Jak to jest z tym śniadaniem?

Z jednej strony śniadanie przedstawiane bywa jako „najważniejszy posiłek jedzony w ciągu dnia”, z drugiej strony natomiast coraz częściej można się spotkać z celowym omijaniem tego posiłku, w celu poprawy niektórych parametrów metabolicznych i w celu przyspieszenia spalania tłuszczu. Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy jedzenia śniadania przedstawiają na obronę swoich twierdzeń liczne argumenty. Na przekór jednym i drugim, chciałbym w niniejszym artykule oprzeć się na dość ciekawych danych naukowych, rzucających trochę inne światło na „śniadaniowy dylemat”.

Przeczytaj koniecznie:

Odchudzasz się? Zjedz jajko na śniadanie!

 

Pierwszy ciekawy eksperyment

Bardzo ciekawych danych w omawianej materii dostarcza opublikowany niedawno wynik badania, którego uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy:

  • pierwsza grupa regularnie spożywała śniadanie – posiłek miał być zjedzony przed godziną 11:00 i dostarczał około 700 kcal.
  • druga grupa nie spożywała śniadania, a pierwszy posiłek w jej wypadku miał być zjedzony najwcześniej po godzinie 12:00.
  • I tutaj mała uwaga: chociaż może się wydawać, że czasowa różnica pomiędzy obiema grupami w spożywaniu pierwszego posiłku była niewielka, to w praktyce sytuacja wyglądała odmiennie. Członkowie z grupy pierwszej mieli przykazane by zjeść śniadanie maksymalnie o godzinie 11:00, ale to przecież nie oznacza, że czekali do ostatniej chwili…

Eksperyment trwał łącznie 6 tygodni, na finiszu po zebraniu wszystkich danych wnioski były następujące:

  • ani omijanie, ani spożywanie śniadania nie oddziaływało na dobowe spożycie energii. Oznacza to, że uczestnicy, którzy nie jedli śniadania nadrabiali kalorycznie w kolejnych posiłkach ale nie ponad pułap, który dostarczyliby ze śniadania. Analogicznie ochotnicy spożywający śniadanie nie zwiększali w ten sposób podaży kalorii ogółem.
  • nie zaobserwowano, by podejmowane interwencje w odmienny sposób oddziaływały na masę i skład ciała,
  • nie zanotowano różnic w spoczynkowej przemianie materii, hormonów regulujących łaknienie, takich jak grelina i peptyd YY,
  • nie zanotowano także rozbieżności w stężeniu hormonów tarczycy,
  • osoby unikające śniadań miały niższą termogenezę związaną z wysiłkiem fizycznym w godzinach porannych, ale w późniejszym okresie ulegało to kompensacji.
  • nie zanotowano różnic pomiędzy interwencjami w poziomie lipidów (LDL, HDL, cholesterol całkowity i triglicerydy) i stężeniu białka C-reaktywnego.
  • co ciekawe, przy zastosowaniu testu obciążenia glukozą zaobserwowano wyższą odpowiedź ze strony insuliny w grupie unikającej śniadań!

Powyższe obserwacje są ciekawe z co najmniej dwóch powodów: po pierwsze wskazują one, że wbrew propagatorom jedzenia śniadań - unikanie tego posiłku wcale nie prowadzi do objadania się w późniejszych posiłkach, a po drugie pokazują - wbrew opiniom „przeciwników” spożywania śniadań, że rezygnacja z tego posiłku wcale nie nasila utraty tkanki tłuszczowej, ani też – nie poprawia wrażliwości insulinowej, a w tym aspekcie akurat wręcz może nieść za sobą skutek odwrotny!

Więcej na ten temat w poniższej publikacji:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4763497/

Wadą zaprezentowanego studium jest to, że nie dotyczyło ono sportowców, ani też – osób aktywnych fizycznie. Wzięły w nim udział jednostki borykające się z nadmierną masą ciała, nie powinno się więc przenosić zanotowanych wniosków w sposób bezpośredni na osoby szczupłe i wysportowane, na szczęście istnieją też dane prowadzone z udziałem osób o prawidłowej masie ciała i odnoszące się do aktywności fizycznej.