Jedzenie jako forma spędzania wolnego czasu…

Chociaż mogłoby się wydawać, że konsumpcja pokarmu to działanie wymierzone jedynie na dostarczenie organizmowi energii i składników odżywczych, to rzeczywistość wygląda inaczej. Niestety bardzo często objadamy się nie z powodu odczuwania głodu fizycznego, ale z innych powodów, które mają niekiedy zaskakujące podłoże. Przykładem takiej praktyki może być traktowanie konsumpcji jako… sposobu na zabicie nudy i przyjemne spędzenie wolnego czasu!

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego jedzenie powinno być smaczne?

Głód zwany nudą

Podobno najgorsza śmierć to śmierć z nudów. Tak mówią mądrości ludowe i jest w tym ziarno prawdy. Wszyscy wiedzą jaka nuda jest nieprzyjemna, ale nie każdy potrafi precyzyjnie zdefiniować ten stan. Otóż nuda to stan emocjonalny wywołany bądź to bezczynnością, bądź też monotonią, jednostajnością, brakiem stymulujących bodźców. Można nudę określić też jako deficyt pozytywnych wrażeń i pozytywnych emocji. Można zaryzykować twierdzenie, że jest to forma głodu, „mylona” przez nas z głodem fizycznym i w konsekwencji zaspokajana poprzez konsumpcję pokarmu. Proste? Ano proste, ale nieraz tragiczne w skutkach!

Jedzenie jako lek na nudę

Akt spożywania pokarmu może być źródłem pozytywnych bodźców dla organizmu. W czasie jedzenia smacznych posiłków – odczuwamy przyjemność, która… zabija nudę. Innymi słowy konsumowanie np. czekolady lub sernika, kompensuje głód emocjonalny bez większego zaangażowania z naszej strony. Związane jest to nie tylko z wpływem zawartych w jedzeniu składników (takich jak glukoza) na układ nerwowy (wzrost produkcji serotoniny), ale wynika także z doznań smakowych oraz z samej czynności żucia, która – jak pokazują badania – doprowadza do obniżenia poziomu kortyzolu. Co ciekawe, za szczególnie pozytywne odbieramy wrażenia pojawiające się przy konsumpcji pokarmów jednocześnie słodkich i tłustych a także słonych. Są to produkty, w przypadku których podczas konsumpcji dochodzi do zaburzenia mechanizmu kontroli łaknienia co powoduje przejadanie się.

Przyczyna problemu

Nasze dzisiejsze podejście do kwestii zaspokajania potrzeb emocjonalnych jest z jednej strony skomplikowane, a z drugiej – niemetodyczne i niekonsekwentne.  Z jednej strony nie poświęcamy odpowiedniej uwagi kwestii planowania wolnego czasu w taki sposób by znaleźć sobie zajęcie. W efekcie wybieramy bierny odpoczynek, który jest… nudny. Nasz organizm chce działać, ale zarazem – jest leniwy. Wybieramy więc najprostszą formę rozrywki czyli – jedzenie. Owszem, wyrzuty sumienia i poczucie winy nierzadko pojawiają się po takich epizodach, ale nie towarzyszy im działanie mające na celu rozwiązanie problemu.

Co można z tym zrobić?

Chyba nie odkryję Ameryki jak napiszę, że najbardziej skutecznym rozwiązaniem opisanego powyżej problemu jest znalezienie sobie absorbującego zajęcia. Łatwo zauważyć, że często problem „podjadania” nie pojawia się w pracy, czy wtedy gdy mamy napięty plan dnia, albo – ciężkie treningi. Nie. Problem podjadania pojawia się wtedy, gdy mamy więcej czasu wolnego. Przecież rozwiązanie jest oczywiste. Skarżenie się na „brak pomysłu” zasługuje na napiętnowanie.  Warto na chwilę złapać dystans a następnie wymyślić sobie zajecie, które sprawia frajdę, ale zarazem takie – które wymaga od nas pewnego wysiłku. Szczególnie pożądana będzie tutaj aktywność fizyczna, niekoniecznie trening na siłowni czy bieganie.