Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Kuchnia

Największe kulturystyczne kłamstwa. Cz I

Największe kulturystyczne kłamstwa. Cz I
Maciej Sulikowski
Publika jest karmiona kłamstwami kulturystów od samego początku powstania tej dyscypliny. Niegdyś miało to wydźwięk tajemnicy, najlepsi bali się wykradzenia sekretów „budowania masy”. W kolejnych latach nastąpiła ewolucja – skrywanie, np. faktu stosowania farmakologii ma źródło marketingowe – jawne przyznanie się do dopingu mogłoby zniszczyć sprzedaż suplementów i odżywek diety, które są sygnowane sylwetkami i nazwiskami zawodowców. Dla przykładu, Arnold przyznał się do stosowania SAA i nie przeszkadza mu to w sprzedaży odżywek i suplementów. Podobnie stało się w przypadku Doriana Yatesa – który wielokrotnie mówił o sterydach które stosował.

Kłamstwo nr 1: „będziesz wyglądał jak kulturysta bez farmakologii, tylko zajmie to więcej czasu”

Jest to opowieść w rodzaju – wszyscy ludzie są równi, tylko… ilu znasz zawodników z klasą jaką prezentował Schwarzenegger czy Yates? Ilu znasz osobników wyciskających 335 kg ławce bez koszulki jak Rosjanin Sarychev? Ilu znasz podnoszących bez kostiumu 395 kg w martwym ciągu przy wadze ciała 90 kg jak Rosjanin Belyaev?  Nawet po kilkunastu latach pracy, nie będziesz wyglądał jak zawodowiec. Dlaczego? Gdyż kulturyści mają unikalny genotyp, pozwalający na nienormalne przerosty masy mięśniowej.  Istnieje wiele teorii na ten temat, jedna z nich mówi o mutacjach, zmianach w genach kodujących miostatynę – jest to czynnik negatywnie regulujący wzrost masy mięśniowej („Miostatyna (MSTN, GDF8) to polipeptyd należący do nadrodziny transformujących  czynników wzrostu β (GDF8β)).” [1] Inna z kolei teoria mówi o specyficznej adaptacji włókien do treningu siłowego (komórki satelitarne). Jakby tego było mało, wybitnie uzdolnieni zawodnicy stosują sterydy anaboliczno-androgenne, insulinę, hormon wzrostu (rhGH), insulinę, hormony tarczycy, preparaty SARM, peptydy uwalniające hormon wzrostu (ang. Growth Hormone-releasing peptides) czy beta-mimetyki (np. clenbuterol). Zapewne ta krótka lista nie wyczerpuje środków i metod stosowanych przez kulturystów. [2]

Poza tym, kulturyści doby Arnolda stosowali maksymalnie do 2 g różnych środków tygodniowo. Dorian Yates na początku lat 90 XX wieku już ponad 3.2 g tygodniowo (dodatkowo rhGH, niegdyś także stosował insulinę). Oczywiście, na seminariach Dorian przyznał do stosowania tylko ok. 1 g testosteronu oraz 500 mg nandrolonu/boldenonu tygodniowo i 50 mg metanabolu dziennie – co jest nieprawdopodobne.

FILM – DORIAN YATES opowiada m.in. o SAA:

Wniosek? Osoba bez predyspozycji genetycznych może poświęcić nawet kilkadziesiąt lat treningu i nigdy nie zbliży się nawet do obwodów, jakości umięśnienia oraz siły profesjonalnych kulturystów. Nawet stosowanie dużych dawek farmakologii nie gwarantuje sukcesu. Tabletki i fiolki jak na razie nie mogą zastąpić ciężkiej pracy oraz genetyki.

Kłamstwo nr 2: „im więcej trenujesz, tym więcej rośniesz”

Niestety, organizm nie działa w ten sposób. Największe straty w przyrostach masy mięśniowej wywołujesz zbyt częstym i intensywnym treningiem danej partii mięśniowej. Pełna regeneracja po ciężkiej sesji może zająć nawet 5-7 dni, po średniej intensywności 2-3 dni. Nadmierny trening powoduje wzrost stanu zapalnego w organizmie, spadek ilości testosteronu, GH oraz wzrost ilości kortyzolu. Dodatkowo zmniejsza się odpowiedź ze strony układu adrenergicznego – spada ilość dostępnych receptorów β2, nawet o 37%. Ma to kolosalne znaczenie dla wydolności fizycznej zawodnika – gdyż właśnie te receptory odpowiadają za szybkość pracy serca,  nasilenie lipolizy – spalanie podskórnej i wisceralnej tkanki tłuszczowej (wzrost stężenia wolnych kwasów tłuszczowych), zwiększenie frakcji HDL cholesterolu, nasilenie konwersji T4 i T3 (redukcja tkanki tłuszczowej), rozszerzenie naczyń krwionośnych czy w końcu glikogenolizy w mięśniach i wątrobie (dopływ glukozy uwolnionej z glikogenu, źródło energii do pracy mięśni) [6]. Clenbuterol, salbutamol czy efedryna oddziałują właśnie na te receptory (pierwsze dwie substancje selektywnie, efedryna nieselektywnie).

 

Naukowcy sprawdzili tezy o przetrenowaniu w bardzo bolesny sposób. Fry, Schilling, Weiss oraz Chiu w 2006 roku [5] do udziału w eksperymencie zaprosili 16 wytrenowanych sportowców. Podzielili ich na dwie grupy: kontrolna – trenowała siłowo 2x w tygodniu, używając maszyny „Tru Squat”. Grupa „przetrenowania” wykonywała intensywny trening w 10 seriach, z ciężarem równym 100% maksymalnego, na tej samej maszynie. Wykonywali owe 10 serii po 1 powtórzenie przysiadu każdego dnia, przez dwa tygodnie!

Wyniki?

  • Moc spadła o 36%
  • Siła spadła o 5% (przed 159.3 ± 10.1 kg, po = 151.4 ± 9.9 kg),
  • Badani nie mogli podjąć normalnego treningu nawet do 8 tygodni po zakończeniu eksperymentu! A rzekomo „przetrenowanie nie istnieje”!

Kolejne badanie podobne rezultaty – tym razem Nottle i Nosaka (2007) sprawdzili jak zbieganie trwające 40 minut, po bieżni nachylonej pod kątem 7% odbije się na wynikach zawodników.

Okazało się, że:

  • siła spadła o 15% w ćwiczeniach: prostowanie siedząc i uginanie nogi leżąc na specjalnej maszynie. Pomiarów dokonywano od 30 minut do 24 godzin po zakończeniu treningu.
  • moc szczytowa była mniejsza o 5% w trakcie testu Wingate,
  • ból mięśniowy był odczuwalny nawet do 72 godzin po zakończeniu treningu,
  • poziom kinazy kreatynowej (marker regeneracji) był podniesiony nawet do 120 godzin po zakończeniu pracy!

Wniosek? Odpoczynek jest częścią treningu, zbyt częsty i intensywny trening zmniejsza przyrosty, wydolność fizyczną, możliwość spalania tkanki tłuszczowej (regulacja ilości receptorów adrenergicznych, wzrost ilości kortyzolu, spadek adrenaliny i noradrenaliny) oraz może prowadzić do kontuzji.

Kłamstwo nr 3: „potrzebujesz zjadać tak ogromne ilości białka, iż nie dostarczysz ich z pożywienia”

Niestety, w wielu badaniach okazało się, że poza zmniejszeniem się ilości tkanki tłuszczowej w grupie dostarczającej 4.4 g lub 3.4 g na kg masy ciała białka – odnotowano porównywalne przyrosty mięśni jak przy podaży 1.8 lub 2.3 g białka w grupie kontrolnej [3,4]. Ile to jest 4.4 g białka? Ogromnie dużo – dla osoby ważącej 100 kg jest to 440 g białka. Dla uprzytomnienia, jaka to ilość, 100 g piersi bez skóry ma ok. 21.8 g białka, czyli 440 g białka odpowiada ponad 2 kilogramom kurczaka!

Wniosek? Nie musisz dostarczać gigantycznych ilości białka, to ma znikomy wpływ na przyrost masy mięśniowej.

Kłamstwo nr 4: „nie musisz być silny, by być wielki”

Nawet najsłabsi kulturyści w porównaniu do przeciętnego zjadacza chleba są silni. Mój znajomy, kulturysta o świetnej sylwetce, który nigdy nie stosował treningu siłowego, w martwym ciągu bez trudu podniósł 240 kg, w przysiadach wychodził poza 160 kg. Na drugim biegunie są kulturyści tacy jak ważący 160 kilogramowów Morgan Aste – wyciskający na ławce 6 x 250 kg (bez koszulki do wyciskania) czy przenoszący w spacerze farmera po 180 kg na rękę. Godny uwagi jest też np. Svend Karlsen który używał do przysiadów ciężaru 270 kg (przysiady przednie) oraz 480 kg (przysiady na suwnicy, siady Karlsena).

Wniosek? Zwiększanie ciężaru roboczego to najszybszy i najlepszy sposób na zmuszenie mięśni do cięższej pracy, wywołuje to większe napięcie wewnątrz-mięśniowe i zwiększa przyrost siły. Początkujący mogą rosnąć używając ciężarów które są lekkie (>50% CM), ale to krótkoterminowa zabawa. Po paru miesiącach regularnego treningu zaczynają się problemy.

 

Podpowiedź trenera:

Jeśli nie masz wystarczającej wiedzy - chętnie ułożymy profesjonalny plan za Ciebie. Dołącz do grona 90 000 zadowolonych klientów :)

  • Darmowe konsultacje z doświadczonym dietetykiem i trenerem
  • Ponad 6000 posiłków i 600 ćwiczeń, które możesz dowolnie wymieniać
Sprawdź ofertę