Jeden dzień świętowania wystarczy…

Jest poniedziałek, drugi dzień świąt i zarazem drugi, a dla niektórych trzeci już dzień świątecznego łakomstwa. To doskonały moment by wspomnieć o tym, że to właśnie dziś rozstrzygnie się „bilans strat i zysków” tej Wielkanocy. Innymi słowy, od dzisiejszych wyborów żywieniowych zależy to ile wskażą centymetr i waga przy najbliższym pomiarze. Można ten fakt oczywiście zignorować, a może wziąć sobie do serca i... no właśnie? Co najlepiej zrobić?

Przeczytaj koniecznie:

Czy cheat meal lub cheat day w trakcie trwania redukcji może mi zaszkodzić?

Świąteczne kilogramy

W jednym z ostatnich artykułów, wspominałem o tym, że znaczna część nadprogramowych kilogramów tkanki tłuszczowej, które na sobie nosimy, to właśnie wspomnienie świątecznego łakomstwa. Oczywiście nie chodzi tutaj o jeden epizod, ale o stałą praktykę, którą powielamy rok w rok z mniejszym lub większym (raczej z coraz większym), natężeniem. Ciekawych danych z tego zakresu, dostarczają wyniki badania opublikowane w European Journal of Clinical Nutrition. Studium dotyczyło zmian jakie zachodzą w masie i w składzie ciała u osób dorosłych w okresie świątecznym. W badaniu wzięło udział niemal 48 mężczyzn i 100 kobiet, w wieku od 18 do 65 lat. Okazało się, że średni przyrost masy ciała w okresie świąt u uczestników wynosił średnio około 0,8kg. Co istotne, towarzyszyły mu: wzrost ciśnienia tętniczego i wzrost częstotliwości tętna u badanych!

Oczywiście w praktyce, wcale tak być nie musi, a co najważniejsze powściągliwość w jedzeniu i piciu niekoniecznie jest czynnikiem niszczącym świąteczną atmosferę!

Jak to się dzieje, że święta są takie tuczące?

Mechanizmy leżące u podstaw świąteczno-kilogramowej zależności, raczej nie są zbyt skomplikowane. Utarło się, że w tym okresie jemy więcej niż zazwyczaj i sięgamy po bardziej tuczące potrawy. Sprzyja temu ogólnie pojęta „świąteczna atmosfera” - podobno - tradycja. Warto jednak dodać, że dawniej, zgodnie z tradycją kilkudniowe świętowanie poprzedzał kilkutygodniowy post. Dziś jednak z pierwszego elementu (czyli poszczenia) zrezygnowano, albo też – ma on charakter symboliczny, jakościowy raczej niż ilościowy, sama biesiada natomiast jest niczym nie ograniczona, a efekty jakie są – każdy widzi, albo przynajmniej – zobaczy, jak stanie na wadze, weźmie do ręki miarę lub też, gdy będzie próbował dopiąć ulubioną koszulę, sukienkę czy spodnie.

Drugi dzień świąt – newralgiczny moment

Warto wiedzieć, że momentem newralgicznym dla sylwetki jest nie tyle pierwszy – co drugi dzień świąt. To właśnie wtedy bowiem zasilane są już tylko rezerwy tłuszczowe. Dnia pierwszego najczęściej nadwyżka energetyczna trafia do częściowo opróżnionych jeszcze magazynów glikogenowych (nasz organizm posiada zdolność magazynowania nadwyżki węglowodanowej w mięśniach i w wątrobie) oraz do triacylogliceroli wewnątrzmięśniowych (są to rezerwy lipidowe, ale obecne nie w tkance tłuszczowej a w komórkach mięśniowych). Co więcej, istnieje szansa, że przy pierwszym dniu łakomstwa mechanizmy odpowiedzialne za inicjowanie procesu liponeogenezy (procesy, w których tłuszcze tworzone są z węglowodanów), nie ulegają jeszcze uaktywnieniu. Wszystko to sprawia, że jednodniowa biesiada, nie odbija się negatywnie na sylwetce, a niekiedy może wręcz się jej przysłużyć (np. u osób z niskim poziomem tkanki tłuszczowej, będących w toku redukcji jednodniowy „cheat” może podnieść poziom leptyny, podkręcając metabolizm).

Niestety, przedłużanie takiego rozpasania w czasie, prowadzi już niemal nieuchronnie do przyrostu tkanki tłuszczowej, a dodatkowo może sprzyjać pogorszeniu wrażliwości insulinowej, upośledzając metabolizm węglowodanów. To właśnie dlatego, drugi dzień świąt jest zazwyczaj „bardziej zabójczy” dla sylwetki niż dzień pierwszy. Mając ten fakt na uwadze, można się odpowiednio zmobilizować i podjąć działania zaradcze, powstrzymując się od zbyt beztroskiej konsumpcji.  

Wnioski

Zachowaniu umiaru w jedzeniu i piciu w dniu dzisiejszym może mieć niebagatelne znaczenie dla świątecznego bilansu zysków i strat. Warto mieć ten fakt na uwadze, zasiadając przy świątecznym stole. Przy odpowiednim podejściu, wczorajsze łakomstwa można wykorzystać jako rozpęd w robieniu formy.