Fitnessowa sylwetka a zaburzenia miesiączkowania - część 3

Jedną z podstawowych wątpliwości, jakie mają kobiety próbujące uporać się z zaburzeniami miesiączkowania jest ustalenie odpowiednich dla tego celu proporcji makroskładników. Dużo się mówi o tym, że niskie spożycie tłuszczu prowadzi do dysregulacji cykli miesięcznych. Z kolei węglowodany są niezbędne do utrzymania prawidłowych poziomów - leptyny i trójodotyroniny. W tym artykule zajmę się makroskładnikami i jak obiecałem zaproponuję rozwiązania umożliwiające ograniczenie wydzielania hormonów stresu podczas intensywnych treningów.

Przeczytaj koniecznie:

Fitnessowa sylwetka a zaburzenia miesiączkowania - część I

Autor artykułu:

Łukasz Kowalski jest doktorantem w Katedrze Dietetyki Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW. Prowadzi indywidualne konsultacje i seminaria dietetyczne. Jest także autorem kilkudziesięciu artykułów dotyczących żywienia i aktywności fizycznej opublikowanych w czasopismach, takich jak: Kulturystyka i Fitness Sport dla Wszystkich, Fitness Authority oraz Muscular Development.

kontakt: http://180rekompozycja.pl

Węglowodany

Niskie spożycie węglowodanów przyczynia się do obniżenia bardziej aktywnej biologicznie formy hormonu tarczycy - T3, czyli wspomnianej trójodotyroniny. Obok takiego przekonania niekiedy również można znaleźć bardziej szczegółowe informacje mówiące, że zmniejszenie spożycia węglowodanów poniżej 120 g na dzień prowadzi do upośledzenia konwersji tyroksyny (T4) do T3. W tym momencie przydałyby się dodatkowe wyjaśnienia.

Podwzgórze monitoruje, jakie są poziomy hormonów tarczycy i na tej podstawie wydziela tyreoliberynę (TRH), która następnie pobudza przysadkę do produkcji tyreotropiny (TSH). Przy niskich poziomach hormonów tarczycy podwzgórze (poprzez TSH) wysyła silny sygnał do przysadki, żeby „dać znać” tarczycy, że pożądane jest zwiększenie produkcji hormonów tarczycy. Tarczyca produkuje głównie T4. Tyroksyna to mniej aktywna forma hormonu tarczycy – dokładniej 5 x mniej aktywna niż T3. Poziom T3 ulega zwiększeniu głównie dzięki konwersji w różnych narządach i tkankach, wśród których jest wątroba, mięśnie szkieletowe, mózg i jelita. Tyroksyna może być przekształcana również do nieaktywnej formy - odwrotnej trójodtyroniny (rT3). Ciekawostka: około 20% T4 ulega konwersji do T3 w jelitach – z tego względu dbanie o mikroflorę jelitową jest ważne w kontekście utrzymywania T3 na prawidłowym poziomie [1].

Wracając do tematu - większość badań odnośnie wpływu węglowodanów na poziomy hormonów tarczycy została przeprowadzona w latach 70-80-tych. Bywa, że wnioski z tych badań wyciągane są zupełnie bezkrytycznie. Badania te posiadają jednak wiele ograniczeń, o których wypadałoby wspomnieć formując zalecenia. Po pierwsze, w części z tych badań głównymi źródłem tłuszczu w dietach wysokotłuszczowych (ubogich w węglowodany) były tanie, rafinowane oleje roślinne bogate w kwasy tłuszczowe omega-6 [2, 3, 4]. No cóż, badania były prowadzone w latach 70-80-tych – wtedy margaryna, olej sojowy i kukurydziany były postrzegane, jako zdrowsze alternatywy dla masła, jaj i oleju kokosowego. Problem polega na tym, że dziś (na szczęście) pewne poglądy uległy rewizji i dominujące źródła tłuszczów w dietach low-carb, paleo to właśnie masło, jaja i olej kokosowy – ubogie w kwasy tłuszczowe omega-6.