Dieta dla „zwykłych śmiertelników”

Czy patrząc na kulturystyczne diety, zamieszczane na forach internetowych i w branżowej prasie, masz wrażenie, że takie jedzenie nie jest dla Ciebie? Czy nie wyobrażasz sobie biegania do pracy, szkoły czy kina z pojemnikiem na jedzenie pełnym suchego ryżu z kurczakiem i brokułami? Czy nie masz ochoty jeść na noc twarogu i zaczynać dnia od owsianki? Czy usłyszałeś kiedyś albo przeczytałeś, że bez diety nic nie osiągniesz?

Przeczytaj koniecznie:

Czy palenie papierosów odchudza?

Jeżeli choć na jedno z powyższych pytań odpowiedziałeś twierdząco to koniecznie przeczytaj ten artykuł.

Powiedzmy sobie szczerze, nie planujesz w najbliższej przyszłości brać udziału w kulturystycznych zawodach, nie marzysz  o tym, by pobić rekord świata czy kraju w martwym ciągu, nie koniecznie chciałbyś mieć 90cm obwodu w udzie czy 50cm. w bicepsie – chcesz po prostu ćwiczyć i poprawić swoją sylwetkę. W takim razie nie potrzebujesz też diety typowych kulturystów, astronomicznych ilości białka i góry suplementów. Nie oznacza to oczywiście, że możesz jeść co chcesz i kiedy chcesz, powinieneś po prostu wprowadzić kilka prostych zasad, które pomogą ukierunkować Twój jadłospis na osiągnięcie celu, jaki przed sobą stawiasz.

Pamiętaj, że kluczowym aspektem, na który powinieneś zwracać uwagę jest jakość żywności. Słodycze, chipsy, kolorowe napoje, parówki, pasztety, białe pieczywo – tego typu produkty powinny stopniowo znikać z Twojej diety albo przynajmniej ulec znacznemu ograniczeniu. Przybywać natomiast powinno pokarmów takich jak: świeże i gotowane warzywa, świeże i suszone owoce, chude i półtłuste mięsa, ryby morskie, orzechy włoskie, migdały, jaja od kur z wolnego wybiegu, ryż, ziemniaki, kasze grube, razowe pieczywo. Jeżeli od czasu do czasu zjesz czekoladę czy napijesz cię coli – nie umrzesz, podobnie kawałek pizzy czy sernika nie zniweczy Twoich postępów na siłowni. Mało tego – taki cheat meal zjedzony ze znajomymi dobrze wpływa na higienę psychiczną i pozwala zacieśniać więzy społeczne - pod warunkiem, że jest wyjątkiem – a nie regułą.

Nie musisz także jeść pięciu czy sześciu posiłków w ciągu dnia. Jeżeli do tej pory jadłeś trzy duże posiłki – nie ma powodu byś robił rewolucję. Poprawiaj jednak systematycznie jakość żywności. Lubisz kanapki? Jedz kanapki, ale zamiast bagietki użyj razowego chleba, zamiast margaryny – dobre jakościowo masło, zamiast kiełbasy – porcję grillowanego lub pieczonego mięsa, dodaj też plaster pomidora, liść sałaty i trochę ziołowych przypraw. Nie przepadasz za ryżem, za to uwielbiasz ziemniaki? Znakomicie, ale nie serwuj ich z ciężkimi sosami pieczeniowymi, nie rozgotowuj ich ani nie smaż.

Warto także byś dbał o pewną regularność spożywania posiłków, przy czym daleko idąca pedanteria nie jest wskazana. To o czym bezwzględnie musisz pamiętać to by w ciągu 30 -60 minut od zakończenia treningu dostarczyć porcji białka i węglowodanów. Wiedz jednak, że niekoniecznie musi to być odżywka, równie dobrze sprawdzi się mleko czekoladowe czy banan lub garść suszonych owoców i kefir. Nie musisz też przed snem wciskać w siebie kostki twarogu. Solidna i dobrze zbilansowana kolacja zjedzona na 2 godziny przed snem z pewnością nie jest gorszym rozwiązaniem.

Jeżeli trening na siłowni nie jest kwintesencją Twojej egzystencji, a jedynie do niej dodatkiem, nie daj się zwariować hardcore’owym przykazaniom kulturystycznych radykałów i nie odbieraj sobie frajdy, jaką daje rekreacyjne uprawianie sportu i dobre jedzenie.