Co dzieje się z mięśniami gdy robisz się głodny?

Uczucie głodu nie jest niczym przyjemnym. Czy to jednak oznacza, że w momencie gdy zaczyna nam “burczeć w brzuchu” czy też gdy mamy niepohamowaną ochotę na coś do jedzenia, automatycznie uruchomieniu ulegają procesy kataboliczne w obrębie tkanki mięśniowej? Takie przekonanie jest niezwykle mocno rozpowszechnione w świecie fitness. Czy to możliwe jednak, by miało coś wspólnego z prawdą?

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego czuję głód po zjedzeniu posiłku i jak mu zaradzić?

Głód wczoraj i dziś

Uczucie głodu towarzyszy nam od zarania dziejów. W zasadzie można powiedzieć, że dzisiejsze czasy w tej kwestii są wyjątkowe. Z punktu widzenia ewolucji sytuacja, w której możemy permanentnie “zapobiegać” stanom dyskomfortu związanym z brakiem dostępności pożywienia, jest czymś absolutnie nowym. Supermarkety, osiedlowe sklepy, domowe lodówki przepełnione jedzeniem “na zapas” to coś, co w przyrodzie nie występuje. W naturze jedzenie trzeba zdobyć.  Warto o tych faktach przypominać, bo dziś uczucie głodu postrzegane bywa w świecie bodybuildingu jako coś niezwykle groźnego dla kompozycji sylwetki i dla metabolizmu. Podobno już chwilowe “głodowanie” powoduje utratę ciężko wypracowanej muskulatury oraz spowolnienie metabolizmu. Te przekonania warto skonfrontować z faktami.

Skąd bierze się uczucie głodu?

W toku ewolucji, ludzki organizm wykształcił dość skomplikowane mechanizmy pozwalające kontrolować łaknienie. Przy prawidłowym ich działaniu, możliwe jest pokrywanie potrzeb ustrojowych w kwestii dowozu:

  • energii,
  • składników budulcowych,
  • składników regulatorowych.

Co istotne, dzieje się to przy stosunkowo niewielkim ryzyku nadmiernego otłuszczenia. Cały proces regulowany jest przez szereg hormonów i neuropeptydów. Dzięki temu możliwe jest regulowanie stanami głodu i sytości zależnie od poziomu glukozy, aminokwasów i lipidów w krwiobiegu, a także od stanu wypełnienia żołądka, od poziomu zgromadzonych zasobów energetycznych i innych aspektów. Problem polega na tym, że w regulacji poboru pokarmu uczestniczą nie tylko neuropeptydy i hormony, ale również rozmaite okoliczności zewnętrzne, w tym: aspekty kulturowe, społeczne, a także - emocje.

To jednak nie wszystko!

Bardzo duże znaczenie mają także właściwości samego pokarmu - jego temperatura, wygląd, zapach i smak oraz obecność określonych składników. W przypadku spożycia niektórych pokarmów żywnościowych dużo szybciej odczuwamy głód, niż po zjedzeniu produktów innego typu i to pomimo tej samej kaloryczności. No dobrze, wiemy jakie jest uzasadnienie biologiczne głodu oraz, że regulacja łaknienia to proces bardzo skomplikowany. Nadal jednak pozostaje aktualne pytanie o metaboliczne konsekwencje uczucia głodu, a przede wszystkim o jego wpływ na mięśnie.

Głód a “status energetyczny” organizmu

Głód jest stanem, który może sygnalizować, że organizm prawdopodobnie boryka się z niską dostępnością energii pochodzącej z pożywienia. Tak może być, ale nie musi! Niekiedy mechanizmy kontroli łaknienia są rozregulowane i organizm reaguje “na wyrost”. Może się tak stać po długotrwałym i agresywnym odchudzaniu. Niekiedy też my sami mylimy głód z apetytem. Tymczasem “apetyt na..” może się pojawić pomimo, iż nie jesteśmy głodni a nawet wtedy, gdy jesteśmy najedzeni. To właśnie dlatego po sycącym obiedzie, mamy problem z odmówieniem sobie kawałka ciasta.

Mając te dane na uwadze, należy wziąć pod uwagę, że uczucie głodu (czy też niekiedy “głodu”) niekoniecznie musi być powiązane z tym, że organizm “nie ma dowozu energii”. Nawet jednak gdyby tak było, to i tak nie musiałoby się to wiązać z katabolizmem mięśniowym, bo przecież w stanie deficytu kalorycznego, organizm może sięgać do rezerw glikogenowych i lipidowych!