Z cyklu: najgłupsze metody odchudzające. Część II. Wata i pasażer na gapę

Jeśli po przeczytaniu poprzedniej części artykułu jesteś przekonany, że nic już nie jest wstanie Cię zaskoczyć, to obawiam się że możesz się zdziwić. Oprócz wspomnianych wcześniej praktyk takich jak picie octu ze szklanki, czy też takich jak daleko posunięte zabiegi oczyszczające w postaci hydrokolonoterapii istnieją jeszcze inne, nie mniej głupie metody odchudzające.

Przeczytaj koniecznie:

Dietetyka nie oszukasz…

Z cyklu: najgłupsze metody odchudzające. Część I. Detoksykacja i ocet

Wata

Ta kuriozalna metoda polegająca na zjadaniu waty czy płatków kosmetycznych nasączonych wodą, sokiem, mlekiem, często stosowana jest przez młode dziewczęta chcące schudnąć za wszelką cenę, oszukując głód. Na forach dyskusyjnych i w niektórych opracowaniach powielany często jest pogląd, iż takie praktyki popularne są wśród modelek by utrzymać szczupły wygląd, co w zasadzie działa jak przysłowiowa woda na młyn w przypadku młodych dziewcząt chcących się do nich upodobnić. Połykanie waty charakterystyczne jest dla osób z zaburzeniami takimi jak anoreksja, choć spotkać się można również z przypadkami stosowania je przez osoby pozornie zdrowe, chcące schudnąć np. po ciąży czy przed wakacyjnym wyjazdem lub ważną imprezą.

Jeśli chodzi o konsekwencje zdrowotne, to może być ich wiele. Wata to celuloza, nie ulega więc wchłanianiu do organizmu, jej spożywanie może jednak przyczynić się do występowania rozmaitych niedoborów pokarmowych, a potencjalnie stanowić problem lokalny w świetle przewodu pokarmowego. Sięganie po tego typu środki może jednak sugerować lub zwiastować pewne problemy natury psychologicznej, a istniejące – dodatkowe pogłębiać. Osoby praktykujące jedzenie waty czy płatków kosmetycznych, czy nawet rozważające taką możliwość powinny skontaktować się z psychologiem.

Pasażer na gapę

Kupię jaja tasiemce – wystarczy wpisać tę frazę do wyszukiwarki internetowej by natychmiast pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy wyników!. Niestety, praktyka polegająca na świadomym i celowym odchudzaniu się z pomocą niebezpiecznego pasożyta nie jest wymysłem science-fiction, ale faktem, co więcej nie jest to wymysł naszych czasów. Odchudzanie z użyciem jaj tasiemca popularne było już ponad sto lat temu, a w propagowaniu tej metody brali udział nie tylko znachorzy i szarlatani, ale również lekarze i gwiazdy ówczesnej estrady! Maria Callas, schudła dzięki tasiemcowi około 20kg…

Niestety tego typu drastyczne rozwiązania mają szereg niekorzystnych następstw. Już sam fakt fundowania sobie choroby pasożytniczej jest oznaką braku instynktu samozachowawczego. Przypadłość ta wymaga leczenia, tasiemiec jest bowiem bardzo groźny i może spowodować nie tylko niedożywienie i rozmaite niedobory pokarmowe, ale w niektórych wypadkach jest w stanie zagnieździć się w gałce ocznej (wągrzyca oka) lub w mózgu (wągrzyca mózgu)!  Praktyki odchudzające polegające na zjadaniu jaj tasiemca nie są nierozsądne, a po prostu głupie i bardzo niebezpieczne.

Podsumowanie

Oprócz wymienionych tutaj, kilku absurdalnych praktyk odchudzających istnieje jeszcze całą masa innych zabiegów stosowanych po to by pozbyć się nadwagi, jak choćby prowokowanie wymiotów czy popularna gdzieniegdzie dieta alkoholowa polegająca na zastępowaniu posiłków – drinkami… Kreatywność ludzka nie zna granic, szkoda że często nie idzie z nią w parze świadomość dotycząca potencjalnych konsekwencji pomysłowych kuracji czy metod mających za zadanie zmniejszyć masę ciała. Powiedzmy sobie szczerze: jedynym skutecznym i bezpiecznym sposobem na pozbycie się nadprogramowych kilogramów są: przemyślana dieta i odpowiednio ukierunkowany trening, nad którymi czuwają: zdrowy rozsądek i wyobraźnia

Z cyklu: najgłupsze metody odchudzające. Część I. Detoksykacja i ocet