W jedzeniu jest coraz więcej cukru!

W czasach kiedy studiowałem dietetykę, jeden z wykładowców zwykł przekonywać, że cukier jest w stanie sprawić, iż nawet tektura wyda się smaczna i namawiał serdecznie by w warunkach domowych przeprowadzać kontrowersyjne eksperymenty przy użyciu cukru, aromatu do ciast i niejadalnych nieraz artykułów takich jak choćby celulozowa serwetka. Faktycznie łatwo było zauważyć, że mając w domu pełną cukierniczkę łatwo przygotować przyjemny w smaku posiłek z produktów nie nadających się do konsumpcji.

Przeczytaj koniecznie:

Jeśli coś słodkiego to tylko z cynamonem

Od kilkudziesięciu lat przeciętna zawartość cukrów rafinowanych w artykułach spożywczych systematycznie się zwiększa. Mówiąc wprost produkty żywnościowe stają się coraz słodsze, przy czym tendencja ta dotyczy nie tylko ciastek, cukierków, czekolad i innych łakoci, ale również pokarmów z nimi zupełnie niekojarzonych takich jak produkty pochodzenia zbożowego (pieczywo, pyzy, ciasto na pizzę), przetwory mleczne (twarożki, maślanki, kefiry, jogurty) czy rozmaite dania instant (zupki w proszku) i dania gotowe oraz sosy.Przykładem dobitnym niech będą coraz słodsze hamburgery serwowane w barach szybkiej obsługi!Lustrując uważnie etykiety niektórych produktów spożywczych, aż zdziwienie człowieka ogarnia, że mieszanka wypełniaczy, barwników, aromatów i cukru sprawia, że ich spożyciu towarzyszy przyjemne uczucie zadowolenia.

Szczególnie popularne w ciągu ostatniej dekady stało się nadawanie produktom żywnościowym i rozmaitym potrawom pikantno-słodkiego smaku. Jak się okazuje takie mieszanki sprawiają raz, że wydaje nam się, iż dany pokarm zawiera mniej cukru niż w istocie, a dwa sprawiają, że odczucie sytości specyficznej pojawia się później. Sytość specyficzna to pojęcie odnoszące się do spadku przyjemności odczuwanej w następstwie reakcji na smak i aromat spożywanego w danej chwili jedzenia, czemu towarzyszy zazwyczaj wzrost zainteresowania produktami odmiennej smakowitości. W miarę spożywania danego pokarmu wyczerpują się zapasy energii w komórkach receptorów smakowych, co upośledza przekazywanie sygnałów do mózgu odczytywanych jako informacja na temat smakowitości, przez co staje się on nieatrakcyjny. Wzmocnieniu ulega natomiast ochota na smaki odmienne. W praktyce polega to na tym, że zjadając się słonym popcornem w pewnym momencie mamy go dość, chętnie natomiast zjedlibyśmy loda lub czekoladę, czyli pokarm o odmiennym smaku. W przypadku pokarmów słodko-kwaśnych czy słodko-pikantnych odczucie to pojawia się relatywnie później.

Dodatkowym problemem jest postępująca adaptacja zmysłów zachodząca w dłuższej perspektywie czasowej. Jedząc regularnie słodkie pokarmy z czasem potrzebujemy coraz silniejszych bodźców smakowych by ich konsumpcja była dla nas satysfakcjonująca. Niestety nasze receptory ulegają stopniowej adaptacji, a nierzadko już kilkukrotne spożycie słodszych niż zwykle pokarmów sprawia, że przyzwyczajamy się  do wyższego natężenia słodkiego smaku i preferujemy coraz bardziej słodkie pokarmy bądź też spożywamy coraz większe ich ilości. Pocieszający jest fakt, iż zależność ta jest dwukierunkowa. O tym, że subiektywne odczucie natężenia słodkiego smaku ma charakter wysoce indywidualny i można na nie wpływać przekonują się osoby, które po dłuższym okresie regularnego picia słodkiej herbaty postanawiają zrezygnować z dodatku cukru. Po pewnym czasie próba wypicia posłodzonej „jak dawniej” herbaty jest źródłem nieprzyjemnych doznań – napój wydaje się bowiem zdecydowanie zbyt słodki, pomimo iż jeszcze kilka tygodni wcześniej wydawał się smaczny.

Biorąc pod uwagę fakt, że dostępna w sklepach żywności jest coraz bardziej zasobna w cukry rafinowane, z niezwykłą starannością powinniśmy dokonywać selekcji spożywanych pokarmów. Uważna lustracja etykiety to w dzisiejszych czasach niestety wymóg, w innym wypadku bowiem trudno będzie zapanować nam nad udziałem cukrów takich jak sacharoza czy fruktoza w naszej diecie. Chociaż zauważyć można trend polegający na tym, że na rynku pojawia się coraz więcej produktów o obniżonej wartości energetycznej, to w praktyce niestety często obniżanie kaloryczności sprowadza się do zastępowania tłuszczu – cukrem…

Źródła: • www.salon.com