Odchudzanie po najmniejszej linii oporu, czyli dieta redukcyjna dla leniwych

Jeśli należysz do osób, które co prawda chciałyby schudnąć, ale z natury są po prostu leniwe i łatwo ulegają własnym słabościom, to nie ulega wątpliwości, że kulturystycznej rzeźby raczej zbyt prędko nie wypracujesz. Mimo to jednak masz szansę poprawić estetykę swojej sylwetki o ile tylko zdobędziesz się na minimum zaangażowania i wprowadzisz w życie kilka prostych zasad. Na Twoje szczęście przemawia to, że realizacja założeń diety odchudzającej, o ile jest ona zmyślnie zaplanowana nie jest aż tak trudna i pracochłonna, jak sugerują obiegowe przekazy. Co więc powinieneś zrobić?

Przeczytaj koniecznie:

Zaplanuj aktywne wakacje – czyli co można robić, zamiast leżeć na plaży?

 Nie utrudniaj sobie życia

Zaskakujące jak wiele istnieje wymyślnych sposobów na to, by dieta odchudzająca stałą się katorgą nie tylko absorbującą czas i uwagę, ale także dezorganizującą życie prywatne i zawodowe oraz zmuszającą do spożywania skomplikowanych i niesmacznych posiłków. Tak naprawdę nie istnieją racjonalne powody, dla których należałoby jeść sześć razy dziennie o stałych porach i w ramach każdego posiłku spożywać danie wymagające obróbki termicznej z koniecznością noszenia w plastikowym pojemniku na jedzenie. Wystarczą 3 – 4 większe posiłki w ciągu dnia. Dla ułatwienia można je powielać zarówno w skali jednego dnia jak i kilku dni pod rząd (np. jedząc tego samego dnia na obiad i kolację to samo, lub gotować wybrane potrawy na dwa dni do przodu). Warto też szukać przepisów na szybkie, nie wymagając wielkiego kunsztu kucharskiego potrawy. Przykładowo ugotowanie łososia w naczyniu do gotowania na parze związane jest z kilkoma minutami pracy i kwadransem obróbki termicznej. Śniadaniowy koktajl z płatków owsianych, orzechów, mleka i owoców można przygotować w moment! Można też posiłki przygotowywać z produktów i półproduktów gotowych do spożycia. Serki wiejskie, jogurty naturalne, nieprażone i niesolone orzechy, owoce takie jak banany, wędzone ryby w kawałkach, sery podpuszczkowe miękkie (jak choćby mozzarella) mieszanki sałat, oleje nierafinowane to składniki, z użyciem których można na szybko skomponować wartościowy posiłek lub przynajmniej odżywczą i sycącą przekąskę.

To jednak nie wszystko! Napiszę teraz coś, czym być może narażę się żywieniowym purystom, ale uważam że taka jest prawda: jeżeli masz sporą nadwagę i po prostu chcesz schudnąć nie musisz skrupulatnie liczyć kalorii, przynajmniej w początkowym okresie pracy nad sylwetką. Nie musisz też obliczać swojego zapotrzebowania kalorycznego. Twoją uwagę powinna skupiać trochę inna, ale bardzo istotna kwestia!

Popraw jakość spożywanej żywności

Chociaż w uproszczeniu można powiedzieć, że kluczowym aspektem na który należy zwrócić uwagę podczas odchudzania jest aspekt ilościowy, to jakość spożywanej żywności również ma bardzo istotne znaczenie dla postępów pracy nad estetyką sylwetki. Warto sobie uświadomić, że nasz organizm posiada naturalne mechanizmy kontrolujące łaknienie. Niskojakościowa żywność doprowadza do ich zaburzenia – przez co częściej jesteśmy głodni i krócej odczuwamy stan sytości. W efekcie zjadamy więcej. Wysokojakościowe produkty żywnościowe działają dokładnie odwrotnie: sycą szybciej i na dłużej oraz sprawiają, że jemy mniej. Mało tego, spożywanie żywności wyższej jakości wiąże się także z istotnym zwiększeniem tempa przemiany materii, proces ten nosi nazwę termogenezy poposiłkowej i związany jest z trawieniem, wchłanianiem pokarmu i metabolizowaniem składników w nim zawartych. Wysokojakościowe produkty żywnościowe są również bardziej zasobne w składniki odżywcze o charakterze nieenergetycznym, co pozwala zapobiegać niedoborom żywieniowym i wyrównywać te już powstałe i co przekłada się na sprawność przebiegu wielu reakcji metabolicznych.

Jak rozpoznać produkty wysokiej jakości?

Jakość spożywanej żywności wbrew temu co można by sądzić, niekoniecznie związana jest z prestiżem firmy, która ją produkuje, ani też z intensywnością reklamowych kampanii promujących dane produkty. Jakość spożywanej żywności w dużej mierze związana jest ze stopniem jej przetworzenia. Im produkt mniej przetworzony technologicznie, tym z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że jest bardziej obfity w składniki odżywcze i mniej zasobny w substancje dodatkowe takie jak sztuczne barwniki i konserwanty.

Wbrew pozorom rozróżnianie produktów mniej od bardziej przetworzonych jest stosunkowo proste i logiczne. Nie trzeba być dietetykiem ani technologiem żywności by domyślić się, iż ziemniaki w formie jaką kupić można w warzywniaku są produktem mniej przetworzonym niż otrzymane z nich i sprzedawane w kolorowych paczkach chipsy czy frytki. Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku mięsa: szynka wieprzowa surowa czy też pierś z kurczaka są produktem mniej przetworzonym niż otrzymane z nich wędliny. Na tej samej zasadzie rozróżniać możemy świeże owoce od soków i dżemów, oleje nierafinowane, tłoczone na zimno od olejów rafinowanych, jogurty naturalne od jogurtów (a często po prostu pseudo-jogurtów) owocowych, etc.

Składniki, których należy unikać

Oczywiście na co dzień trudno jest niekiedy bazować jedynie na produktach nisko przetworzonych, zwłaszcza jak się jest leniwym, dlatego też sięgniecie przynajmniej raz po raz po produkty o wysokim stopniu przetworzenia uznać należy za nieuniknione. Również i w takich wypadkach obowiązują pewne zasady.  Zdecydowanie korzystnie jest dokonywać wstępnej selekcji z grubsza lustrując etykiety. Obecność w rubryce „skład” takich pozycji jak cukier, sacharoza, dekstroza, glukoza, syrop glukozowo-fruktozowy, syrop kukurydziany, a także oleje roślinne częściowo lub całkowicie utwardzone (uwodornione), tłuszcz cukierniczy - powinno stanowić wystarczający argument na rzecz zrezygnowania z konsumpcji takich wynalazków.

To właśnie wspomniane powyżej składniki w dużej mierze przyczyniają się do przyrostu niechcianej tkanki tłuszczowej, zaburzając pracę mechanizmów kontrolujących łaknienie i niekorzystnie wpływając na gospodarkę energetyczna organizmu. Ostrożność należy zachować nie tylko w przypadku produktów bazowych, ale także dodatków takich jak sosy, napoje, przyprawy, kostki rosołowe. To właśnie te „drobnostki” szczególnie łatwo umykają uwadze przemycając do menu niepożądane składniki.

Pamiętaj, że zawsze możesz skorzystać z pomocy specjalisty

Jeśli nie specjalnie chce Ci się poszerzać swoją wiedzę dotyczącą jakościowego i ilościowego doboru pokarmów pamiętaj, że zawsze masz możliwość skorzystania z pomocy wykwalifikowanego specjalisty – dietetyka. Dzięki temu nie tylko oszczędzisz czas i uwagę, ale nieocenione wsparcie osoby, która zna się nie tylko na żywieniu, ale również na wzmacnianiu motywacji. Ważne jednak jest by podczas konsultacji ze specjalistą w sposób otwarty mówić o czynnikach, które utrudniają pracę nad sylwetką. Niezależnie czy to będzie choroba, brak czasu czy też zwykłe lenistwo dietetyk na pewno weźmie to pod uwagę i postara się w sposób kompromisowy dopasować dietę w taki sposób, by jej realizacja nie była nadto kłopotliwa. Oczywiście finalny efekt uzależniony jest od zaangażowania obu stron tej relacji.

Podsumowanie

Lenistwo nie jest cechą, którą należałoby się szczycić. Nie oszukujmy się jednak, wszyscy w sobie mamy mniejszego lub większego „lenia”, który nieraz dochodzi do głosu. Ważne oczywiście jest by go nie dokarmiać, nie pielęgnować w sobie cechy, która paradoksalnie życia wcale nie ułatwia, a częściej prowadzi do rozmaitych problemów i obniżenia samooceny. Nie mniej lenistwo samo w sobie nie jest przeciwwskazaniem do podejmowania pracy nad sylwetką. Praktyka pokazuje, że osoby z natury leniwe również mogą poprawić swój wygląd i zmniejszyć poziom tkanki tłuszczowej o ile nie ulegną przekonaniu, iż odchudzanie związane jest z nadludzkim wysiłkiem. Najważniejsze jest to, iż podejmowanie choćby lekkiej pracy nad kompozycją sylwetki wraz z pojawieniem się pierwszych efektów zwiększa zapał do dalszych działań i pomaga… przezwyciężyć lenistwo!