„Najlepszy” środek antykoncepcyjny…

Być może część z osób, sugerując się tematem, miała nadzieję, że pozna nowy, skuteczny, tani, ogólnodostępny, a przede wszystkim bezpieczny sposób chroniący przed zapłodnieniem. Niestety ci czytelnicy będą zaskoczeni, gdyż wcale – wbrew ich oczekiwaniom - nie będzie to artykuł tratujący o świeżo odkrytym,dającym 100% gwarancji środku zapobiegającym ciąży. Mowa będzie o … stresie. Zarówno tym spowodowanym pracą czy też sprawami „codziennymi”, jak i tym związanym z ogromną presją, pod którą znajdują się osoby chcące mieć potomka na przysłowiowe „już, zaraz, teraz”.

Przeczytaj koniecznie:

Czy stosowanie pigułek antykoncepcyjnych powoduje wzrost masy ciała?

Stres zamiast pigułki antykoncepcyjnej

Niezmiernie często zapominamy, jak istotne jest spełnianie podstawowych potrzeb organizmu. Zaniedbujemy dietę – jemy byle co, byle gdzie, w pośpiechu. Nie dbamy o to, by codzienne menu było odpowiednio zbilansowane, „wspierające” zdrowie, a co za tym idzie także dobre samopoczucie.

Podobnie rzecz ma się z odpoczynkiem, relaksem. Zbyt dużo uwagi  poświęconej pracy i obowiązkom, ogrom minut zmarnowanych na przeglądanie portali społecznościowych, a to wszystko kosztem czasu, który – co również przełożyłoby się na wydajność – powinien zostać przeznaczony na regenerację organizmu.

Zwróćcie uwagę, że wiele z ćwiczących osób w bardzo podobny sposób podchodzi do kwestii treningowych… Dosłownie i w przenośni „zajeżdżają” organizm, któremu w żaden sposób takie traktowanie nie służy.

W pewnym momencie okazuje się, że “bylejakość”, przemęczenie, sfrustrowanie oraz stres przenoszą się na tę dziedziną życia, którą jest aktywność seksualna. Organizm będący pod wpływem czynników stresogennych niezmiernie często „wyłącza” się: zanika pożądanie, dochodzi do wzmożonego uwalniania kortyzolu oraz prolaktyny (pojawiają się zaburzenia erekcji u mężczyzn oraz zaburzenia miesiączkowania u kobiet) – co bezpośrednio przekłada się na problemy z zapłodnieniem.
 

Jedzenie, praca, odpoczynek, seks… Żyj w zgodzie z naturą!

Natura wykazała się niezwykłą mądrością, i – choć wiele osób cierpi z tego powodu – zahamowanie płodności w okresie długotrwałych sytuacji stresowych ma swoje logiczne uzasadnienie. Głód (w tym wypadku np. wyniszczenie organizmu dietami) i skrajne przemęczenie (kiedyś wojny i ciężkie warunki życia, obecnie mocno obciążająca praca lub też permanentne, ciągnące się ciężkie sytuacje życiowe) nie są najlepszymi warunkami do tego, by zapewnić ewentualnemu potomstwu przeżycie. Matka natura – jak widać – wie, co robi. Dlatego warto obserwować znaki otrzymywane od organizmu, wsłuchać się w niego, spojrzeć na swoje życie z pozycji obserwatora.

Wdech, wydech… uspokój się, wycisz, zrelaksuj

Kiedy ciało poddane jest cierpieniu psychicznemu oraz/i fizycznemu, szanse na zajście w ciążę ulegają zmniejszeniu. Warto więc poświęcić czas i uwagę na nazwanie lub też „zlokalizowanie” źródeł czynnika powodującego stres, a następnie należałoby podjąć próby, by tenże zminimalizować lub (jeżeli istnieje taka możliwość) wyeliminować całkowicie. Zwierzęta przygotowujące się do rozmnażania i przyszłej opieki nad potomstwem szykują „gniazda”, czyli schronienia, które zapewnią im spokój, dadzą komfort oraz poczucie bezpieczeństwa. Nasz, czyli ludzki, instynkt i natura działają na dokładnie takich samych zasadach. Jeżeli nie ma możliwości pozbycia się źródła stresu, to wartym uwagi rozwiązaniem jest przyswojenie oraz aktywne wykorzystywanie technik relaksacyjnych, które pomogą odbudować poczucie wewnętrznej równowagi, wyciszą, uspokoją. W sytuacji, która jest ponad siły własne, która przerasta należy szukać wsparcia psychologa. Istotne jest także, choć niezmiernie trudne do wyegzekwowania, by na samym sobie nie wywierać zbyt dużej presji. Zdenerwowanie, nerwy, poczucie bezsilności są wprost proporcjonalne do problemów z zajściem w ciążę.