Czy słodziki tuczą? Cz. I

Bezkaloryczne i niskoenergetyczne zamienniki cukru od dawna cieszą się niezwykle dużą popularnością wśród osób odchudzających się i dbających o estetykę sylwetki. Niestety, z ich używaniem wiąże się wiele kontrowersji, które dotyczą nie tylko wpływu na zdrowie, ale właśnie na masę i skład ciała. Zgodnie z niektórymi przekonaniami, regularna konsumpcja słodzików może paradoksalnie przyczyniać się do rozwoju nadwagi i otyłości. Warto więc zadać sobie pytanie, jaki jest realny wpływ substancji będących zamiennikami cukru na nasz organizm?

Przeczytaj koniecznie:

Który słodzik wybrać?

 

Słodkie wątpliwości

Istnieje wiele kontrowersji dotyczących tego w jaki sposób konsumpcja słodzików wpływa na masę i skład ciała. Z jednej strony niby oczywiste wydaje się, iż zastępowanie cukru stołowego i syropu glukozowo-fruktozowego substancjami niskokalorycznymi (lub wręcz bezkalorycznymi), to milowy krok w stronę zmniejszenia ryzyka rozwoju nadwagi i otyłości, z drugiej strony można mieć pewne wątpliwości co do tego, czy organizm da się tak łatwo “oszukać”. W końcu też w przyrodzie smak słodki zazwyczaj  występuje w połączeniu z węglowodanami.  Sprawę dodatkowo komplikują wyniki badań, których wyniki są niejednoznaczne. Z jednej strony w niektórych próbach notuje się negatywny, a w innych pozytywny wpływ spożywania substancji słodzących na masę i skład ciała. Są też takie, w których związki te wydają się być zupełnie neutralne.

Słodziki a insulina

Sceptyczne podejście do słodzików budowane jest najczęściej na przekonaniu mówiącym, iż już samo wrażenie słodkiego smaku wywołuje w organizmie kaskadę reakcji neurohormonalnych, podobnych do tych, które mają miejsce w przypadku spożycia zwykłego cukru. Wedle tego założenia po wypiciu bezcukrowej coli słodzonej aspartamem, czy innym zamiennikiem sacharozy, trzustka zaczyna produkować insulinę, czyli hormon, którego rolą jest obniżenie poziomu glukozy cukru w krwiobiegu poprzez rozsyłanie go do komórek. I tu pojawia się problem, bo gdyby we krwi pojawiła się glukoza, to insulina obniżyłaby jej poziom do fizjologicznej normy. Po konsumpcji aspartamu, sukralozy czy też tagatozy, w krwiobiegu glukoza się nie pojawia, a wzrost poziomu insuliny powoduje obniżenie glikemii poniżej wartości optymalnych. Organizm w takiej sytuacji dąży do wyrównania poziomu cukru, a my… stajemy się głodni i… sięgamy po coś słodkiego. Tak więc reasumując, obiegowe przekonanie mówi, że z jednej strony słodziki blokują spalanie tłuszczu zapasowego (poprzez wywołanie wzrostu poziomu insuliny, która blokuje lipolizę), a z drugiej sprzyjają przejadaniu się. W ten oto sposób słodziki mają tuczyć, albo inaczej – sprzyjać gromadzeniu tkanki tłuszczowej.

Podsumowanie części pierwszej

Niskokaloryczne zamienniki cukru to grupa niejednorodnych substancji, bądź to pochodzenia naturalnego (poliole, tagatoza, stewiozydy), bądź syntetycznego (aspartam, acesuflam potasu i inne), szeroko rozpowszechnionych w przemyśle spożywczym. Chociaż używanie tych związków teoretycznie pozwala zmniejszyć podaż węglowodanów rafinowanych, to w praktyce istnieją obawy czy organizm nie będzie chciał skompensować tego efektu poprzez wzmożone łaknienie, będące skutkiem domniemanego wpływu wspomnianych składzików na wydzielanie insuliny. Zagadnienie to doczekało się jednak weryfikacji w literaturze naukowej w postaci badań eksperymentalnych. Co istotne powyższa zależność, jak i ogólny wpływ niskokalorycznych zamienników cukru na masę i skład ciała, jest ostatnio szeroko komentowana w świecie nauki. Dane weryfikujące problematykę przedstawionego zagadnienia omówione zostaną w kolejnej części niniejszego artykułu.

Czy słodziki tuczą? Cz. II