Czy „przekombinowana dieta” to także i Twój problem?

„Przekombinowana dieta” to termin mocno intuicyjny, ale po głębszym zastanowieniu pasuje idealnie do tego co dziś dzieje się w „obiegowej dietetyce”. Na co dzień jesteśmy zasypywani taką ilością informacji dotyczących tego jakie korzyści zdrowotne wynikają z niełączenia ze sobą pewnych pokarmów, jak dobrze na sylwetkę wpływają rotacje kaloryczne i węglowodanowe czy też jak skuteczne w podkręcaniu metabolizmu są posiłki oszukane, że najlepszym rozwiązaniem z możliwych wydaje się pogodzenie wszystkich, najbardziej przekonujących zaleceń w jedną całość i stworzenie „diety idealnej”.

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego dieta powinna być urozmaicona?


Lepsze wrogiem dobrego

Wymienione powyżej aspekty to elementarz dobrze przemyślanej diety. Dopiero gdy te warunki zostaną spełnione można myśleć o szczegółach takich jak ilość posiłków, rozmieszczenie węglowodanów o poszczególnych porach, rotowanie kaloriami na dni treningowe i nie treningowe czy niełączenie ze sobą pewnych produktów. To są po prostu dodatki, które nie powinny stanowić podstawy diety. Póki podstawy nie zostaną odpowiednio usystematyzowane, póki nie zostaną ugruntowane to „kombinowanie” przy szczegółach nic nie da.

Osobną kwestią jest ciągłe ulepszanie diety w przekonaniu, że uda się stworzyć idealny model żywienia. Idealna dieta nie istnieje, zawsze jest coś do poprawienia. Warto mieć na uwadze, że jeśli zmiany wprowadzane będą zbyt często to nie da się uchwycić przyczynowo-skutkowej zależności pomiędzy wprowadzeniem jakiegoś czynnika a reakcją organizmu. Oczywiście wiele zależy od tego jak wyglądają postępy – jeśli ich nie ma od pewnego czasu to jest to wskazanie do zmiany podejścia żywieniowego, jeśli jednak widać konsekwentny progres czy to w redukcji tkanki tłuszczowej czy też w budowie masy mięśniowej to po prostu nie ma sensu „ulepszać” diety, bo – jak mówi niezwykle trafne przysłowie – „lepsze bywa wrogiem dobrego”.

Kilka słów na zakończenie, czyli czy Twoje dieta jest przekombinowana?

Mając wszystkie wymienione aspekty na uwadze warto zrobić sobie mały rachunek sumienia i zastanowić się czy problem „przesadnego kombinowania” przy diecie nie jest aktualnym i do tej pory nieuświadamianym problemem. W tym celu proponuję odpowiedzieć na pytania:

czy należysz do osób, które przynajmniej raz w tygodniu „ulepszają” swoją dietę wprowadzając doń rozmaite poprawki w proporcjach makroskładników, podaży energii, czy w rozkładzie posiłków w ciągu dnia?

czy Twój sposób odżywiania stanowi połączenie różnych systemów żywieniowych od okresowego obniżania węglowodanów zaczynając, przez rotacje w spożyciu energii i makroskładników, na przerywanych postach i ładowaniu węglowodanowym kończąc?

czy bezustannie śledzisz jakie nowe diety robią się modne czy to na polskich czy zagranicznych forach i jak tylko jakaś zyska na popularności to zaraz wprowadzasz ją w życie?

Jeśli choć na jedno z powyższych pytań odpowiedziałeś twierdząco to możliwe, że trochę za dużo „kombinujesz” przy swojej diecie. Oczywiście, jeśli Twoje dynamiczne podejście się sprawdza i cały czas notujesz postępy, to nie będę Cię namawiać do zaniechania swoich działań, jeśli jednak czujesz się ciągle sfrustrowany brakiem postępów to proponuję wrócić do podstaw dietetyki i zacząć działać konsekwentnie. Być może takie podejście nie jest specjalnie modne, ale za to doskonale się sprawdza.