2 rzeczy, o których powinieneś wiedzieć ćwicząc z „wirtualnym instruktorem”

Ilość zamieszczonych w Internecie filmików zawierających programy treningowe oraz porady żywieniowe jest ogromna. Stan taki ma oczywiście szereg plusów, gdyż czy to przy niedoborze środków finansowych czy też permanentnym braku czasu istnieje możliwość poćwiczenia przed monitorem, a ruch z reguły stanowi lepszą alternatywę do nic nie robienia. Wiele osób wpada jednak w pułapkę ćwiczeń pod „czujnym” okiem videoinstruktora. Na co należy zwrócić szczególną uwagę, jak dobrać odpowiedni zestaw ćwiczeń, czy każdy kto opublikuje film w sieci jest kompetentnym instruktorem… zapraszam do lektury.

Przeczytaj koniecznie:

Jak rozpoznać, czy wybrałem dobrego trenera personalnego?

„Brazylijskie pośladki”, „super mega mocny brzuch”. Wiele obiecujące tytuły = mierne efekty

Można by zaryzykować stwierdzenie, że osoby początkujące, z minimalną lub zerową wiedzą dotyczącą zarówno ćwiczeń, jak i żywienia, chcąc rozprawić się z kilogramami lub „ujędrnić i wysmuklić” ciało, szukając odpowiedniego zestawu treningowego dla siebie, wybiorą go kierując się przede wszystkim wiele obiecującym tytułem oraz… sylwetką instruktora. Niestety zarówno pierwsze jak i drugie kryterium nie daje gwarancji, że uzyskamy efekty, na które tak bardzo liczymy.

Dobry tytuł = duża liczba odsłon, czyli większa popularność filmu, a co za tym idzie osoby prowadzącej.

Należy wiedzieć, że pomimo obietnic wygimnastykowanego prezentera, nie ma możliwości wypracowania lub też odchudzenia tylko jednej partii ciała. Wykonując ćwiczenia angażujące tylko pośladki lub wyłącznie ramiona nie sprawi się, że te partie ulegną cudownemu „odtłuszczeniu”/umięśnieniu. „Nogi mam ok., ale muszę popracować nad brzuchem” – na pewno nie raz słyszeliście takie słowa, a delikwent je wypowiadający wybierał tylko i wyłącznie ćwiczenia angażujące mięśnie brzucha całkowicie (błędnie!) ignorując resztą ciała. Co zyskał? Niewiele. Najprawdopodobniej ból w okolicach odcinka lędźwiowego kręgosłupa.

Instruktor instruktorowi nie równy

Choć wygląd i prezentowana przez instruktora sportowa sylwetka w znacznym stopniu wpływają na chęć „współćwiczenia” w jego towarzystwie, to warto mieć na uwadze, że swojej formy nie wypracował on korzystając z 8 czy też 10-cio minutowych treningów wykonywanych raz dziennie, lecz zyskał ją dzięki solidnemu treningowi całego ciała oraz odpowiedniej, dostosowanej do indywidualnego zapotrzebowania diecie.

Kolejną, niezmiernie istotną sprawą, jest wartość merytoryczna tych „produkcji” filmowych. W obecnych czasach, gdy filmik do sieci może dodać każda osoba dysponująca chociażby kamerką internetową, należy zwrócić szczególną uwagę, czy instruktor wie, co robi, czy nie popełnia podstawowych błędów.

Oczywiście osobie początkującej i nieobytej z techniką ćwiczeń ciężko będzie wydać opinię i samodzielnie ocenić wartość filmiku. W takiej sytuacji warto poradzić się osoby bardziej doświadczonej, kompetentnej.

By uniknąć kontuzji, a także rzeczywiście wyciągnąć realne korzyści ze współpracy z „wirtualnym trenerem”, warto wziąć pod uwagę następujące aspekty:

  • Trenuj całe ciało, nie jego poszczególne części

  • Rozgrzewka i rozciąganie powinny stanowić obowiązkowy element filmiku

  • Dokładne, czytelne instrukcje dotyczące wykonywanych ćwiczeń połączone z precyzyjną, dokładną prezentacją. Jeżeli masz wątpliwości, czy wykonujesz ćwiczenie poprawnie lub też odczuwasz ból - przerwij je.

Niestety nawet najlepiej wybrany filmik z perfekcyjnym instruktażem treningowym nie będzie idealnie dobrany do możliwości fizycznych, kondycji oraz stanu zdrowia. Kontrola poprawności wykonywanych przez ciebie ćwiczeń także nie będzie możliwa i istnieje duże prawdopodobieństwo, że brak zaawansowania treningowego i czucia mięśniowego przełożą się na niedokładność, a co za tym idzie efekty nie będą takie, jakich oczekujesz.

W przypadku, gdy masz świadomość, że ćwiczenia wykonujesz niepoprawnie, to - dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia - po prostu wyjdź na intensywny spacer.