HDL – czy aby na pewno „dobry” cholesterol?

Powszechnie uznawane i często podnoszone założenie mówiące, iż wysoki poziom lipoprotein o wysokiej gęstości, czyli tzw. „dobrego cholesterolu” (HDL), jest czynnikiem obniżającym ryzyko rozwoju chorób układu krążenia o podłożu miażdżycowym, w świetle opublikowanych niedawno danych wydaje się co najmniej niepewne. Wykonane ostatnio badania pokazały bowiem, że nie w każdym wypadku wysoki poziom HDL ma działanie ochronne, a niekiedy wręcz może po prostu szkodzić.

Przeczytaj koniecznie:

Karczoch obniża poziom cholesterolu

Cholesterol od podszewki

Jeszcze do niedawna cholesterolu wszyscy się bali, dziś coraz częściej usłyszeć można o tym, że lęk przed nim jest nieuzasadniony, a mało tego – że związek ten jest nam potrzebny. Faktycznie z jednej strony przyznać trzeba, że zgodnie z obowiązującym stanem wiedzy istotnie podwyższony poziom cholesterolu może być pewnym wskaźnikiem ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia o podłożu miażdżycowym, jak i również stanowić marker ich występowania oraz stopnia zaawansowania.

Zazwyczaj wysoki poziom cholesterolu stanowi pewien sygnał alarmowy dotyczący stanu zdrowia i obciążenia organizmu rozmaitymi czynnikami. Z drugiej strony jednak związek ten pełni niezwykle ważne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu funkcje, w tym m.in.:

  • jest niezbędny do syntezy wielu hormonów,
  • stanowi substrat do produkcji kwasów żółciowych,
  • wchodzi w skład otoczki mielinowej komórek nerwowych.

Problem pojawia się wtedy, gdy jego poziom przekracza wartości uznane za bezpieczne.

Gorący temat

Kwestia bezpiecznego, górnego poziomu cholesterolu także budzi pewne kontrowersje. Specjaliści tacy jak Uffe Ravnskov mają w tej sprawie bardzo liberalne zdanie sugerując, że pomysł by obniżać poziom cholesterolu jest chybiony, a jego podwyższony poziom – nie jest sam w sobie powodem do obaw. Ten kontrowersyjny naukowiec i autor książki „Cholesterol – naukowe kłamstwo” twierdzi m.in., że niski poziom cholesterolu może być groźniejszy niż podwyższony, a także wskazuje, iż osoby, u których występują nagłe incydenty wieńcowe wcale nie borykają się z wyższym poziomem cholesterolu niż osoby zdrowe.  To oczywiście tylko jedna strona medalu. Istnieje też wiele badań, które pokazują, że wysoki poziom cholesterolu jest czynnikiem ryzyka rozwoju chorób układu krążenia, za przykład może posłużyć poniższa publikacja:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10891962

Mało tego, dane obserwacyjne pokazują, że wśród członków populacji charakteryzujących się dobrym zdrowiem metabolicznym i niską częstotliwością występowania miażdżycy poziom cholesterolu całkowitego zawsze jest umiarkowany lub wręcz niski:

http://content.onlinejacc.org/data/journals/jac/23017/m_03046_gr1.gif

Jak widać na załączonej powyżej grafice badania dotyczą współczesnych populacji prowadzących łowiecko-zbieracki tryb życia, czyli dzisiejszych prawdziwych „paleo”, a współautorem studium, z którego pochodzi wykres, jest sam Loren Cordain (tak, to ten sam naukowiec będący autorem poczytnej książki „Dieta Paleo”).

Niniejsze opracowanie jednak nie będzie omawiać kwestii relacji pomiędzy poziomem całkowitego cholesterolu a ryzykiem rozwoju chorób takich jak miażdżyca, a odniesie się w swojej istocie do kwestii cholesterolu „dobrego”, który – jak się okazuje – nie zawsze jest „dobry”…