Olej kokosowy a układ krążenia

Olej kokosowy promowany jest ostatnio jako zdrowy dodatek do diety. Jest to dość ciekawe, choćby z tego powodu, że w zasadzie nie zawiera on ani cennych dla nas witamin, ani składników mineralnych, ani nawet wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, a niemal wyłącznie uznawane za szkodliwe kwasy nasycone. Mając te aspekty na uwadze, warto zastanowić się czy regularna konsumpcja oleju kokosowego faktycznie jest taka korzystna jak sądzą jego entuzjaści tudzież – czy jest tak groźna, jak przekonują sceptycy.

Przeczytaj koniecznie:

Wiórki kokosowe - wartościowy składnik diety

 

Olej kokosowy a układ krążenia

Z racji tego, iż olej kokosowy jest głownie źródłem kwasów nasyconych uznawanych za niezdrowe, jego wpływ na kondycję układu krążenia wydaje się być przesądzony. W rzeczywistości jednak, finalne oddziaływanie obecnych w nim lipidów na nasze zdrowie, wcale nie jest taki przesądzony. Po pierwsze warto zwrócić uwagę na to, iż aterogenność (czyli – miażdżycorodność) kwasów nasyconych bywa coraz częściej podważana. Zagadnienia tego nie będę szeroko omawiał, dopowiem tylko, iż opisywałem je w artykułach, do których linki podaję poniżej:

http://potreningu.pl/articles/3516/nasycone-kwasy-tluszczowe--bac-sie-czy-nie

http://potreningu.pl/articles/4167/izomery-trans---szkodza-kwasy-nasycone--nie

Ciekawych danych w tej materii dostarcza także poniższa praca badawcza:

http://www.bmj.com/content/351/bmj.h3978

Należy jednak wiedzieć, iż w świecie nauki nie ma konsensusu co do szkodliwości kwasów nasyconych, a większość badaczy zajmujących się tą problematyką sugeruje, iż raczej należy z nimi uważać, ograniczając ich spożycie na rzecz zwiększenia podaży kwasów wielonienasyconych. Czy jednak nasycone MCT obecne w oleju kokosowym też są szkodliwe?

Przytoczone powyżej pytanie było przedmiotem wielu dyskusji. Ostatnio jednak pojawiła się praca, która odniosła się do jego meritum w sposób dość przekrojowy. Jej autorzy, czyli dr Laurence Eyres, dr Michael F. Eyres, dr Alexandra Chisholm oraz dr Rachel C. Brown, przeanalizowali dostępną literaturę opartą na wynikach badań pod kątem wpływu oleju kokosowego na ryzyko rozwoju chorób układu krążenia o podłożu miażdżycowym. Oparli się na skrupulatnym przeglądzie 8 badań klinicznych i 13 badań obserwacyjnych. W swoich wnioskach uznali, że:

  • olej kokosowy może dodatnio wpływać na poziom cholesterolu całkowitego,
  • olej kokosowy podnosi poziom lipoprotein o niskiej gęstości bardziej niż oleje zasobne w kwasy nienasycone, ale mniej – niż masło,
  • spożywanie miąższu z kokosa w ramach tradycyjnych wzorców żywieniowych, nie przyczyniało się do wzrostu częstotliwości występowania chorób układu krążenia,
  • autorzy badania zasugerowali jednak, iż powyższa obserwacja może nie być miarodajna, jeśli spróbujemy przenieść jej wyniki na realia „diety zachodniej”,
  • badacze uznali też, iż istnieje wystarczająca ilość dowodów na to by uznać, że korzystne dla ryzyka rozwoju chorób układu krążenia jest zamienienie oleju kokosowego, na inne źródła tłuszczu, mniej zasobne w kwasy nasycone, a bardziej zasobne w kwasy nienasycone.

Więcej na ten temat:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26946252

Komentarz do badania

Zacytowane powyżej wnioski mogą być lekko studzące dla osób, które z hurraoptymizmem podchodzą do oleju kokosowego. Z drugiej strony należy pamiętać, iż przytoczone dane niekoniecznie wskazują, iż oleju koksowego spożywać nie należy. Niekoniecznie też kwestionują jego zalety, o których wspominałem w poprzednich akapitach. Stanowią one jedynie pewien kontrapunkt dla obiegowych przekonań, które przejaskrawiają zalety wspomnianego tłuszczu i czynią z niego „superfood”, którym niestety nie jest.

Warto pamiętać, że nie istnieją produkty żywnościowe które są uniwersalnie „dobre”. W pewnej dawce lub też w pewnych okolicznościach, w zasadzie każdy produkt spożywczy może okazać się potencjalnie szkodliwy. Dotyczy to także oleju kokosowego. Tak więc warto zachować umiar w jego spożyciu. Dodatkowo też należy wiedzieć, że niektóre walory tego tłuszczu objawiają się w przypadku diety niskowęglowodanowej. Analogicznie, przy wysokim spożyciu węglowodanów mogą uwypuklić się wady tego tłuszczu. Kwestię ilości jego spożycia należy więc rozpatrywać w określonym kontekście i traktować ją  indywidualnie.