Siedem największych mitów na temat odchudzania

Redukcja tkanki tłuszczowej w teorii wydaje się być praktyką banalnie prostą, w końcu wystarczy po prostu zwalczyć lenistwo zmuszając się większej aktywności fizycznej i poskromić łakomstwo ograniczając spożycie pokarmu. Cóż, każdy kto choć raz w życiu się odchudzał wie, że sprawa wcale nie jest taka oczywista. W toku podejmowanych działań zazwyczaj co rusz pojawiają się ograniczenia i problemy, które komplikują pracę nad sylwetkę. W związku z tym od niepamiętnych czasów trwają starania by odkryć kamień filozoficzny odchudzania i opracować skuteczną metodę pozwalającą pozbyć nadprogramowych centymetrów i kilogramów. Niestety, chociaż teorii dotyczących tego zagadnienia jest pełno, znaczna część z tych najbardziej popularnych nie ma rzetelnego uzasadnienia. W niniejszym artykule zwrócę uwagę na największe mity dotyczące redukcji tkanki tłuszczowej.

Przeczytaj koniecznie:

Mity na temat białka.

 

Mit piąty : żeby schudnąć nie można nic jeść po godzinie 18

Zanim odezwą się głosy, że odgrzewam starego kotleta, na którego już nikt nie czeka i obalam dawno obalone mity powiem tak: naprawdę można się zdziwić jak wiele osób ciągle wierzy, że wieczorne jedzenie tuczy. Możliwe, że już ta symboliczna granica czasowa manifestująca się „godziną osiemnastą” została już zdemitologizowana, ale nadal bardzo popularne jest przekonanie, które głosi, iż jedząc w okresie wieczornym – ryzykujemy pogorszeniem kompozycji sylwetki. Co więcej, również w rozmaitych artykułach można spotkać się ze stwierdzeniem, że organizm ludzki w drugiej połowie dnia, zwłaszcza w porze wieczornej intensywnie odkłada dostarczone kalorie. Rezygnacja czy też przesunięcie jej w czasie na godziny popołudniowe jest wiec naturalną konsekwencją takiego sposobu myślenia. W praktyce przekonanie to jest oczywiście nieuzasadnione, a rezygnacja z kolacji może wręcz nierzadko nieść za sobą pewne negatywne konsekwencje. Otóż gdy jesteśmy głodni zwiększa się wydzielanie katecholamin takich jak adrenalina i noradrenalina co po prostu utrudnia zasypianie. W praktyce może się okazać, że przy wykluczeniu ostatniego posiłku trudno będzie zasnąć tak długo dopóki nie sięgniemy po coś do jedzenia. Dopowiem, że w takich chwilach zazwyczaj pojawia się ochota na „coś słodkiego”...

Mit szósty: im więcej białka w diecie – tym lepiej

Zwiększenie spożycia białka w okresie redukcji tkanki tłuszczowej może być z pewnością pomysłem dobrym (o ile na co dzień nie jemy zbyt dużo protein zbyt). Korzyści z takiej praktyki są trzy:

  • zmniejszenie katabolizmu (aminokwasy z pożywienia ochronią aminokwasy, które organizm mógłby „wytargać” z tkanki mięśniowej),
  • zmniejszenie ryzyka spowolnienia metabolizmu (białko jest najbardziej     termogennym składnikiem pokarmowym),
  • zmniejszenie łaknienia (jest to najważniejszy efekt wynikający ze zwiększonej podaży protein – jak bardzo ułatwia odchudzanie chyba nie muszę  przekonywać).     

Pomimo powyższych aspektów absolutnie nie jest tak, że im więcej protein tym lepiej. Osoby trenujące siłowo potrzebują w okresie redukcji około 2,3 – 3,1g białka na kg beztłuszczowej masy ciała. W praktyce nierzadko spotykam się z drastycznie wyższym spożyciem co nie tylko jest zupełnie nieuzasadnione, ale może być wręcz szkodliwe. Warto wiedzieć, że podczas metabolizmu aminokwasów w organizmie powstaje trujący amoniak, który musi zostać zneutralizowany do mocznika. Wydajność enzymów, które się tym zajmują jest ograniczona. Jeśli przekroczymy pewien pułap spożycia protein to grozi „podtrucie” amoniakiem. Efektem tego są: bóle głowy, „zamglony” umysł, nieustanne pragnienie i wiele innych.

Mit siódmy: chcąc pozbyć się tkanki tłuszczowej warto stosować l-karnitynę

Suplementy zawierające l-karnitynę reklamowane są jako środki wyraźnie przyspieszające spalanie tłuszczu zapasowego. Kolorowe wykresy i marketingowe opracowania w sposób prawie-naukowy opisują mechanizm działania tej substancji sugerując, że zwiększenie jej spożycia pomaga uzyskać pożądaną masę i skład ciała. W praktyce jednak sprawa nie wygląda wcale tak wesoło. Owszem, biologiczna rola l-karnityny polega na transportowaniu zaktywowanych wcześniej kwasów tłuszczowych do wnętrza mitochondriów komórkowych, gdzie mogą zostać spalone w procesie beta-oksydacji. Można śmiało stwierdzić, że bez l-karnityny wykorzystanie kwasów tłuszczowych o długich łańcuchach w procesach energetycznych byłoby niemożliwe. Fakt ten często przytaczany jest jako argument na korzyść stosowania tej substancji w celu przyspieszenia odchudzania. Warto jednak wiedzieć, iż fakt, że jakaś substancja bierze udział w określonym procesie metabolicznym, nie koniecznie oznacza, że zwiększenie jej podaży ten proces usprawni, podobnie jak procesu kopania rowów nie usprawni ofiarowanie robotnikowi drugiej czy trzeciej łopaty. Niestety wyniki eksperymentów z udziałem ludzi gdzie stosowano l-karnitynę nie nastrajają zbyt optymistycznie. Dlatego też nie należy sobie robić zbyt dużych nadziei w związku z przyjmowaniem suplementów zawierających wspomnianą substancję