P90X- program cud czy kit? „Szokowanie i dezorientowanie” mięśni

Na każdym kroku w Internecie możesz napotkać cudotwórców. OK, nie ma niczego złego w marketingu i obiecywaniu „przemiany sylwetki w 90 dni”. Często jesteśmy wabieni przez reklamy suplementów, maszyn (np. pasów wibrujących) i programów treningowych. Gorzej, gdy z „fenomenalnym programem” wiąże się propaganda i negowanie np. treningu siłowego – czyli metod o udowodnionej naukowo skuteczności. Kolejnym przykładem programu mającego działać cuda jest P90X.


Mówią, że: „nie potrzebujesz obciążeń, by zbudować świetną sylwetkę”

Gdyby to była prawda, żaden kulturysta nie trenowałby z ciężarami.

No tak, ale wmówili Ci że:

  • możesz trenować w domu i to kiedy zechcesz,

  • nie potrzebujesz żadnego dodatkowego sprzętu,

  • trening będzie miażdżąco intensywny,

  • osiągniesz super rezultaty,

Jeżeli w to wierzysz, podobne tezy spotkasz w każdej reklamie, każdego „wynalazku”. To zbyt piękne, by było prawdziwe. Twórcy większości programów nie dość, że spędzili pół życia na siłowni – to jeszcze wspomagali się farmakologicznie. Kulturyści? Stosują kosmiczne dawki dopingu, przez wiele lat z rzędu. Dobrą sylwetkę, bez ciężarów osiągnie jedna osoba na milion.

Mówią, że: „musisz szokować mięśnie, co trening”

Jest to bzdurne twierdzenie. Spójrz na trening jakiegokolwiek ciężarowca, kulturysty, trójboisty. Ciężarowcy – może to ciekawie wygląda na 3 minutowym klipie – ale ... w istocie trening podnoszenia ciężarów to ciężka, monotonna harówka, tydzień w tydzień to samo... Podrzut, rwanie, przysiady, podciąganie ciężarowe, wybicia, zarzuty + boje uzupełniające. Tak naprawdę – kilka głównych ćwiczeń (5-6), tydzień w tydzień, rok w rok. Gdyby teza o „szokowaniu mięśni” była prawdziwa, żaden ciężarowiec niczego by nie osiągnął. Trójbój siłowy? To samo – wielomiesięczna progresja, wałkowanie w kółko tego samo – przysiady pełne i częściowe, martwy ciąg pełny i częściowy, warianty wyciskania stojąc i leżąc, boje uzupełniające. Kulturystyka? Rozbudowane programy ciągłe zmiany, ale ... dokładnie te same podstawy, metody i zasady. Te same ćwiczenia, lecz w różnych wariantach, zmiany w diecie – ale ciągle bazując na tych samych założeniach. Sporty walki, bieganie, kolarstwo, pływanie – potrzebujesz więcej przykładów?

A co się stanie, gdy będę co parę dni zmieniał sposób treningu? Nigdy, niczego nie osiągniesz. Pozbędziesz się nudy, ale zabijesz efekty. Wyobraź sobie, że zamiast 4 lata uczyć się jednego języka – co tydzień zmieniasz wybór, na wiele tygodni porzucając angielski np. na rzecz hiszpańskiego. Później przerwa – wybierasz koreański, wracasz na chwilę do angielskiego, po czym wybierasz rosyjski – nauczysz się czegokolwiek?

Tak naprawdę jeśli osiągnąłeś zastój – wystarczy poszukać innego zakresu powtórzeń czy zróżnicować objętość w skali tygodnia. Tylko tyle i aż tyle. Nie potrzeba drastycznych zmian. Nagłe porzucanie najlepszych ćwiczeń przyniesie szybkie efekty – spadek.

Czy program P90X jest taki zły?

Nie, lepiej robić cokolwiek niż nic.

Ale jeśli:

·        chcesz budować siłę – lepszy jest trening siłowy,

·        chcesz zwiększać obwody poszczególnych partii – znowu wybierz trening siłowy,

·        chcesz pozbyć się tłuszczu – zastosuj dietę, aeroby i interwały,

·        budujesz sylwetkę na lato – kolejny raz, lepiej sprawdzi się zwykły program budowy „masy”,

P90X nie wnosi niczego nowego, dużo obiecuje – ale lepsze efekty osiągniesz klasycznymi metodami.

Źródła: http://anabolicminds.com/forum/content/falling-P90X-muscle-5114/