Czy można skutecznie schudnąć po „czterdziestce”?

Panuje takie przekonanie, że metabolizm spowalnia wraz z wiekiem, a organizm coraz bardziej „nastawia się” na odkładanie tłuszczu i coraz mniej skłonny jest do pozbywania się zgromadzonych zapasów. W zasadzie można powiedzieć, że nawet jeśli nie otyłość, to przynajmniej nadwaga postrzegana jest jako nieunikniona konsekwencja upływającego czasu. Czy takie przekonanie jest jednak słuszne?

Niezaprzeczalnym faktem jest, że w raz z wiekiem wiele osób obserwuje u siebie rosnącą skłonność do tycia. Za kryzysowy w tym zakresie uznaje się powszechnie okres pomiędzy czwartą a piątą dekadą życia. Przekonanie, zgodnie z którym jednak stan ten jest nieuchronną konsekwencją abstrakcyjnie pojętego upływu czasu, obarczone jest istotnym błędem. Badacze zajmujący się oceną kondycji psychofizycznej w tradycyjnych społecznościach zamieszkujących tereny wysp takich jak Kitawa i Okinawa zauważyli, że przypadłości takie jak nadwaga czy zwłaszcza otyłość nie pojawiają się wraz z wiekiem, jak ma to miejsce w krajach zachodnich. Tak więc wskazywać by to mogło, iż niekoniecznie człowiek skazany jest na to by prędzej czy później dorobić się nadprogramowych kilogramów. Co więcej, na przykładzie własnego otoczenia zauważyć można, że są jednostki, które pomimo tego iż okres wczesnej młodości mają już dawno za sobą to cieszą się nienaganną sylwetką i przyzwoitą kondycją fizyczną.  Czyżby więc geny?

Niestety wbrew obiegowym teoriom, to nie upływ czasu sam w sobie, ani nie geny, ale przede wszystkim tryb życia obejmujący aktywność fizyczną i sposób odżywania wpływa na to jak wyglądamy, niezależnie od tego czy mamy piętnaście, trzydzieści czy pięćdziesiąt lat. Owszem, wraz z wiekiem tyjemy coraz łatwiej, ale także stajemy się coraz mniej aktywni i coraz gorzej się odżywiamy. Poza tym w końcu wychodzą wieloletnie zaniedbania żywieniowe, co do których wydawało nam się, że ujdą „na sucho”.

Konsekwentne bombardowanie trzustki wysokimi dawkami glukozy dostarczanej w postaci wysoko przetworzonej żywności, wypracowana isnulinooporność oraz upośledzona wrażliwość leptynowa sprawiają, że gospodarka energetyczna organizmu ulega rozregulowaniu, co wraz z niską aktywnością fizyczną i mniejszą motywacją do pracy nad sylwetką sprawia, że tempo przyrostu masy ciała z każdym rokiem jest coraz szybsze.

Na szczęście ten stan nie jest nieodwracalny. Kto myśli, że w pewnym wieku metabolizmu nie można przyspieszyć  ten albo nie ma większego pojęcia na temat zasad kierujących ludzką fizjologią albo po prostu szuka wymówki by zaniechać pracy nad sobą. Oczywiście wyprowadzenie z metabolicznej patologii wymaga pracy, mówiąc wprost: trzeba wyłączyć TV, ruszyć tyłek z fotela i zacząć działać, a przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość, bo konsekwencji wieloletnich zaniedbań nie da się zniwelować w ciągu kilku dni czy tygodni.

Na szczęście dobrze zbilansowana dieta i regularna aktywność fizyczna potrafią przynieść pierwsze widoczne efekty bardzo szybko.  Osoby mające spore samozaparcie i trochę wolnego czasu mogą spróbować na własną rękę zdobyć potrzebną wiedzę i w pojedynkę rozpocząć pracę nad sobą, gwarancję sukcesu daje jednak połączenie determinacji z pomocą wykwalifikowanego dietetyka i doświadczonego trenera, którzy dzięki swojej wiedzy i praktyce będą w stanie pomóc ustrzec się bolesnej nauki na własnych błędach. Pierwszy krok jednak należy do Ciebie.