Największe kulturystyczne kłamstwa. Cz I

Publika jest karmiona kłamstwami kulturystów od samego początku powstania tej dyscypliny. Niegdyś miało to wydźwięk tajemnicy, najlepsi bali się wykradzenia sekretów „budowania masy”. W kolejnych latach nastąpiła ewolucja – skrywanie, np. faktu stosowania farmakologii ma źródło marketingowe – jawne przyznanie się do dopingu mogłoby zniszczyć sprzedaż suplementów i odżywek diety, które są sygnowane sylwetkami i nazwiskami zawodowców. Dla przykładu, Arnold przyznał się do stosowania SAA i nie przeszkadza mu to w sprzedaży odżywek i suplementów. Podobnie stało się w przypadku Doriana Yatesa – który wielokrotnie mówił o sterydach które stosował.

Przeczytaj koniecznie:

Najdziwniejsze teorie jakie słyszałeś w swoim klubie

Kłamstwo nr 1: „będziesz wyglądał jak kulturysta bez farmakologii, tylko zajmie to więcej czasu”

Jest to opowieść w rodzaju – wszyscy ludzie są równi, tylko… ilu znasz zawodników z klasą jaką prezentował Schwarzenegger czy Yates? Ilu znasz osobników wyciskających 335 kg ławce bez koszulki jak Rosjanin Sarychev? Ilu znasz podnoszących bez kostiumu 395 kg w martwym ciągu przy wadze ciała 90 kg jak Rosjanin Belyaev?  Nawet po kilkunastu latach pracy, nie będziesz wyglądał jak zawodowiec. Dlaczego? Gdyż kulturyści mają unikalny genotyp, pozwalający na nienormalne przerosty masy mięśniowej.  Istnieje wiele teorii na ten temat, jedna z nich mówi o mutacjach, zmianach w genach kodujących miostatynę – jest to czynnik negatywnie regulujący wzrost masy mięśniowej („Miostatyna (MSTN, GDF8) to polipeptyd należący do nadrodziny transformujących  czynników wzrostu β (GDF8β)).” [1] Inna z kolei teoria mówi o specyficznej adaptacji włókien do treningu siłowego (komórki satelitarne). Jakby tego było mało, wybitnie uzdolnieni zawodnicy stosują sterydy anaboliczno-androgenne, insulinę, hormon wzrostu (rhGH), insulinę, hormony tarczycy, preparaty SARM, peptydy uwalniające hormon wzrostu (ang. Growth Hormone-releasing peptides) czy beta-mimetyki (np. clenbuterol). Zapewne ta krótka lista nie wyczerpuje środków i metod stosowanych przez kulturystów. [2]

Poza tym, kulturyści doby Arnolda stosowali maksymalnie do 2 g różnych środków tygodniowo. Dorian Yates na początku lat 90 XX wieku już ponad 3.2 g tygodniowo (dodatkowo rhGH, niegdyś także stosował insulinę). Oczywiście, na seminariach Dorian przyznał do stosowania tylko ok. 1 g testosteronu oraz 500 mg nandrolonu/boldenonu tygodniowo i 50 mg metanabolu dziennie – co jest nieprawdopodobne.

FILM – DORIAN YATES opowiada m.in. o SAA:

Wniosek? Osoba bez predyspozycji genetycznych może poświęcić nawet kilkadziesiąt lat treningu i nigdy nie zbliży się nawet do obwodów, jakości umięśnienia oraz siły profesjonalnych kulturystów. Nawet stosowanie dużych dawek farmakologii nie gwarantuje sukcesu. Tabletki i fiolki jak na razie nie mogą zastąpić ciężkiej pracy oraz genetyki.

Kłamstwo nr 2: „im więcej trenujesz, tym więcej rośniesz”

Niestety, organizm nie działa w ten sposób. Największe straty w przyrostach masy mięśniowej wywołujesz zbyt częstym i intensywnym treningiem danej partii mięśniowej. Pełna regeneracja po ciężkiej sesji może zająć nawet 5-7 dni, po średniej intensywności 2-3 dni. Nadmierny trening powoduje wzrost stanu zapalnego w organizmie, spadek ilości testosteronu, GH oraz wzrost ilości kortyzolu. Dodatkowo zmniejsza się odpowiedź ze strony układu adrenergicznego – spada ilość dostępnych receptorów β2, nawet o 37%. Ma to kolosalne znaczenie dla wydolności fizycznej zawodnika – gdyż właśnie te receptory odpowiadają za szybkość pracy serca,  nasilenie lipolizy – spalanie podskórnej i wisceralnej tkanki tłuszczowej (wzrost stężenia wolnych kwasów tłuszczowych), zwiększenie frakcji HDL cholesterolu, nasilenie konwersji T4 i T3 (redukcja tkanki tłuszczowej), rozszerzenie naczyń krwionośnych czy w końcu glikogenolizy w mięśniach i wątrobie (dopływ glukozy uwolnionej z glikogenu, źródło energii do pracy mięśni) [6]. Clenbuterol, salbutamol czy efedryna oddziałują właśnie na te receptory (pierwsze dwie substancje selektywnie, efedryna nieselektywnie).