiedzi: „wiem, winny jest grzyb!” (ciekawe, że podczas kontroli drogowej z użyciem alkomatu takie wytłumaczenie by przeszło...). W tym miejscu kończyły się spekulacje dotyczące diagnozowania, dalej już słuchałem o tym, jak kandydozy się pozbyć. Wystarczyło wykonać kilka czynności takich jak:

  • oczyszczenie  organizmu z toksyn (tutaj konieczna była dieta, którą mógłbym otrzymać po zgłoszeniu się do mojej wybawczyni),
  • uwzględnienie w diecie oleju kokosowego (jak powiedziałem, że sięgam regularnie po to źródło tłuszczu usłyszałem, że oleje ze sklepów nie maja aktywnych składników, takich jak „enzymy rozkładające grzyby),
  • zastosowanie specjalnych ziół i środków homeopatycznych.

Efekt uleczenia był oczywiście gwarantowany. Gdy natomiast zapytałem jak miałbym zweryfikować skuteczność terapii, skoro nie mam żadnych objawów, które mogłyby wskazywać na wspomniane przypadłości usłyszałem, że „efekt odczuję od razu”.

Powyższą historię przytaczam nie po to by wprowadzić wątek humorystyczny. Przyświeca mi zgoła bardziej szczytny cel. Otóż w swojej pracy zawodowej często spotykam się z osobami, u których kandydoza zostaje rozpoznana na z zastosowaniem mocno nieprofesjonalnych metod diagnostycznych. Towarzyszy temu wprowadzenie kuracji, która nie koniecznie musi być pomocna zarówno w przypadku leczenia samej kandydozy, jak i w sytuacji, w której choroba ta została rozpoznana błędnie. Niekiedy podejmowane praktyki mogą być po prostu szkodliwe. Dlatego też w niniejszym artykule opiszę kandydozę od podszewki opierając się na danych naukowych.