Sześć naiwnych wymówek dotyczących zdrowego odżywiania

„Niestety w obecnej sytuacji nie mogę sobie pozwolić na dietę” – tego typu wypowiedzi regularnie pojawiają się na internetowych forach dyskusyjnych. Co więcej, takim myśleniem kieruje się znaczna część Polaków, którzy w zasadzie to chcieliby zadbać o swój wygląd i swoje zdrowie, ale wydaje im się, że nie mają ku temu odpowiednich warunków. Tymczasem chociaż wdrożenie diety idealnej faktycznie często jest kłopotliwe, to zmienić swoje nawyki żywieniowe na lepsze może każdy, wbrew niesprzyjającym okolicznościom. W niniejszym artykule postaram się rozprawić z najpopularniejszymi wymówkami.

Przeczytaj koniecznie:

Mity żywieniowe oraz popularne wymówki i usprawiedliwienia

Nie mam czasu na dietę

Praca, szkoła, obowiązki domowe, codzienne zakupy, zobowiązania wobec znajomych, wreszcie zasłużony, lecz ciągle zbyt krótki sen. Wszystko to wydaje się zapełniać dobę na tyle kompletnie i szczelnie, że wygospodarowanie dodatkowej porcji wolnego czasu by spędzić go w kuchni wydaje się po prostu niemożliwe. Tymczasem warto sobie uświadomić, że poprawa nawyków żywieniowych nie musi być specjalnie czasochłonna. Wiele zależy tutaj od organizacji planu dnia i ewentualnej skłonności do rezygnacji z czynności jałowych i chwil spędzanych przed telewizorem lub komputerem.

Wbrew obiegowym opiniom nie trzeba jeść sześciu czy pięciu posiłków w ciągu dnia i nie ma konieczności bazowania jedynie na potrawach gotowanych czy pieczonych. Przykładowo: porcja orzechów, jogurt naturalny, banan – to wartościowe drugie śniadanie, które przygotować i zjeść można w kilka sekund. Nawet obiad można przyrządzić w moment. Filetowany łosoś gotuje się dosłownie 10 – 15 minut, podobnie jak ryż, dodając do dania mix sałat i łyżkę oliwy mamy zdrowy i wartościowy posiłek w kwadrans.

Nie stać mnie na dietę

Chociaż wspomniany przeze mnie przed chwilą łosoś stanowić może cenny składnik jadłospisu, to zgadzam się, że jego cena może okazać się odstraszająca. Na szczęście zdrowa i przemyślana dieta nie musi opierać się jedynie na rybach takich jak łosoś. Co więcej zdrowa i przemyślana dieta w ogóle nie musi być droższa od diety zwyczajowej. Ziemniaki i płatki owsiane to tanie i wartościowe źródło skrobi, podroby takie jak wątróbka, a także wieprzowina (szynka, łopatka), udka z kurczaka, ryby takie jak śledź czy morszczuk to wartościowe źródło białka, olej rzepakowy, masło, smalec – stanowić mogą przystępne cenowo źródła tłuszczu. Dodajmy do tego sezonowe warzywa i owoce i mamy zdrowia i tanią dietę.

Na wszelki wypadek wspomnę też, iż okazuje się, że wiele osób odżywiających się „jak popadnie” niesłusznie zaniża koszt swojej codziennej diety, co związane jest z wypieranymi przekąskami podjadanymi między posiłkami (batonikami, cukierkami, puszkami coli, etc.). Tak naprawdę dodatkowe „grzeszki” pojawiające się w ciągu dnia mogą okazać się niekiedy bardziej kosztowne niż bazowe posiłki. Myślę, że zdecydowanie warto mieć to na uwadze dokonując ogólnego rozrachunku.

Nie jestem w stanie odmówić sobie ulubionych potraw

Tą wypowiedź adresuję do wszystkich, którym wydaje się, że zdrowa dieta opiera się na ryżu, sałacie i suchej jak wiór piersi z kurczaka: zdrowa dieta też może być smaczna! Powiem więcej – może być smaczniejsza niż dieta niezdrowa. Trzeba jednak uwolnić się od stereotypowego myślenia, nie powielać wytartych schematów i nie kopiować kulturystycznych jadłospisów zamieszczanych w prasie branżowej, smakujących jak płyta paździerzowa z zaprawą murarską. W zamian sugeruję zajrzeć do naszej portalowej kuchni lub rozejrzeć się za innym źródłem inspiracji kulinarnych.

Już same nazwy potraw takie jak: grillowany kurczak z sosem czosnkowym i pieczonymi ziemniakami, sałatka z fetą, rukolą i orzechami, koktajl malinowo-kokosowy, domowe lody truskawkowe – brzmią apetycznie i zachęcająco, a prawda jest taka, że dania nimi opatrzone są nie tylko smaczne ale i wartościowe. A nawet jeśli komuś przyjdzie nieraz ochota na hamburgera czy pizzę – nic nie stoi na przeszkodzie by od święta sobie na takie skok w bok pozwolić. O ile oczywiście na co dzień odżywiać będziemy się zdrowo.

Nie jestem gruby wiec nie potrzebuję diety

Jeśli nie zwracasz uwagi na to co jesz, a pomimo to wyglądasz i czujesz się świetnie, to gratuluję, albo masz niesamowitą intuicję żywieniową, albo dobre geny. Nie chciałbym Ci odpierać dobrego samopoczucia, ale wiedz, że stan w którym aktualnie sie znajdujesz może nie być wieczny. Niestety wraz z upływem czasu ludzka sylwetka i stan zdrowia sukcesywnie zaczynają się zmieniać. I w pewnym wieku zmiany te nie są już specjalnie pożądane. Wbrew pozorom nie wszystkie są także nieuniknione, znaczna część z nich wynika z nieprawidłowego sposobu odżywiania i kumulacji jego efektów. Skuteczną metodą zapobiegawczą jest zmiana nawyków żywieniowych

Oczywiście można wychodzić z założenia, że „na dietę przyjdzie jeszcze czas” i czekać na odpowiedni moment w postaci degrengolady formy fizycznej, tyle że wtedy efekty podejmowanych działań nie zawsze są w pełni satysfakcjonujące. Metoda „gaszenia pożaru” jest zawsze rozwiązaniem gorszym niż profilaktyka. Z resztą korzyści wynikające ze zmiany sposobu odżywiania pojawiają się bardzo szybko i obejmują poprawę kondycji i samopoczucia.

Nie potrzebuję diety, bo biorę witaminy

„Nie jem warzyw i owoców, ale biorę multiwitaminę” – tego typu stwierdzenia często słyszę od swoich klientów, którzy wydają się wierzyć w to, że jedną małą kapsułką mogą zastąpić obszerną grupę produktów spożywczych. Z reszta ten sposób myślenia ma także inne emanacje, jak choćby zastępowanie kolacji czy drugiego śniadania odżywką białkową, a śniadania preparatami węglowodanowo-białkowymi.

Gdyby faktycznie pigułką czy nawet garścią pigułek można było zastąpić dietę życie zapewne byłoby o wiele prostsze. Niestety nauka nie poszła jeszcze na tyle do przodu byśmy mogli opychać się słodyczami, pizzą, hamburgerami, opijać piwem, colą i przy pomocy takiego czy innego wynalazku farmaceutycznego niwelować niekorzystne skutki swojej beztroski. Owszem przy pomocy odpowiednio zaplanowanej suplementacji możemy uzupełnić dietę, poprawić ją, dostarczyć brakujących elementów, niestety nie da się w ten sposób diety zastąpić.

Próbowałem już wszystkiego, ale żadna dieta na mnie nie działa

Na co dzień jako dietetyk regularnie spotykam się  z „beznadziejnymi przypadkami”, czyli osobami, które uważają, że są niewrażliwe na działanie zabiegów żywieniowych. W praktyce jednak dość szybko okazuje się, że poprzez wprowadzenie kilku prostych zmian w jadłospisie udaje się czy to zmniejszyć masę ciała, czy zwiększyć muskulaturę bądź kondycję, czy też – pozbyć się odwiecznej dolegliwości.

Prawda jest taka, że sam fakt przetestowania na sobie wszystkich możliwych diet z kolorowej prasy nie stanowi żadnej wykładni w kwestii wrażliwości organizmu na działanie przemyślanych zabiegów żywieniowych. To, że diety „bananowe”, „jogurtowe”, „kapuściane” nie przynoszą żadnych efektów, lub inaczej – doprowadzają do chwilowych zmian w masie ciała jest czymś zupełnie naturalnym. Często nawet przemyślane na pierwsze rzut oka jadłospisy zamieszczane do sprawdzenia na forach internetowych mogą mieć ukryte wady. Dieta powinna być dopasowana indywidualnie, wtedy ma dopiero możliwość „działania”.

Podsumowanie

Możliwość wprowadzenia zmian do codziennego menu związana jest przede wszystkim z naszą motywacją. Napięty harmonogram dnia, życie w biegu, losowe sytuacje mogą niekiedy utrudnić nam realizację założeń diety, naprawdę rzadko jednak zdarza się by stanowiły przeszkodę nie do pokonania. Zdrowe i wartościowe posiłki nie muszą być ani niesmaczne ani też uciążliwe w przygotowaniu czy konsumpcji.