Dieta w trudnych okolicznościach

Kiedy zdarzają się takie sytuacje, gdy po prostu brakuje czasu na przygotowanie na bieżąco zdrowych i wartościowych posiłków. W takich chwilach nie można wpadać w panikę, a trzeba… konstruktywnie myśleć i działać tak, by nie zrobić sobie krzywdy. Najgorsze co może przyjść do głowy, to formuła „wszystko albo nic”, czyli podejście zgodnie z którym, jeśli nie można zrealizować założeń diety to w takim razie jedyne co pozostaje to McDonald lub KFC. Cóż, okazuje się, że są jeszcze inne alternatywne rozwiązania.

Przeczytaj koniecznie:

Fast food - co zrobić, gdy jesteśmy jego wielkimi fanami?

Myśl strategicznie

Oczywiście nie wszystko w życiu da się przewidzieć, ale fakty są takie, że wiele „niespodziewanych” sytuacji, jakie nam się przytrafiają okazują się być naturalną konsekwencją pewnych niedostrzeganych przez nas z jakiegoś powodu działań. Ważne jest by nie być bezrefleksyjnym niewolnikiem codziennej rutyny, bo to okazuje się zgubne. Trzeba zachować pewną czujność. Na przykład może zdarzyć się tak, iż wiemy, że czeka nas w pracy trudny okres, podczas którego zawodowe obowiązki zabiorą nam czas, który przeznaczamy na co dzień na inne czynności, w tym również na przygotowywanie posiłków. Najgorszym co można w takiej sytuacji zrobić to założyć, że „jakoś to będzie”, że przecież można położyć się godzinę później czy też wstać godzinę wcześniej by przygotować zaplanowane 6 posiłków.

Cóż, teoretycznie można odejmować sobie snu, ale na dłuższą metę nie jest to ani zdrowe, ani też łatwe do realizacji. O wiele prostszą opcją jest wzięcie trudnych okoliczności pod uwagę i zaplanowanie na ten czas diety mniej wymagającej czasowo, składającej się może nie z sześciu a z czterech posiłków, opartych nie tylko na pokarmach wymagających  obróbki termicznej, ale też produktach gotowych do spożycia takich jak bakalie, wafle ryżowe, owoce..? Możliwości jest wiele. Większość z nich sprawdzi się lepiej niż niedojadanie czy też posilanie się daniami z zakładowego bistro…

Obudź w sobie kreatywność

Żyjąc w codziennej rutynie niekiedy zaniedbujemy w sobie cechy, które są bardzo przydatne w życiu i które pozwalają radzić sobie z nieprzewidzianymi okolicznościami. Taką cechą jest kreatywność. Każdy w mniejszym lub większym stopniu ją posiada, ale wiele osób trzyma ją w ukryciu, bo jej używanie pozornie wiąże się  z wyjściem ze „strefy komfortu”. Ano niekiedy z tej strefy wybija nas los, a wtedy trzeba umieć działać zamiast załamywać ręce produkując kortyzol.  Warto wziąć pod uwagę, że przecież zarówno w zwykłym sklepie spożywczym jak i na stacji benzynowej, w restauracji czy przydrożnym bistro dokonywać można lepszych bądź gorszych wyborów i dostarczyć wymaganej dawki składników odżywczych. W sklepach  znaleźć można wiele produktów wysokiej jakości, które nie wymagają skomplikowanej obróbki, takich jak choćby:

  • orzechy i nasiona (byle nie te prażone i solone),
  • owoce (najlepiej świeże, ale od biedy mogą być też suszone),
  • przetwory mleczne, (serki wiejskie, jogurty naturalne, nie są idealne, ale dostarczają pełnowartościowego białka),
  • warzywa (np.: pomidorki koktajlowe, sałaty).

Z wymienionych produktów przy odrobinie… kreatywności można zaimprowizować pełnowartościowy i smaczny posiłek.  Możemy też pójść na łatwiznę i zamówić jakąś dobrej jakości potrawę w restauracji. Tutaj oczywiście trzeba uważać, bo np. jajecznica podawana w hotelach na śniadanie to obfite źródło… skrobi (nie, to nie jest żart). Jeśli zdarzy więc zdecydujemy się skorzystać z komercyjnej gastronomii to powinniśmy zwrócić uwagę by zamawiany przez nas posiłek zawierał:

  • dobrej jakości białko (np.: grillowaną lub pieczoną rybę bądź mięso, byle nie mielone no i bez panierki),
  • solidną porcję warzyw (świeżych, gotowanych lub ewentualnie grillowanych),
  • w razie potrzeby porcję węglowodanów (najlepiej w postaci kaszy, ryżu lub gotowanych bądź pieczonych ziemniaków).

Wiele restauracji posiada specjalną ofertę dla osób aktywnych, odchudzających się, preferujących mniej przetworzone pokarmy. Warto zapytać obsługi lub po prostu starannie zlustrować menu.

Zachowaj umiar

Powściągliwość w konsumpcji to cecha niezwykle ważna, zwłaszcza gdy  celem jest redukcja tkanki tłuszczowej. Fakty są takie, że im mniej trzymamy się założeń dotychczasowej diety, tym więcej powinniśmy zwracać uwagę na umiar w spożyciu. Jeśli przykładowo z jakiegoś powodu zdarzy się nam zamówić pizzę lub burgera, to dobrze jest pamiętać o tym, że tego typu daniami nie powinno się przejadać. Podobnie też warto mieć na uwadze, że tego typu potrawy są zazwyczaj bardziej kaloryczne niż się wydaje. Tak wiec upraszczając można powiedzieć, że jeden kawałek pizzy to opcja lepsza niż dwa kawałki.

Oczywiście zamiast pizzy czy kebabu z frytkami lepiej jest zjeść lepsze jakościowo jedzenie, jeśli jednak zdarzy się sytuacja, gdzie po prostu „wpadnie” coś mniej „zdrowotnego” to korzystnie jest za pomocą takiego jedzenia jedynie zaspokoić „pierwszy głód”, niż najadać się do syta. Skądinąd często zdarza się, że po kilkunastu minutach uczucia niedosytu przychodzi stan błogiego nasycenia – jakby z pewnym opóźnieniem.  Otóż niestety pokarmy mocno przetworzone, zasobne w sól, cukry rafinowane i tłuszcze nie sycą od razu, lub też sycą dopiero gdy zjedzone zostaną w bardzo dużych ilościach. Jeżeli po konsumpcji podstawowej porcji mamy ochotę na dokładkę, to dobrze jest odczekać 5 – 10 minut. Wtedy okazuje się czy naprawdę jesteśmy ciągle głodni…

Wnioski

W trudnych i niespodziewanych okolicznościach także można się odżywiać w zdrowy i przemyślany sposób. Warto jednak przede wszystkim zachować czujność (bo to co pozornie wydaje się nieoczekiwane często da się przewidzieć) i umieć uruchomić w sobie pokłady kreatywności – cechy która pozwala w sprawny sposób improwizować. Nie bez znaczenia są też: umiejętność dokonywania lepszych wyborów oraz umiar w spożyciu będący prawdziwym kołem ratunkowym wtedy, gdy trzeba zjeść w barze szybkiej obsługi…