Które białko lepsze - wołowe czy drobiowe?

Chociaż największą popularnością ciągle cieszą się odżywki białkowe oparte na komponentach mlecznych, to od pewnego czasu zauważyć można rosnące zainteresowanie innymi źródłami protein. Preparaty z dużym udziałem białek roślinnych, sojowych, ryżowych czy pszenicznych, raczej traktowane są jako produkty drugiej kategorii. Odżywki zawierające proteiny mięsnego pochodzenia wydają się być ciekawszą alternatywą dla koncentratów i izolatów serwatkowych czy kazeinowych. Warto się zastanowić więc jakie dokładnie właściwości komponenty te posiadają, dokonując porównania białka wołowego i drobiowego.

Przeczytaj koniecznie:

Czy tuńczyk z puszki to dobre źródło białka?

Dlaczego w ogóle warto interesować się białkami innymi niż serwatkowe i kazeinowe?

Nie ulega wątpliwości, że białka pochodzenia mlecznego, charakteryzują się właściwościami niezwykle cennymi z punktu widzenia osób aktywnych fizycznie. Zwłaszcza proteiny serwatkowe wysuwają się tutaj istotnie przed szereg, dostarczając potężnej dawki aminokwasów egzogennych (w skrócie EAA), w tym – królowej aminokwasów – czyli leucyny, zaliczanej także do aminokwasów rozgałęzionych (BCAA). Dodatkowo są stosunkowo smaczne i lekkostrawne, czego nie można powiedzieć chociażby o izolatach sojowych, pszenicznych czy ryżowych, które zarówno pod względem walorów odżywczych jak i organoleptycznych do czołówki nie należą. Białka mleczne mają jednak swoje wady. Warto wziąć pod uwagę chociażby fakt, iż niektóre osoby są na nie uczulone. Co więcej zawarta w produktach je zawierających laktoza także stanowić może źródło problemów dla sporej części naszej populacji, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi przyjmowanie dużych dawek białka z odżywki. Na białka mleczne stosunkowo źle reagują także jednostki borykające się przypadłościami takimi jak trądzik. Istnieją dane, które wskazują, że ograniczenie bądź też eliminacja z diety nabiału (a wiec również odżywek serwatkowych i kazeinowych), stanowić może krok w kierunku zmniejszenia nasilenia objawów trądziku.

Jak więc widać istnieje przynajmniej kilka powodów ku temu by zainteresować się odżywkami proteinowymi opartymi na innych niż mleczne komponentach. Najbardziej atrakcyjną alternatywą wydają się być przede wszystkim preparaty zawierające  białka zwierzęce pochodzenia „tkankowego”. Jak bowiem wiadomo, mięso stanowi cenne źródło wszystkich niezbędnych aminokwasów, a przy okazji nie uczula i jest stosunkowo lekkostrawne,  przewyższając tym samym większość produktów roślinnych. Od pewnego czasu można zauważyć wzrost zainteresowania odżywkami opartymi na cenionej i wychwalanej proteinie wołowej – produktów tego typu zaczyna systematycznie przybywać i cieszą się one szczególnie wysokim uznaniem. Niedawno pojawiły się także preparaty zawierające białko drobiowe, które również przedstawiane są jako niezwykle wartościowe. Czy jednak są one równie wartościowe co proteiny wołowe?

Białko wołowe od podszewki

Białko wołowe na pozór wydaje się być produktem o najwyższej możliwej wartości odżywczej. W końcu przecież wołowina to produkt prestiżowy i zarazem podstawa jadłospisów największych i najbardziej znanych kulturystów świata. Faktycznie mięso wołowe charakteryzuje się pewnymi walorami, które sprawiają, że stanowi ono cenny składnik diety osób trenujących siłowo. Zaletą wołowiny jest jednak nie tyle wysokojakościowe białko (które de facto wcale nie bije na głowę białka zawartego w drobiu czy wieprzowinie), a obecność składników dodatkowych takich jak witaminy, ważne pierwiastki, kreatyna czy kwasy tłuszczowe typu CLA. Izolując z wołowiny samo białko – w celu uzyskania surowca do produkcji odżywek – wspomniane przed chwilą składniki ulegają bądź to usunięciu, bądź też degradacji. Finalny komponent jest więc ich pozbawiony, co już samo w sobie winno ostudzić rozbudzony reklamami entuzjazm. Z drugiej strony jednak fakt, że białko zawarte w wołowinie samo w sobie jest dość dobre jakościowo i charakteryzuje się wysoką zawartością wszystkich niezbędnych aminokwasów, przemawia jako argument na rzecz włączenia go do diety.