Dlaczego nie warto słodzić fruktozą?

Fruktoza często polecana jest jako ”zdrowsza alternatywa dla cukru”, a jej entuzjaści, w tym również niektórzy lekarze i dietetycy, podkreślają jej walory takie jak niski indeks glikemiczny czy fakt, że jest słodsza od sacharozy, przez co można użyć jej mniej przy zachowaniu pożądanych walorów smakowych. Tak naprawdę jednak im bliżej przyjrzymy się reakcji fizjologicznej organizmu na zwiększone spożycie fruktozy, tym więcej pojawi się obaw związanych z jej konsumpcją. Jak to więc w końcu jest z tą fruktozą? Nadaje się jako zamiennik stołowego cukru czy nie?

Przeczytaj koniecznie:

Stevia – naturalny słodzik alternatywą dla aspartamu

Teoretycznie fruktoza jest znakomitą alternatywą dla cukru. Teorie, które wiążą problemy z nadmierną masą ciała ze wzrostem spożycia wysokoglikemicznych pokarmów zamgliły trochę obraz etiopatogenezy otyłości. Tak naprawdę pokarm nie musi charakteryzować się wysokim indeksem glikemicznym, by mógł przyczyniać się do upośledzenia gospodarki energetycznej organizmu, zaburzając mechanizmy kontroli łaknienia jak i  doprowadzając do niekontrolowanej wręcz, wewnątrzustrojowej produkcji „tłuszczu”. Specyficzny metabolizm fruktozy sprawia, że przy wysokiej jej konsumpcji dochodzi do:

  • wzrostu poziomu lipoprotein o bardzo niskiej gęstości (VLDL), co sprzyja miażdżycy,
  • zaburzenia działania receptorów insulinowych, co sprzyja insulinoopornosci,
  • wzrostu poziomu insuliny, co sprzyja cukrzycy, otyłości i utrudnia spalanie tłuszczu zapasowego
  • wzrostu produkcji kwasu moczowego, który obniża produkcję tlenku azotu i sprzyja nadciśnieniu i chorobom stawów
  • nasilonej aktywności cytokin prozapalnych

Co więcej wysoka konsumpcja fruktozy stanowi także zagrożenie dla wątroby i może prowadzić do jej stłuszczenia (podobnego do tego obserwowanego np. u alkoholików). Patrząc na fruktozę przez pryzmat opisanych powyżej konsekwencji aż ciśnie się na usta słowo „trucizna”. I faktycznie, nadmierna konsumpcja tego cukru doprowadza do stanu, który przyrównać można do zatrucia. Oczywiście opisane powyżej konsekwencje dotyczą nadmiernego spożycia, a nie wynikają z samej obecności fruktozy w diecie. Podkreślam tę kwestię celowo, domyślam się bowiem, że znalazłoby się sporo osób, które po przeczytaniu tego artykułu gotowe byłyby wyeliminować z diety wszystkie znane im źródła fruktozy, czyli głównie… owoce. Tymczasem taka praktyka byłaby daleko posuniętym błędem!

Głównym źródłem fruktozy w naszej codziennej diecie tak naprawdę jest wysoko przetworzona żywność, zwierająca cukier ten w czystej formie lub też w postaci sacharozy i syropu glukozowo-fruktozowego, które prawie w połowie składają się właśnie z fruktozy. Tak naprawdę 100g owoców zawiera przeciętnie około 5g fruktozy. Większość dziennej podaży tego cukru pochodzi ze słodkich napojów, soków, jogurtów owocowych, dżemów, musów, słodyczy, płatków śniadaniowych, produktów dietetycznych i cukru dodanego. I to te pokarmy są głównym zagrożeniem dla zdrowia i sylwetki. To tych produktów należy za wszelką cenę unikać.

Podsumowanie

Zaślepieni mało miarodajnym wskaźnikiem jakim jest indeks glikemiczny uwierzyliśmy, że fruktoza jest zdrowszą alternatywą dla stołowego cukru. Tak naprawdę jednak wybierając pomiędzy sacharozą, a rafinowaną fruktozą skazujemy się na „wybór tragiczny”,  zarówno jeden jak i drugi cukier jest zdecydowanie niepożądanym składnikiem zdrowej diety i powinien być z niej sukcesywnie i konsekwentnie eliminowany.