Witamina D – „więcej”, nie zawsze oznacza "lepiej"

O witaminie D ostatnio jest bardzo głośno, a wszystko to z powodu powszechności jej niedoborów. Faktycznie, znaczna część naszej populacji może cierpieć na niedobory tego związku, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Suplementacja w wielu wypadkach jest więc zdecydowanie wskazana. Problem polega na tym, że w kwestii podejścia do walorów tej witaminy zaczyna dominować podejście, zgodnie z którym „więcej” oznacza „lepiej”. Coraz częściej można spotkać się z nieprofesjonalnymi poradami by rutynowo przyjmować dawki witaminy D, nawet kilkunastokrotnie przekraczające dzienne zapotrzebowanie. Taki trend jest niepokojący z kilku powodów.

Przeczytaj koniecznie:

Składniki mineralne z bliższej perspektywy

 

Problem nadmiernej gorliwości

Chociaż mogłoby się wydawać, że stosowanie dużych dawek witaminy D jest uzasadnione przede wszystkim wtedy, gdy przez długie lata jej podaż z dietą i endogenna synteza były niewystarczające, to sytuacja wcale nie jest taka prosta. Otóż okazuje się, że w naszym społeczeństwie znacząca grupa osób cierpi na trzeciorzędową nadczynność przytarczyc, która może być wywołana właśnie długotrwałymi niedoborami witaminy D. Do wspomnianej nadczynności dochodzi wtedy, gdy pobór wapnia z przewodu pokarmowego jest bardzo niski w stosunku do zapotrzebowania (czemu sprzyja i niska podaż tego pierwiastka i nadmierne spożycie fosforu i – niedobór witaminy D), co mobilizuje przytarczyce do wydzielania większych ilości parathormonu. Gdy na ten stan nagle zwiększy się drastycznie podaż witaminy D może pojawić się wzrost stężenia wapnia w surowicy do takich pułapów, że spowoduje to istotny wzrost ryzyka wystąpienia kamicy nerkowej, żółciowej i chorób trzustki. Tak więc, przed zaordynowaniem dawek wysokich witaminy D warto byłoby oznaczyć i poziom tej witaminy i również poziom wapnia, fosforu i parathormonu.

Warto wiedzieć, że oznaczanie poziomu parathormonu jest zasadne również w toku suplementacji dużymi dawkami witaminy D. Nieraz bowiem zdarza się tak, że poziom wspomnianego hormonu sukcesywnie się obniża aż do pułapów poniżej wartości referencyjnych. Warto wiedzieć, że to samo w sobie możne stanowić potencjalny czynnik ryzyka rozwoju osteoporozy. Ten aspekt bywa zupełnie pomijany, a może mieć dość istotne znaczenie.

To jaka dawka?

Za dawkę bezpieczną witaminy D uznaje się taką, która nie przekracza 4000 IU. Przy czym warto wspomnieć, że osoby bez niedoborów zgodnie z obowiązującymi zaleceniami powinny przyjmować około 800 – 1000 IU. W przypadku otyłości i zaburzeń gospodarki glukozowej zaleca się dawki do 2000 IU. Czy należy dodawać doń witaminę K2? Cóż, są ku temu teoretyczne przesłanki. Omówiłem je po części (w kontekście wpływu na układ krążenia), w artykule dostępnym pod poniższym linkiem:

http://potreningu.pl/articles/2015/witamina-d-a-uklad-krazenia-oraz-intrygujaca-wlasciwosc-witaminy-k2

Podsumowanie

Witamina D, pomimo bardzo szerokiej biologicznej roili i pomimo tego, że jej niedobory są częste – nie powinna być przyjmowana w sposób bezkrytyczny. Absolutnie każda substancja może okazać się szkodliwa w odpowiedniej dawce. Dotyczy to również związków tak niewinnych i „zdrowych” jak witaminy. Warto o tym pamiętać.

 

Źródła: Autier, P., Boniol, M., Pizot, C., & Mullie, P. (2014). Vitamin D status and ill health: a systematic review The Lancet Diabetes & Endocrinology, 2 (1), 76-89 Al Mheid, I., Patel, R., Tangpricha, V., & Quyyumi, A. (2013). Vitamin D and cardiovascular disease: is the evidence solid? European Heart Journal, 34 (48), 3691-3698 Thayer, Z. (2014). The Vitamin D Hypothesis Revisited: Race-Based Disparities in Birth Outcomes in the United States and Ultraviolet Light Availability American Journal of Epidemiology, 179 (8), 947-955