Czy zimne kąpiele pomagają schudnąć?

Po epoce wiary w to, że gruba odzież i neoprenowe pasy pomagają pozbyć się zbędnych centymetrów (i kilogramów) zmagazynowanych w tkance tłuszczowej, przyszła pora na „odchudzanie zimnem”. Pojawiają się pomysły, by w ramach wspomagania efektywności zabiegów żywieniowych i treningowych ukierunkowanych na obniżenie poziomu zatłuszczenia, zażywać regularnych lodowatych kąpieli. Czy jednak taka praktyka ma jakikolwiek sens?

Przeczytaj koniecznie:

Czy zimny prysznic po treningu to dobry pomysł?

 

Przykładowo zaobserwowano, że poziom brunatnej tkanki tłuszczowej jest istotnie niższy u osób z nadmierną masą ciała oraz u diabetyków. Obniżeniu ilości BAT sprzyja także brak aktywności fizycznej… Dostępne dane naukowe wskazują, że z jednej strony przyrost masy ciała sprzyja zmniejszeniu ilości BAT w ustroju, ale oczywiście z drugiej strony niski poziom BAT sprzyja rozwojowi nadwagi i otyłości. Mamy więc do czynienia z mechanizmem błędnego koła i tutaj dochodzimy do ciekawej obserwacji.

Otóż badania przeprowadzone na materiale zwierzęcym pokazują, że adaptacja organizmu do niskiej temperatury (będącej np. konsekwencją zmiany klimatu czy też – choćby zmiany pory roku), zachodzi przy wyraźnym zwiększeniu ilości BAT, która powstaje z tkanki tłuszczowej białej! Proces ten nazywany jest transdyferencjacją! Zależność tą potwierdzają badania na hodowlach komórkowych. Można więc zaryzykować hipotezę, iż mamy możliwość zwiększania ilości i aktywności BAT poprzez ekspozycję na działanie niskiej temperatury, przez co możemy nasilić spalanie tłuszczu zapasowego!

Zimne kąpiele w praktyce – wątpliwości

Zimne kąpiele to chyba najprostszy sposób na to, by w kontrolowanych (przewidywalnych) warunkach zapewnić sobie ekspozycję na działanie niskiej temperatury. Czy w ten sposób doprowadzimy do nasilenia syntezy BAT i zwiększenia jej aktywności? Cóż, istnieją wyraźne przesłanki by tak sądzić, choć zależność ta nie została w sposób odpowiedni zweryfikowana w badaniach naukowych. Problem może polegać na wyznaczeniu czasu trwania takiej kąpieli. W końcu przecież nie odzwierciedla ona okoliczności naturalnych występujących w przyrodzie, które stanowią czynnik do wzrostu ilości BAT. Czy więc istnieje jakiś referencyjny zakres czasowy po osiągnięciu którego ilość brązowych komórek tłuszczowych ulega efektywnemu zwiększeniu? Na to pytanie próżno szukać odpowiedzi… Kolejną niewiadomą jest też temperatura jaką musiałaby osiągnąć woda, do której wchodzimy by kąpiel była „skuteczna”. Tutaj niestety też brak danych źródłowych. Dodatkowo też – nie każdy organizm reaguje dobrze na wpływ takich zabiegów, zwłaszcza jak przybierają one ekstremalną formę – u niektórych osób o niższej odporności może dojść do rozwoju infekcji. No i jest też najbardziej deprymująca wątpliwość związana z wpływem zimnych kąpieli na uczucie głodu. Warto wiedzieć, że ekspozycja na działanie niskiej temperatury, powoduje wzrost łaknienia co jest związane z pobudzeniem termoreceptorów. Efekt jest naprawdę silny – można to skądinąd zaobserwować latem (w upały jeść się nie chce, a zimą jemy więcej i mamy ochotę na bardziej treściwe pokarmy).

Podsumowanie

Zażywanie zimnych kąpieli wydaje się być opcją, która może mieć potencjalne zastosowanie we wspomaganiu redukcji tkanki tłuszczowej, zarówno w ujęciu doraźnym (zimno powoduje nasilenie wydatkowania energii), jak i prawdopodobnie długofalowym (poprzez uruchomienie procesu transdyferencjacji komórek tkanki tłuszczowej białej w brązową), a niewykluczone też, że poprzez wpływ na wydzielanie hormonu wzrostu – choć ten ostatni aspekt jest najbardziej wątpliwy. Przed podjęciem takich zabiegów należy jednak wziąć pod uwagę, że po pierwsze – ich skuteczność nie została zweryfikowana, a po drugie - ich skutkiem mogą być:  infekcje górnych dróg oddechowych oraz wyraźne zwiększenie łaknienia.