Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Forma na wiosnę i lato? Czas, start!

Forma na wiosnę i lato? Czas, start!
Choć mamy środek zimy, to niektórzy już teraz wyobrażają sobie, jaką wspaniałą formą będą zachwycać w sezonie „plażowym”, czyli latem. Część z wyżej wymienionych dbanie o sylwetkę postawiła sobie jako cel noworoczny, inni zaś postanowili, że teraz, póki zimno, szaro i śnieży, nie ma sensu podejmować jakichkolwiek działań, że lepiej poczekać na wiosnę.

Miejmy nadzieję, że osoby z grupy pierwszej nie poddadzą się po dwóch tygodniach starań i nie porzucą pracy nad sylwetką, natomiast persony z grupy drugiej powinny zastanowić się, czy nie lepiej (zwłaszcza, jeżeli rzeczywiście oczekują efektów na okres wakacyjny) byłoby zacząć już dziś. Jeżeli jedyny argument, który się pojawia, brzmi: „wiosną będzie cieplej, będzie mi się bardziej chciało”, to niestety, ale rozczarowanie może przyjść przeokrutne. Raz, że pogoda wcale rozpieszczać nie musi; dwa,niekoniecznie pojawią się większe chęci, dyscyplina i motywacja.

Gorszy wygląd = niższa samoocena

Być może niektórym ciężko w to uwierzyć, ale im dłużej zbieramy się do pracy nad sobą, gdy „odpuszczamy” przykładanie się do odżywiania, kiedy treningi odkładamy na później i nieustannie obiecujemy sobie „zacznę jutro” lub też magiczne „rozpocznę wraz z poniedziałkiem”, to sami sobie wyrządzamy krzywdę i kopiemy pod sobą dołek. Nie dość, że nie łamiemy słowo czy też obietnicę złożoną samemu sobie, to dodatkowo nieprzerwanie działamy na niekorzyść własnej sylwetki i samopoczucia.

Im dłużej odwlekamy w czasie decyzję o rozpoczęciu ćwiczeń, im bardziej dogadzamy sobie „śmieciowym” jedzeniem, tym większe prawdopodobieństwo, że... nie zaczniemy wcale lub też efekty będą co najwyżej mierne, a masa – wcale nie mięśniowa – stale będzie się zwiększała. Na jaki finał możemy w takiej sytuacji liczyć? Lato, urlop, słońce, wakacje – a u nas, zamiast zadowolenia z osiągniętej formy, następuje kumulacja działań (a raczej ich braku) z ostatnich kilku miesięcy… wylewający się tłuszcz, wiotkie mięśnie, obwisłe/mało jędrne ciało. Nie sądzę, by ktokolwiek z nas z wytęsknieniem oczekiwał na takie rezultaty.

Warto też zwrócić uwagę, że zaniżona samoocena sprawia, iż o wiele trudniejsze może stać się rozpoczęcie jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Wstyd, kompleksy, poczucie porażki mogą działać demotywująco zwłaszcza, gdy w grę wchodzą treningi w klubach fitness, czyli  obok nas będzie wiele współtrenujących osób. W takiej sytuacji możliwe jest odczuwanie dyskomfortu związane z poczuciem bycia ocenianym przez innych klubowiczów, a także mogą pojawić się negatywne emocje wynikające z faktu, iż będziemy czuli się gorsi, mniej wysportowani, bardziej otłuszczeni niż reszta trenującego towarzystwa. Jeżeli w tym momencie (tak, tak - właśnie teraz) odczuwasz wstyd i nie potrafisz wyobrazić sobie treningów w grupie do momentu, gdy nie schudniesz, to zdecydowanie najwyższa pora, by się za siebie wziąć. Nie licz na to, że wraz z wiosną nadejdzie cud i nadbagaż z tkanki tłuszczowej - wraz z topniejącym śniegiem - zniknie.

Liczysz na cud? Możesz się przeliczyć

Czasu do wiosny czy też lata jest jeszcze sporo. Zaczynając już dziś z pewnością za około 6 miesięcy zobaczysz rezultaty! W pół roku, zakładając, że rzeczywiście przyłożysz się do pracy, można osiągnąć niesamowite efekty; można dokonać prawdziwej przemiany sylwetki!

Nie namawiam do tego, by z dnia na dzień zmienić swoje nawyki żywieniowo-treningowe o 180 stopni, lecz szczerze zachęcam, by sukcesywnie wprowadzać kolejne, drobne zmiany, które przybliżą do wymarzonego celu. Powoli oswój ciało z wysiłkiem - poćwicz w domu, wyjdź na spacer, wyskocz na rower, sanki, łyżwy czy też rolki, stopniowo “czyść” menu z produktów mocno przetworzonych, “śmieciowych”, a  - jestem pewna - że sam zdziwisz się tym, jak szybko dostrzeżesz pierwsze zmiany zarówno w swoim ciele, samopoczuciu oraz podejściu do życia.

Od ciebie zależy, czy będzie “hot” czy też “not”

Nie trudno zauważyć, że większość ludzi dba o sylwetkę sezonowo, czyli “jako taka” forma musi być w okresie świąteczno-sylwestrowym i szczytowa w letnim. W tzw. “międzyczasie” - nie oszukujmy się - bywa różnie. Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby nie odpuszczanie sobie nigdy i utrzymywanie satysfakcjonującej sylwetki przez cały rok… czego sobie i wam życzę, jednak nie zawsze jest to możliwe do wykonania.

A już wkrótce, choć wydawać by się mogło, że czasu zostało sporo, gdy słońce sprawi, że zrzucimy z siebie ciężkie zimowe okrycia, stanie się jasne, kto sobie “odpuścił”...