Jak utrzymać dietę na wakacyjnym wyjeździe?

Masz za sobą kilka tygodni dietetycznych wyrzeczeń, wiadra potu wylane na siłowni, kilogramy zjedzonych proszków, tabletek i kapsułek odchudzających dzięki czemu udało Ci się uzyskać zaplanowany efekt w postaci szczupłej, wysportowanej sylwetki – a teraz pojawia się pytanie: jak nie zaprzepaścić wypracowanej formy przez tydzień czy dwa długo wyczekiwanych wakacji?

Przeczytaj koniecznie:

Czy suplementy mogą zastąpić dietę?

Z podobnym problemem boryka się znaczna część urlopowiczów. Zwłaszcza osoby z dużą tendencją do tycia często wyjeżdżają na wakacje w stresie, że oto wypiją kilka drinków, raz po raz zjedzą kebab, pizzę, porcję frytek i na brzuchu czy biodrach pojawi się dodatkowa warstwa tłuszczu, z którym dopiero co skończyli wyniszczającą walkę. Faktycznie, długotrwała, niskokaloryczna dieta odchudzająca sprawić może, że tempo przemian metabolicznych ulegnie spowolnieniu. W konsekwencji organizm wszelkie nadprogramowe kalorie skrupulatnie odkłada, jakby obawiał się, że za moment znów przyjdzie „kryzys” a on zostanie bez zapasów. Sytuację komplikuje fakt, iż wakacyjny wyjazd jakby z definicji nastraja do folgowania sobie i popuszczania pasa. Na szczęście jest kilka sposobów na to, by temu zaradzić, nie psując sobie przy okazji dobrej zabawy. Pewne poświęcenie będzie jednak potrzebne.

Po pierwsze nie możesz się przesadnie stresować samym wyjazdem na wakacje i tym, że zrujnujesz sobie sylwetkę. Jedziesz by wypocząć, a nie po to by się zamartwiać czy katować. Jeśli swoją uwagę będziesz skupiać tylko na tym, by być za wszelką cenę „fit”, to może się okazać, że wakacje zmienią się w udrękę i z pewnością nie wrócisz z nich odprężony. Poza tym silny stres powoduje, że w ramach jego kompensacji mamy większą ochotę na niezdrowe przekąski, a dodatkowo nasz organizm w sytuacji stresowej chętniej „spala” mięśnie, a po dostarczeniu porcji kalorii – skuteczniej odkłada tłuszcz. Osoby żyjące w stresie, choć niekoniecznie muszą być grube, to mają więcej tkanki tłuszczowej i mniej tkanki mięśniowej niż osoby o pogodnym usposobieniu. Tak więc nie warto się stresować i należy się postarać, aby miło spędzać czas.

Po drugie: nie szalej z niskokaloryczną dietą i dodatkami. Zabieranie ze sobą całej torby odżywek proteinowych i suplementów odchudzających, odmawianie sobie wszelkich kulinarnych przyjemności, prowadzenie rygorystycznej diety bazującej na kiełkach, chrupkim pieczywie, chudych wędlinach i odtłuszczonym twarogu możliwe, że i uchroni Cię przed dodatkowymi kilogramami, ale mówiąc brutalnie - zniszczy Ci wakacje.  Oczywiście daleki jestem od lansowania przesadnie i bezkrytycznego podejścia do wszelkich form dogadzania swojemu podniebieniu niezdrowymi przekąskami. Skłaniam się raczej ku poszukiwaniu złotego środka – zachowanie pewnej równowagi i przemyślany dobór potraw i deserów to najrozsądniejsze rozwiązanie.

Stołując się w restauracjach, barach szybkiej obsługi i innych punktach gastronomicznych staraj się wybierać wartościowe dania zawierające np. grillowane, pieczone lub duszone czy też surowe.  Najlepszym źródłem białka będzie chude mięso drobiowe, wołowe lub wieprzowe oraz dziczyzna. Znakomitym rozwiązaniem będą także ryby morskie, które dodatkowo zawierają kwasy tłuszczowe omega 3 - cenne dla zdrowia i sylwetki. Oczywiście unikać należy wersji smażonych, a zwłaszcza  panierowanych.

Źródłem węglowodanów powinien być ryż lub ziemniaki (również kasze – ale te serwowane są rzadko), bez ciężkich dodatków. Zwracaj także  uwagę na dodatek świeżych lub gotowanych na parze warzyw. Uważaj na sosy dodawane do sałatek, niejednokrotnie ich kaloryczność jest zatrważająca. Z deserów – najlepsze będą owoce świeże i owocowe koktajle, bakalie, sorbety, a także lekkie lody bez polewy, bitej śmietany i owocowych sosów. Jako przekąski zasobne w witaminy, składniki mineralne, białko, błonnik oraz zdrowe tłuszcze podjadaj orzechy włoskie, nerkowca lub migdały.

Staraj się pić napoje nisko- lub bezkaloryczne takie jak woda mineralna, ewentualnie soki rozcieńczone z wodą. Drinki też wybieraj lekkie, piwa – jasne, wódkę – czystą, a wina – wytrawne. Nie dosładzaj kawy i herbaty, jeśli pijasz colę – piją tę bez dodatku cukru. Uwierz mi, że te szczegóły mają spore znaczenie, zwłaszcza bowiem na wakacjach lubimy sporą dawkę energii dostarczać w płynie w postaci cukrów prostych zawartych w popularnych napojach.

Warto także pamiętać o kwestii ilościowej. Nawet jedząc najzdrowsze i najbardziej dietetyczne potrawy – warto zachować umiar (kwestia ta nie dotyczy jedynie surowych i gotowanych warzyw zielonych bez sosów i innych dodatków). Przejadanie się nie jest praktyką w Twoim przypadku pożądaną, staraj się jeść tyle by minął głód, ale nie doprowadzaj nigdy do stanu, w którym ledwo możesz się ruszać. Można jeść smacznie i z umiarem.

Ostatnia porada dotyczy aktywności fizycznej, przy czym pamiętaj, że mamy wakacje, tak więc jesteś nad wodą – pływaj, jesteś w górach – chodź na górskie wycieczki, odwiedzasz zagraniczną metropolię – zwiedzaj. To się nazywa aktywny wypoczynek, wbrew pozorom on również daje poczucie odprężenia, a dodatkowo pomaga spalać nadprogramowe kalorie.

Wakacyjny  wyjazd wcale nie musi skończyć się dodatkową warstwą tłuszczu na biodrach czy brzuchu. Opisane tutaj „półśrodki”, choć wydają się małoznaczące - w sposób istotny wpływają na Twoją formę fizyczną, zwalniają też z myślenia o kaloriach, białkach, tłuszczach i węglowodanach – masz po prostu świadomość, że dokonujesz rozsądnych wyborów.

W czasie wakacji również można być „fit”, trzeba jednak zachować umiar i nie katować siebie dietą i treningami. Urlop jest po to by wypoczywać i relaksować się, warto o tym pamiętać.